Rosja: aresztowania w Ministerstwie Obrony

Zaczęła się rywalizacja o miejsce po Putinie. Ludzie w mundurach chcą uczestniczyć w procesie przekazywania władzy.
z cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Siedziba rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Moskwa, 14 maja 2024 r. // Fot. Aleksander Nemonov / AFP / East News
Siedziba rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Moskwa, 14 maja 2024 r. // Fot. Aleksander Nemonov / AFP / East News

Pierwszym sygnałem, że może dojść do rozliczeń wierchuszki resortu obrony, było aresztowanie pod koniec kwietnia wiceministra Timura Iwanowa pod zarzutem wzięcia łapówki. Potem nastąpiła dymisja ministra Siergieja Szojgu, a jego miejsce zajął buchalter Andriej Biełousow, który ma zaprowadzić nowe porządki w finansach i wymieść z ministerstwa skorumpowanych generałów z klanu poprzednika. 

Kremlowska propaganda zadęła w trąby: to wspaniałe posunięcie, nareszcie ktoś się weźmie za skorumpowaną, niezborną generalicję. Ale czy system, w którym korupcja stanowi jeden z najważniejszych filarów, może sobie pozwolić na taki eksperyment jak wyeliminowanie łapownictwa? Nie, nie może. I w akcji z odsuwaniem kolejnych generałów nie chodzi o pokonanie korupcji. A zatem – co się dzieje?

Pierwszym z wysoko postawionych aresztantów był szef działu kadr Ministerstwa Obrony generał Jurij Kuzniecow. Jak napisała „Nowa Gazeta. Europa”, Kuzniecow kupczył dostępem do tajemnicy państwowej i nie dopełnił obowiązków zapewnienia armii odpowiednich środków łączności. Następnie media poinformowały o zatrzymaniu dyrektora departamentu zamówień państwowych dla armii Władimira Wiertieleckiego – za malwersacje i zaniedbania. Aresztowani zostali także cywilni współpracownicy byłego wiceministra Iwanowa, Kuzniecowa i Wierteleckiego.

Aresztowania dotknęły nie tylko ministerstwa, ale także ważnej osoby w Sztabie Generalnym – za przyjęcie korzyści majątkowej aresztowano generała Wadima Szamarina. Być może to sygnał dla szefa sztabu, Walerija Gierasimowa (który na razie zachował stołek), że rozliczeni zostaną również jego podwładni.

17 maja w areszcie osadzono byłego dowódcę 58. Armii, generała Iwana Popowa. To ciekawy przypadek, różniący się od pozostałych. Popow należał do dowódców szanowanych przez podwładnych, w 2023 r. wystąpił z głośną krytyką poczynań Szojgu i Gierasimowa, apelował o przeprowadzenie rotacji w szeregach walczących, alarmował o niepotrzebnych ofiarach śmiertelnych, wskazywał na braki w wyposażeniu, na przekręty dowództwa itd. Został wtedy odwołany z ukraińskiego frontu i wysłany do Syrii. A teraz dopatrzono się w jego działaniach znamion przestępstw i aresztowano. „To zemsta Gierasimowa” – piszą komentatorzy.

Niektórzy ważni generałowie, jak dowódca 20. Armii Suchrab Achmedow czy wiceminister obrony Jurij Sadowienko, zostali usunięci z zajmowanych stanowisk, ale nie wszczęto przeciwko nim spraw karnych. Dwaj inni wiceministrowie – Rusłan Calikow i Aleksiej Kriworuczko – najprawdopodobniej sami złożyli rezygnacje. Według spekulacji prasy, wszyscy zastępcy Siergieja Szojgu wcześniej czy później opróżnią swoje biurka. Raczej wcześniej.

Ekspert wojskowy Jurij Fiodorow twierdzi, że aresztowania w Ministerstwie Obrony są z jednej strony świadectwem walki klanów wewnątrz samego ministerstwa, ale z drugiej – to walka resortu obrony ze służbą bezpieczeństwa o wpływy. Także o wpływ na Putina. 

Zdaniem eksperta już dziś zaczęła się rywalizacja o zajęcie pool position w przyszłym wyścigu o miejsce po Putinie (który wprawdzie chce rządzić wiecznie, ale kiedyś przecież tak czy inaczej odejdzie), a ludzie w mundurach chcą uczestniczyć w procesie przekazywania władzy. Ponadto publiczna chłosta generałów cieszy tzw. patriotyczną publiczność, wśród której rozbudzono apetyty na zwycięską wojenkę, „wzięcie Kijowa w trzy dni” itd. 

Ci ludzie czekają na zwycięstwo, a o jego brak oskarżają nieudolnych generałów. Krytyka wobec „naczalstwa” narasta również wśród kadry oficerskiej średniego szczebla. „Niektórych spośród aresztowanych generałów należałoby rozstrzelać na placu Czerwonym. Dla przykładu. Żołnierze walczą na froncie, a generałowie napychają sobie kieszenie, zarabiają na wojnie” – mówi anonimowy wojskowy.

„Biznes wojenny jest jednym z najbardziej dochodowych. Tak było podczas wojen czeczeńskich, gdy generałowie handlowali z przeciwnikiem bronią i zarabiali na tym kolosalne sumy. Tak było w czasie wojny afgańskiej, gdy w trumnach z ciałami poległych wyprawiano do Moskwy narkotyki; narkobiznes stał się wtedy biznesem generałów” – pisze w „The New Times” Jewgienija Albac.

Czy Putin dokonuje zmian w ministerstwie, aby rozliczyć wyższych dowódców za przekręty czy za brak powodzenia w wojnie? Może liczy, że nowi ludzie doprowadzą do przełomu? Ale ci nowi ludzie też wywodzą się z systemu, tylko z innego klanu rywalizującego o dostęp do żłobu. Czy chory, skorumpowany system jest w stanie uleczyć się sam? Pytanie z gatunku retorycznych. A może w tym wymiataniu chodzi o coś innego?

Politolog Władimir Pastuchow odnosi się do popularnej na internetowych forach tezy: Putin zadziałał z wyprzedzeniem, udaremniając możliwy spisek w armii. „Czym wojskowi tak przestraszyli Putina? Może przyśnili mu się dekabryści i marszałek Żukow albo Koniew? Zostawmy to na boku, zastanówmy się nad skutkami wietrzenia ministerstwa. Najważniejszym z nich jest polityczne wzmocnienie Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), a także pozostałych służb specjalnych, szczególnie Federalnej Służby Ochrony (odpowiadającej za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie) i Rosgwardii. (…) Nie ulega wątpliwości, że obecnie odbywa się nieformalne dzielenie aktywów, a głównymi beneficjentami są ludzie związani ze służbami”.

Jednym z aspektów rywalizacji pomiędzy armią i poszczególnymi służbami specjalnymi jest wpływ na samego Putina. „Federalna Służba Ochrony przez 24 godziny na dobę kontroluje życie Putina, jego rodziny, jego kochanek, wszystkich bliskich i dalszych krewnych. To funkcjonariusze tej służby go ochraniają, karmią, sprzątają, piorą jego bieliznę, leczą itd. Obcych się tu nie wpuszcza” – pisze Jewgienija Albac. To także kwestia dostępu Putina do informacji. 

Jak twierdzą kremlinolodzy, Putin nie jest w tym względzie samodzielny – bazuje na tym, co mu kremlowscy sekretarze przyniosą w słynnych teczkach. To nie znaczy, że codzienne raporty są nierzetelne. Ale są bezalternatywne, to znaczy, że są jedynym źródłem informacji dla pierwszej osoby w państwie. Albac twierdzi, że alternatywnym źródłem o sytuacji na ukraińskim froncie był dla Putina herszt Grupy Wagnera, Jewgienij Prigożyn. A teraz takiego człowieka nie ma. I wygrywa ten, kto jest w stanie zamieścić swoje komunikaty w teczkach trafiających na najważniejsze biurko. Obecnie mocniejszą pozycję w tym wyścigu ma FSB.

Karuzela z generałami dopiero zaczyna się kręcić. Pytanie, co powiedzą w czasie śledztwa i przed sądem aresztowani generałowie, pozostaje otwarte. Komentatorzy sugerują, że śledczy zbierają materiały i na Siergieja Szojgu. W mediach społecznościowych pojawiły się zakłady o to, czy Szojgu okaże się szpiegiem brytyjskim czy japońskim (to nawiązanie do stalinowskich czystek w szeregach armii, gdy najwyższych dowódców oskarżano o współpracę z obcymi wywiadami, a ci w brutalnym śledztwie przyznawali się do tego).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”