Dlaczego Adam Michnik broni Jana Pawła II

Ekonomiczna brutalność, wyzysk, widma i realia totalitaryzmów, duchowa pustka i deficyt sensu, prymat grupy nad jednostką – mamy tego dookoła mnóstwo. Dlaczego by więc nie zajrzeć do tekstów Karola Wojtyły, które dotykają tych zagadnień?
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

W ferworze politycznych rozliczeń i zwyżkującej brutalizacji życia publicznego przemknęła ukradkiem 20. rocznica śmierci Jana Pawła II. Bilans? Kilka okolicznościowych tekstów, audycji i podkastów, jeden film dokumentalny na ekranach kin. Standardowy rozkład: dekonstrukcja lub śmiech po stronie lewicy, idealizacja po stronie prawicy, a gdzieś między nimi pojedyncze próby niuansowania, jak choćby świetny artykuł Wojciecha Bonowicza z poprzedniego numeru „TP”, rozmowa Dominiki Wielowieyskiej z Adamem Michnikiem w „Gazecie Wyborczej” czy esej Arkadiusza Stempina opublikowany na łamach Oko.press.

Nawiasem mówiąc, zakrawa na paradoks, że jednym z najwytrwalszych obrońców dziedzictwa polskiego papieża, zwolennikiem ostrożności i detaliczności w krytyce jego dorobku, stał się człowiek długo uważany przez znaczną część wierzących (i hierarchów) za zdecydowanego wroga Kościoła. Tymczasem dzisiaj to Adam Michnik nawołuje do powściągnięcia rewolucyjnego ferworu, uwzględniania dziejowego kontekstu czy uruchamiania wyobraźni w miejsce moralistycznej sztampy rozszczepiającej rzeczywistość na czerń i biel.

W każdym razie jest coś przygnębiającego zarówno w pragnieniu pełnej dekompozycji wizerunku Jana Pawła II, zredukowania go li tylko do wad, błędów, przewin czy zaniedbań, jak w uporczywym niedopuszczaniu do wiadomości jego najdrobniejszych nawet skaz. Jest coś przygnębiającego w płynącym w mediach społecznościowych potoku chamskich tekstów czy memów, obliczonych na tanie obrazoburstwo, wulgarnych i brutalnych w sposób przekraczający granice przyzwoitości (nawiasem mówiąc, radośnie propagowanych także przez ludzi, którzy uważają się za wojujących z przemocą, dyskryminacją i opresją w każdej, również symbolicznej, postaci). Zarazem jest coś przygnębiającego w uporczywej pomnikomanii, kurczowym trzymaniu się złotej legendy, unikaniu konfrontacji z realiami życia konkretnej osoby, a nie baśniowej figury unoszącej się kilka centymetrów nad ziemią.

Kiedy „brulion” omawiał teksty papieskie

Bonowicz pisze o „znikaniu” papieża, o przykrywaniu go kolejnymi warstwami kostiumów szytych na takie lub inne zamówienie, czasami polityczno-ideologiczne, a czasami emocjonalne. Tymczasem przyjrzenie się dziedzictwu JPII, a przede wszystkim niektórym jego tekstom, mogłoby być całkiem inspirujące. Np. dwóm encyklikom traktującym nie o kontrowersyjnych ponad miarę zagadnieniach bioetycznych, lecz o relacjach wiara–rozum (Fides et ratio) czy antropologii pracy (Laborem excercens). Albo rozmowom, które z papieżem Polakiem przeprowadził w latach 90. ubiegłego wieku Vittorio Messori, opublikowanym w tomie „Przekroczyć próg nadziei”. Pamiętam intensywną dyskusję, jaka się wokół tej książki toczyła ongiś na łamach „brulionu” – z udziałem przedstawicieli radykalnie różnych środowisk. Po trzech dekadach od wydania można by znowu do niej sięgnąć, choćby po to, żeby… przekroczyć próg uprzedzeń wobec autora. Tak pozytywnych, jak negatywnych, oczywiście.

Dlaczego prawicowo-konserwatywni katolicy unikają Jana Pawła II

Jan Paweł II wyjątkowo dobrze się do tego nadaje. Właśnie z powodu swoich niejednoznaczności – życiowych, myślowych i historycznych. Wbrew pozorom, był to przecież człowiek o wyjątkowo skomplikowanym życiorysie, który odegrał w swojej epoce (czy w ogóle: w dziejach) rolę fundamentalną. Heroizm miesza się w nim z tragizmem, wielkość z bezradnością, imponderabilia z ułomnościami ludzkiej natury. Był to także człowiek niedający się łatwo wpisać w proste podziały. Dowodem choćby ta okoliczność, że najbardziej prawicowo-konserwatywnie nastawiona część katolików nie nosi go dziś wcale na sztandarach. Przeciwnie: widzi go raczej jako destruktora zdrowej tkanki wiary, progresistę i głównego rozmydlającego, nie zaś skrajnego przedstawiciela kościelnej konserwy, co mu z kolei imputują mieszkańcy bańki lewicowo-liberalnej.

Już tylko to, że się kogoś krytykuje z równą zapalczywością w biegunowo odmiennych sferach politycznego i światopoglądowego spektrum, świadczy niechybnie, że warto mu się bliżej przyjrzeć. Ale w tym przypadku powód jest jeszcze jeden, niebagatelny. Mianowicie – specyficzne, a nieoczywiste podobieństwo czasów, w których żył, działał i myślał Jan Paweł II, do czasów, w których ja piszę, a Państwo czytacie te słowa. Ekonomiczna brutalność, wyzysk, widma i realia totalitaryzmów, duchowa pustka i deficyt sensu, prymat grupy nad jednostką – mamy tego dookoła mnóstwo. Dlaczego by więc nie zajrzeć do tekstów Karola Wojtyły, które w sposób bezpośredni dotykają tych zagadnień? Że okoliczności mamy zupełnie inne, że chrześcijaństwo jest na słabszej niż wówczas pozycji, że wreszcie co niewierzącym po rozważaniach ściśle religijnych? Wszystko to prawda, niemniej podobieństw jest co najmniej tyle samo, ile różnic, a wysokim deliberacjom teologicznym towarzyszy tam namysł nad ludzką naturą, życiem społecznym, dobrem i złem, odpowiedzialnością czy przenikaniem się sfery moralnej i politycznej. Takiego namysłu zdecydowanie nam dzisiaj potrzeba, czemu by więc nie skorzystać i z takich zasobów?

No właśnie, czemu by nie?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Przekroczyć próg uprzedzeń