Dezinformacja i podpalenia: celem Kremla jest wbicie klina między państwo a jego obywateli

Wchodzimy w nową fazę wojny hybrydowej – rosyjskie służby inspirują akcje sabotażowe, polegające m.in. na podpaleniach. Czy skuteczna odpowiedź w tej wojnie jest możliwa?
Czyta się kilka minut
Zgliszcza hali targowej przy ul. Marywilskiej. Warszawa, 27 maja 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / Reporter
Zgliszcza hali targowej przy ul. Marywilskiej. Warszawa, 27 maja 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / Reporter

Gdy w zeszły piątek po południu Polska Agencja Prasowa wysłała depeszę o przymusowej mobilizacji „200 tysięcy polskich obywateli”, tematu nie podjęła ani jedna redakcja. Sprostowanie, że żadnej mobilizacji nie zarządzono, pojawiło się już po dwóch minutach. Po kolejnych kilkunastu wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że to cyberatak i zaplanowana dezinformacja. Kilka godzin później było już wiadomo, że napastnicy przy pomocy złośliwego oprogramowania przejęli konto jednego z pracowników PAP-u i tak włamali się do systemu agencji.

W sumie więc atak ten nie osiągnął zakładanych celów. Nie było powielania fałszywki ani wywołanej nim złości czy strachu. System – choć technicznie niedoskonały, bo dało się go zhakować – zadziałał sprawnie. W wojnie hybrydowej z Rosją tym razem nie daliśmy się ograć. Punkt dla naszych.

Fałszywej depeszy warto się jednak przyjrzeć. Jej celem było wywołanie zamętu i niechęci do Ukraińców – zmobilizowani Polacy mieli być wysłani na Ukrainę, podczas gdy „obywatele Ukrainy przebywający legalnie w Polsce już takiej mobilizacji nie podlegają”. Przypomnijmy, że gdy w 2023 r. w Słowacji zaczęły pojawiać się fake newsy o mobilizacji, wywołały potężną niechęć do rządu, a tamtejsze ministerstwo obrony przez kolejne miesiące musiało wyjaśniać, że to bzdura.

Wywoływanie chaosu przez dezinformację to jedno z podstawowych narzędzi w arsenale wojen hybrydowych. Wojen oficjalnie niewypowiedzianych, toczących się poniżej progu działań zbrojnych, zawsze wymierzonych w najsłabsze punkty przeciwnika. I Rosjanie ten cios, zadany z wykorzystaniem PAP-u, wymierzyli celnie: w Polsce rośnie niechęć do Ukraińców, a jednocześnie trwa kampania przed wyborami do europarlamentu, dlatego było możliwe, że antyrządowy i ukrainofobiczny temat w ferworze politycznej walki „zażre”.

Kreml gra jednak nie tylko dezinformacją czy podsycaniem niechęci powodującym polaryzację – czego przykładem mogą być także spory, jakie toczą się u nas w związku z kryzysem migracyjnym na wschodniej granicy. Rośnie również liczba ataków w cyberprzestrzeni. Wicepremier Gawkowski poinformował, że w dniu, gdy pojawiła się fałszywa depesza PAP-u, doszło też do dwóch innych ataków na infrastrukturę krytyczną (łącznie od początku tego roku było ich około 80 tys.). Według Naukowej Akademickiej Sieci Komputerowej za atakami na polskie instytucje rządowe stoi APT28, grupa hakerska powszechnie uważana za cyber-ramię GRU (metodą, w której specjalizuje się APT28, jest przejmowanie systemów przy pomocy sfałszowanych maili, dzięki którym wykrada loginy i hasła użytkowników).

Od kilku tygodni władze niemal wszystkich państw europejskich ostrzegają, że wchodzimy w nową fazę wojny hybrydowej – rosyjskie służby coraz częściej inspirują akcje sabotażowe polegające m.in. na podpaleniach. Zwykle robią to rękami wynajętych przez internet naiwniaków, którzy liczą na łatwy zarobek. W zeszłym tygodniu premier Donald Tusk informował o postawieniu zarzutów łącznie 11 osobom, które na zlecenie Rosjan miały angażować się w pobicia, podpalenia i próby podpalenia (za podłożenie ognia miały dostawać po 10 tys. euro).

Jak odpowiadać na takie ataki? I czy skuteczna odpowiedź w ogóle jest możliwa? NATO już w 2015 r. przyjęło strategię dotyczącą wojny hybrydowej, ale można odnieść wrażenie, że od tego czasu – choć liczba ataków ze strony Rosji systematycznie się zwiększa – rośnie tylko liczba komunikatów, w których Sojusz „potępia” albo „stanowczo potępia” rosyjską agresję. Do pewnego stopnia to tylko wrażenie. Dowód? Gdy pojawił się fake news w PAP-ie, kontra przyszła błyskawicznie, co pokazuje świadomość zagrożenia. NATO w ostatnich latach solidnie przykładało się do budowania tej świadomości. Regularnie prowadzone są ćwiczenia, w których uczestniczą wojskowi i cywile. Utworzono też m.in. Pion Połączonego Wywiadu i Bezpieczeństwa monitorujący, analizujący i alarmujący decydentów o zagrożeniach czy antyhybrydowe zespoły doradcze (CHST), które mogą być szybko wysłane do państwa proszącego o pomoc (tak stało się m.in. w pogrążonej w kryzysie Czarnogórze tuż po jej przyjęciu do NATO).

Budowanie odporności – tak nazywają to wojskowi. Jego kluczowy element nie tkwi jednak w słynnym artykule 5. Traktatu Waszyngtońskiego i prawie do kolektywnej obrony. Polem ataków hybrydowych jest bowiem domena informacyjna, kognitywna i społeczna. Choć najróżniejsi eksperci przedstawiają bogaty wachlarz najróżniejszych odpowiedzi politycznych i strategicznych na wojnę hybrydową, zgadzają się w jednej kwestii: warunkiem sine qua non ich zastosowania jest zaufanie do tego kogoś, kto nas broni, czyli do własnego państwa.

Warto zwrócić uwagę, że bez względu na to, jaką metodę wybiera Rosja do atakowania nas, za każdym razem długofalowo jej cel jest dokładnie taki sam: podważenie tego zaufania. „Wbijając klin między państwo a jego obywateli, można stworzyć warunki do jego implozji. To właśnie jest celem podmiotu prowadzącego działania hybrydowe, który dąży do osiągnięcia celu poniżej progu działań zbrojnych” – pisał Arsalan Bilal z Centrum Studiów nad Pokojem Uniwersytetu w Tromsø na łamach „NATO Review”.

Tego zaufania nie zbuduje za nas ani NATO, ani żaden inny sojusz, a w warunkach toczącej się przeciw nam wojny może to być zadanie wyjątkowo trudne. Historia fałszywej depeszy PAP-u pokazuje jednak, że możemy się obronić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Najlepszą obroną jest zaufanie