Zapałki Jana Pawła II. Jak słynna prowokacja profesora AGH obnażyła mizerię polskiej teologii

Zmyślony i udający głęboką treść artykuł profesora Szaciłowskiego o wszechmocy Boga i zasadzie Pauliego otrzymał długą recenzję. To była najlepsza recenzja, jaką ten chemik z AGH w życiu dostał.
Czyta się kilka minut
Studenci i pracownicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego podczas uroczystości 100-lecia uczelni, Lublin, grudzień 2018 r. // Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
Studenci i pracownicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego podczas uroczystości 100-lecia uczelni, Lublin, grudzień 2018 r. // Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

„Ech, że my tego wcześniej nie zauważyliśmy” – westchnęli autorzy fanpage’a Instytut Teologiczny im. Pustynnego Demona, tropiącego absurdy w „polskich journalach około-teologicznych”, jak się sami przedstawiają. 23 maja zorientowali się, że natrafili na kilka artykułów będących grubymi nićmi szytą mistyfikacją. W pierwszej chwili sądzili, że chodzi po prostu o wyjątkowo mierne publikacje – kolejne z licznych, które zdążyli nagłośnić od chwili założenia strony w 2021 r. Wystarczyło jednak sprawdzić naukową bibliografię autora, by wszystko stało się jasne. „Polski profesor z AGH, Konrad Szaciłowski, od kilku lat publikuje dziwne artykuły o teologii wraz z nieistniejącymi obcokrajowcami, w polskich czasopismach. Celem jest oczywiście wyśmianie polskiego systemu punktowego i realności recenzji” – brzmiał werdykt autorów fanpage’a.

Konrad Szaciłowski jest chemikiem, ma 53 lata, specjalizuje się w elektronice molekularnej. Pracuje w Akademickim Centrum Materiałów i Nanotechnologii AGH. Jego naukowa bibliografia obejmuje blisko 200 specjalistycznych artykułów. Wśród nich znajdują się opublikowane w zeszłym i bieżącym roku cztery pozycje poświęcone tematyce religijnej. 

Dwie z nich wydrukowały polskie pisma teologiczne.

Papieskie zapałki

Największą furorę w mediach zrobił artykuł „Filumenistyczne hobby Jana Pawła II” opublikowany we „Wschodnim Roczniku Humanistycznym” wydawanym w Lublinie przez niezależne Towarzystwo Nauki i Kultury „Libra”. Informacje o rzekomej nieznanej dotychczas pasji Wojtyły – zbierania zapałek – zdobył według tekstu w turkmeńskich archiwach KGB wymyślony przez Szaciłowskiego współautor, turkmeński muzykolog i fizyk Kapela Pilaka.

Pytaniem „Czy teologia jest nauką eksperymentalną?” Szaciłowski (także wspólnie z Pilaką) zajmuje się z kolei w rumuńskim periodyku „European Journal of Science and Theology”. Trzeci tekst obu „autorów” opublikowało wydawane przez uczelnię o. Tadeusza Rydzyka „Fides, Ratio et Patria. Studia Toruńskie”. Traktuje on o „Roli katolickich rozgłośni radiowych w kształtowaniu postaw moralnych młodzieży”. Czwarty artykuł „God’s Omnipotence Versus the Pauli Principle” (Wszechmoc Boga a zasada Pauliego) ukazał się w „Rocznikach Teologii Katolickiej” wydawanych przez Katedrę Teologii Katolickiej Uniwersytetu w Białymstoku.

Czarnek demoluje

– Przede wszystkim chodziło mi o pokazanie całkowitej dysfunkcji systemu punktowego oceny pracowników naukowych – wyjaśnia „Tygodnikowi” prof. Szaciłowski. – Ofiarą mojej prowokacji padły pisma teologiczne, ale nie tylko one były na celowniku – zastrzega. – Wysłałem w sumie kilkanaście artykułów, m.in. do pism prawniczych, humanistycznych, a także chemicznych. Przyczyny odrzucenia były różne: zbyt długi tekst, niezgodność z tematyką aktualnego numeru... W jednym przypadku redakcja zorientowała się, że to jakaś prowokacja.

System punktowy polega na tym, że ministerstwo nauki przedstawia listę naukowych periodyków, za publikację w których autorzy otrzymują punkty. Najniżej punktowane (20 punktów) są pisma nieprzedstawiające wysokiej wartości naukowej. Najwyżej (200 punktów) – te najbardziej prestiżowe. Co cztery lata naukowiec musi zebrać wyznaczoną przez swoją uczelnię liczbę punktów. Jeśli przez dłuższy czas nie wypełni tego warunku, może nawet stracić pracę. W założeniu ma to mobilizować naukowców do twórczej pracy.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zdemolował ten system ewaluacji, przyznając wysoką punktację niewiele naukowo znaczącym pismom niszowym. Pismo, które opublikowało opis filumenistycznego hobby Jana Pawła II, otrzymało 100 punktów (obecnie punktacja została obniżona do 70). Czasopismu o. Rydzyka min. Czarnek przyznał 140 punktów (dziś ma ono 70), a białostockiemu rocznikowi – 200. Redakcja na stronie internetowej do teraz się tym chwali, mimo że punktacja zmalała do 40.

Prowokacja

Fikcyjne teksty naukowe powstawały w lipcu i sierpniu ubiegłego roku. Plan był taki, by prowokację zakończyć krótkim komunikatem opublikowanym w jakimś bibliometrycznym czasopiśmie, pokazując na tych przykładach, jak bardzo system nie działa. Pokrzyżował go Instytut Pustynnego Demona swoim przedwczesnym odkryciem.

Prof. Szaciłowski przyznaje, że zainspirowała go przypadkowa lektura tekstu ze „Wschodniego Rocznika Humanistycznego”, podejmującego pytanie, czy Karol Wojtyła w młodości grywał w szachy. – Pomyślałem, że równie dobrze można podywagować na temat hobby zbierania zapałek. Oba teksty są równie „naukowe”. Ku mojemu przerażeniu, artykuł został pozytywnie zaopiniowany przez historyków – opowiada o początkach prowokacji.

Naukowiec z AGH nie chce powiedzieć, czy do preparowania tekstów używał sztucznej inteligencji ChatGPT. – Korzystałem z różnych narzędzi wspomagających pisanie. Tajemnicy kuchni jednak nie będę zdradzał. W teksty wkomponowywałem też fragmenty przysyłane mi przez moich współpracowników. To była praca zbiorowa. Inni jednak nie chcieli występować pod nazwiskiem. Wszystko więc, co nie było mojego autorstwa, poszło na konto kolegi z Turkmenistanu.

Dane wyssane z palca

Przyjrzyjmy się bliżej dwóm tekstom z teologicznych czasopism.

Artykuł „Rola katolickich rozgłośni radiowych w kształtowaniu postaw moralnych młodzieży” został spreparowany w taki sposób, by opisywana rzeczywistość odpowiadała pragnieniom ludzi zaangażowanych w media ojca Rydzyka. Badana młodzież najchętniej słucha Radia Maryja i bardzo korzystnie wpływa ono na jej postawy moralne. W artykule nie znajdziemy jednak opisu metodologii badań. Nie ma podanej wielkości próby ani opisu, jak ją dobierano. Powiedziane jest tylko ogólnie, że wylosowano kilka parafii. Nie dowiemy się, jak wyglądał kwestionariusz i jakie zadawano pytania sprawdzające prawdziwość odpowiedzi.

Jeśli to nie wzbudziło podejrzliwości recenzentów, wśród których jest kilku profesorów z Zespołu Wspierania Radia Maryja w Służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu (nazwa autentyczna), to sprawdzenie pierwszej pozycji Bibliografii łatwo zdyskwalifikowałoby cały artykuł. Czytamy: „Ballesteros C.R., The role of Catholic media in the formation of moral conscience among young people, »Journal of Catholic Education« 2016, nr 20(2), 31-51”. Recenzenta powinien zainteresować tytuł tej pozycji, który jest właściwie angielską kalką tytułu artykułu prof. Szaciłowskiego. Aż się prosiło, by sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z plagiatem. Gdyby recenzent to zrobił, zorientowałby się, że w wydawanym przez jezuicki uniwersytet w Kalifornii „Journal of Catholic Education” nie ma takiego artykułu, choć C.R. Ballesteros istnieje – jest hiszpańskim klimatologiem.

Chemik z AGH potwierdził, że dane ankietowe były wyssane z palca.

Najlepsza recenzja

O wiele bardziej intrygująco brzmi tytuł drugiego tekstu, który prof. Szaciłowskiemu udało się opublikować w czasopiśmie „Roczniki Teologii Katolickiej”: „Wszechmoc Boga a zasada Pauliego. Filozoficzne i naukowe dochodzenie w sprawie granic boskiej mocy i podstawowej natury rzeczywistości. Część 1”. Zasada (albo zakaz) Pauliego określa zachowanie elektronów na poziomie subatomowym. Co ma wspólnego to empiryczne prawo z wszechmocą Bożą? Z opublikowanej pierwszej części artykułu się tego nie dowiemy. Zgrabnie opisuje ona, na czym polega zasada Pauliego i przedstawia zwięzłą historię teologicznej refleksji na temat Bożej wszechmocy – w tym paradoksów, jakie ten Boży przymiot rodzi. Rzuca się w oczy brak przypisów, co jest ryzykowne zwłaszcza dla wywodów poruszających się po interdyscyplinarnym terenie.

Poprosiłem profesora Szaciłowskiego o udostępnienie części drugiej, którą „Roczniki” zamierzały opublikować w przyszłym roku. I prawdę mówiąc, dalej się nie dowiedziałem, co zasada Pauliego wnosi do rozumienia Bożej wszechmocy, poza banalną konstatacją, że ujawnia ograniczenia na najbardziej podstawowym poziomie przyrody, a Boża wszechmoc też nie może być absolutna – ogranicza ją choćby logika, na co wskazują paradoksy takie jak słynne pytanie, czy byt wszechmogący mógłby stworzyć kamień tak ciężki, że nawet on sam nie mógłby go podnieść.

W tekście pojawiają się zdania pozornie niosące jakąś informację, np.: „Zasadę wykluczenia Pauliego, jako zasadę sfery fizycznej, można postrzegać jako wyraz immanencji Boga – obecności boskich atrybutów w świecie przyrody”. Problem w tym, że wszelkie prawa i zachodzące w przyrodzie procesy można postrzegać jako wyraz immanencji Boga.

Prof. Szaciłowski przyznaje, że artykuł otrzymał długą recenzję. – I co ciekawe, jest to najlepsza recenzja, jaką w życiu dostałem.

Stan teologii

O znaczeniu prowokacji Szaciłowskiego ks. Andrzej Draguła, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, napisał: „I to jest – co tu dużo mówić – hańbiące. Nie, to nie dyskwalifikuje teologii jako takiej. I nie tylko ośmiesza punktozę. To się kładzie cieniem na środowisku teologów. To kwestionuje nasze naukowe kompetencje, recenzencką rzetelność, środowiskową uczciwość”.

1 czerwca, czyli w czasie, gdy afera z udawanymi tekstami wzbudzała największe medialne zainteresowanie, ukazała się rozmowa KAI z szefem Komisji Nauki Wiary polskiego Episkopatu, abp. Stanisławem Budzikiem. Pretekstem był przygotowany przez komisję dokument dotyczący kryteriów uznawania ruchów religijnych za katolickie, ale tematem stała się też polska teologia.

Niestety, nie padło pytanie dotyczące kompromitacji teologicznych czasopism. A gorzkie wnioski z afery wskazane przez ks. Dragułę kontrastują z zadowoleniem abp. Budzika ze stanu teologii w Polsce. Wyróżnia się ona „wśród innych krajów wiernością wobec depozytu wiary i szacunkiem wobec Urzędu Nauczycielskiego Kościoła” – mówi z aprobatą hierarcha. Chwali się także kompetencjami konsultorów komisji: „Wśród nich mamy wybitnych specjalistów z różnych dziedzin teologii” i wymienia nazwiska 15 księży wraz z ich uczelnianymi afiliacjami. I znów szkoda, że nie padło pytanie: a gdzie w tym gronie są świeccy, zwłaszcza kobiety? Czy wśród nich nie ma wybitnych specjalistek i specjalistów?

Klub męski

Klerykalizacja to jedna z chorób od zarania toczących polską teologię. Wydziały teologiczne trzech katolickich uniwersytetów (UPJPII, KUL i UKSW), sześciu świeckich uczelni (w Poznaniu, Szczecinie, Katowicach, Opolu, Toruniu i Olsztynie), Akademii Katolickiej w Warszawie i Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu zmonopolizowane są przez duchownych. Jeśli już kobiety parają się teologią w Polsce, to zajmują się głównie naukami o rodzinie i katechetyką, rzadziej biblistyką.

Natomiast jeśli chodzi o „twardą” teologię, czyli dogmatykę, odnaleźć można tylko dwie teolożki zajmujące się nią zawodowo, oraz jedną, w której dorobku znajdują się prace poświęcone teologii feministycznej. Pracująca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego dr hab. Anna Woźnica doktorat poświęciła jednej z głównych teolożek feministycznych – Amerykance Elizabeth Johnson. „Wydaje się, że to właśnie biskupi, a nie Johnson, przekraczają ramy ortodoksji” – pisała w 2015 r. w artykule poświęconym sporowi Johnson z biskupami USA o pogłębione rozumienie Boga.

Zajęcia z teologii dogmatycznej na UKSW w Warszawie prowadzi dr hab. Izabella Smentek. Zaś dr hab. Katarzyna Parzych-Blakiewicz nie tylko wykłada teologię dogmatyczną (traktat o stworzeniu oraz sakramentologię), jest także kierownikiem Katedry Teologii Fundamentalnej, Dogmatycznej i Nauk Biblijnych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, w której kieruje pracą naukową m.in. czterech księży. Ale to absolutny wyjątek w polskim Kościele.

Ta dysproporcja najlepiej jest widoczna w Towarzystwie Teologów Dogmatyków. Na 147 zwyczajnych członków jest ośmiu świeckich mężczyzn i dziesięć kobiet, w tym dwie zakonnice. Wygląda na to, że aby zostać honorowym członkiem tego szacownego gremium, trzeba mieć święcenia – najlepiej biskupie. Takim członkostwem uhonorowano 2 arcybiskupów, 6 biskupów, 10 księży i 2 zakonników. To męski (a właściwie kapłański) klub.

Skazani na margines

W latach 90. XX wieku ukazała się w „Więzi” sześciotomowa „Dogmatyka” w nowoczesnym ujęciu. W grupie autorów znalazło się troje świeckich teologów. Warto prześledzić ich losy.

Józef Majewski jest autorem „Wprowadzenia do teologii dogmatycznej”. Początkowo uczył teologii w kilku kościelnych instytutach w Trójmieście. Musiał jednak ustąpić miejsca księżom. Dziś jest kierownikiem Zakładu Komunikacji Kulturowej i Aksjologii Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego.

Zbigniew Danielewicz napisał „Traktat o rzeczywistości ostatecznej”. Obecnie jest profesorem w Katedrze Studiów Europejskich Politechniki Koszalińskiej. 

Elżbieta Adamiak – autorka „Traktatu o Maryi” – była pierwszą teolożką w Polsce, która doktoryzowała się z teologii feministycznej. Odradzono jej jednak robienie habilitacji z tego zakresu. Została zatrudniona na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Kolegom księżom bardzo nie odpowiadało jednak, że zaangażowała się w studia genderowe (to był czas rozpętanego przez episkopat antygenderowego szaleństwa). Od 2016 r. jest profesorką teologii na niemieckim Uniwersytecie w Koblencji-Landau.

– Dziś żałuję, że tak łatwo godziliśmy się na ustępstwa i np. zmienialiśmy tematy prac, bo wybrane przez nas nie pasowały temu czy tamtemu księdzu. Ale mieliśmy wdrukowane w głowy „posłuszeństwo Kościołowi” – mówi Józef Majewski.

Przejdą do historii

Nawet przy ogólnej teologicznej mizerii zdarzają się w Polsce samorodne zjawiska wybitne. Takim wydarzeniem jest książka ks. Eligiusza Piotrowskiego „Początki wiary w zmartwychwstanie Jezusa”, wydana w 2022 r. Kilka lat pracy zaowocowało przebadaniem na blisko 900 stronach wypowiedzi na temat zmartwychwstania wszystkich teologów od początku krytycznego podejścia do Biblii, czyli poczynając od XVIII w. „Teolog ks. Eligiusz Piotrowski (...) pokazał, na czym polega poważna praca nad biblijnym tekstem” – pisał na tych łamach ks. Adam Boniecki.

Ks. Piotrowski blisko dwa lata temu przedstawił swoją książkę w przewodzie habilitacyjnym. Do dzisiaj czeka na rozstrzygnięcie, mimo że recenzenci na wydanie opinii mają trzy miesiące. Najwyraźniej to teologiczne osiągnięcie przerosło księży zaangażowanych w komisję habilitacyjną. Książka o zmartwychwstaniu na pewno przejdzie do historii teologii jako zupełnie wyjątkowe dzieło. Duchowni blokujący w Polsce jej naukowe uznanie nie zdają sobie prawdopodobnie sprawy, że oni także przejdą do historii teologii, ale jako jej negatywni bohaterowie.

Układ zamknięty

Gdy słucha się krytycznych uwag młodego pokolenia świeckich teologów, można odnieść wrażenie, że mówią to samo, co „dzieci soboru” 30 lat temu. W ciągu tych dekad nic się w polskim środowisku teologicznym nie zmieniło. Blokowanie stanowisk uniwersyteckich przez księży, mizeria badań teologicznych, zniechęcanie do teologii feministycznej, wszechobecny lęk o „zgodność z doktryną”.

„Studenci przez pięć lat niemal w ogóle nie są uczeni samodzielnej pracy naukowej, krytycznego myślenia, przeprowadzania kwerend, pisania tekstów naukowych. Słowem, student w ramach samych studiów teologicznych nie uzyskuje żadnego warsztatu ani przygotowania metodologicznego do pracy naukowej” – pisze na łamach „Magazynu Kontakt” Piotr Popiołek, teolog, świecki członek zwyczajny Towarzystwa Teologów Dogmatyków. Wydziały teologiczne nazywa szkołami zawodowymi przygotowującymi do prowadzenia katechezy. Zarzuca kościelnym władzom uczelnianym, że nie organizują otwartych konkursów na pracowników akademickich, a formalnie wymagana ewaluacja dorobku naukowego pozostaje fikcją.

Nie jest trudno wskazać mechanizmy, które za tym stoją. Odpowiedzialny za nauczanie teologii jest biskup – on wydaje tzw. misje kanoniczne. Biskupowi nie zależy na rozwoju teologii, bo wiąże się on z ryzykiem – jak w każdej nauce, motorem rozwoju jest stawianie ryzykownych hipotez. Dlatego najważniejszym kryterium polskiego teologa jest (patrz wyżej!) „wierność wobec depozytu wiary i szacunek wobec Urzędu Nauczycielskiego Kościoła”. Najłatwiej taką wierność wyegzekwować od pracowników całkowicie życiowo uzależnionych, czyli księży. Poza tym, aby zostać biskupem, trzeba mieć doktorat – łatwiej zostać biskupem, gdy wymagania nie są zbyt duże... Słowem: układ zamknięty.

Skutki prowokacji

Po kompromitacji z zapałczanym hobby Jana Pawła II redaktor naczelny „Wschodniego Rocznika Humanistycznego” oddał się do dyspozycji zarządu towarzystwa wydającego pismo. Pisma katolickie zareagowały skromniej.

Przez kilka dni na stronie czasopisma „Fides, Ratio et Patria. Studia Toruńskie” wisiała enigmatyczna informacja: „Z powodu faktu fałszerstwa mającego związek ze współautorstwem artykułu »Rola katolickich rozgłośni radiowych w kształtowaniu postaw moralnych młodzieży« redakcja czasopisma postanowiła wycofać artykuł z wersji online”. Czytelnicy nie zostali przeproszeni.

Na stronie „Rocznika Teologii Katolickiej” pojawiła się informacja po angielsku, że artykuł o Bożej wszechmocy i zasadzie Pauliego został wycofany „ze względu na fałszywe oświadczenie o współautorstwie i naruszenie standardów etycznych publikacji”. Czyli nie z powodu pustej treści. Na zadane przez nas pytanie, dlaczego na stronie pisma wciąż wisi informacja: „»Rocznik Teologii Katolickiej« uzyskał najwyższą notę ​​200 punktów na liście Ministerstwa Oświaty i Nauki”, skoro na aktualnej liście periodyk ma jedynie 40 punktów, do tej pory nie uzyskaliśmy odpowiedzi, natomiast po wyrażeniu „200 punktów” pojawił się nawias z rokiem 2023.

Ostatnio stronę Instytutu Teologicznego im. Pustynnego Demona polubiło bardzo wiele osób, m.in. Sebastian Duda – świecki teolog i Kalina Wojciechowska – biblistka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Teologia na niby