A twój Bóg?

Przysięgam na Pana, twego Boga. Nie mam już nic do jedzenia” – mówi uboga wdowa do proroka Eliasza proszącego ją o ostatnią kromkę chleba.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

O ten ostatek pożywienia, który w czasie, gdy nasila się klęska suszy, mógłby odwlec na kilka dni śmierć głodową kobiety i jej jedynego syna. Nic dziwnego, że próbuje ona uchylić się od spełnienia prośby proroka. Chcąc uwiarygodnić swoją odmowę, powołuje się, przysięga – nie na swego boga, lecz na Boga, którego wyznaje Eliasz. Znamienna to wskazówka dla nas, dzisiaj czytających Pismo i poszukujących światła, które choć trochę rozjaśniłoby, dodało nadziei naszym zmartwieniom...

Uboga wdowa, prorok Eliasz i Jezus Chrystus zdają się pytać: A twój Bóg – jaki On jest? Przed kim, na przykład, ostrzega, gdy mówi: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok”. O kim tu mowa? Pierwsze, co się nasuwa czytającemu, to myśl o faryzeuszach. To przed ich typem pobożności Jezus ostrzega słuchaczy sobie współczesnych, to znaczy dawnych i dzisiejszych, jako że wszystko, co Jezus mówił, dotyczy wszystkich. Jeśli się o tym zapomni, nieomal automatycznie chrześcijanin dołącza do przyjaciół Hioba, faryzeuszów i nauczycieli Pisma. I tak przyjaciele Hioba, chcąc go pocieszyć, przysporzyli mu tylko dodatkowych cierpień. Napominając go, wierzyli, że tego samego zdania co oni jest również Bóg. Bronili Boga i doktryny przed, jak sądzili, niesłusznymi, bezbożnymi zarzutami ze strony Hioba. Nie zauważyli jednak najważniejszego: zlekceważyli ludzkie cierpienie. Cierpiący człowiek musiał ustąpić miejsca niezmiennej doktrynie. Nic ich nie obchodziło, że życie sprzeciwia się dogmatowi mówiącemu, że Bóg za złe karze, a za dobre wynagradza. Lekceważąc pytania stawiane przez człowieka, doktryna głuchła również na pytania od Boga. Przecież słowo Boże jest żywe; zawsze, kiedy czytamy Biblię, słyszymy je po raz pierwszy. Wierzymy, że słowo Boże to Jezus Chrystus, który nadal żyje w Kościele, ale i wszędzie indziej. I że nie ma sposobu, żeby Jezusa oderwać od świata – zwłaszcza wtedy, gdy ten świat staje się piekłem.

Wróćmy do wspomnianych nauczycieli Pisma oraz do pytania, gdzie szukać ich współczesnych odpowiedników. Znakiem rozpoznawczym mają być powłóczyste, wytworne szaty, jak i to, że są łakomi na pochlebstwa i zaszczyty. Tak, chodzi o biskupów, prezbiterów i diakonów, zakonnice i zakonników, i wszystkich, którym powierzono władzę w Kościele i w każdej innej społeczności. Jak tę władzę sprawujemy i jak powinniśmy sprawować? Jezus mówi, że na wzór ubogiej wdowy, która w swojej dobroci oddaje drugiemu wszystko, co ma na swoje utrzymanie. Postępuje w Duchu Jezusa, zgodnie z Jego słowem: bierzcie i jedzcie moje ciało, pijcie moją krew. Bóg i ludzie pragną nas, a nie prezentów. Nawet jeśli, w niektórych sytuacjach, tym prezentem miałaby być msza. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2015