Czy NATO włączy się w obronę ukraińskiego nieba? W Niemczech trwa debata, w której coraz więcej polityków popiera ten pomysł

Propozycja zakłada, że zachodnie systemy rozlokowane wzdłuż granicy będą strącać rosyjskie cele bezzałogowe w pasie 70-100 km. Stworzy to strefę w miarę bezpieczną na zachodniej Ukrainie, odciąży ukraińskich przeciwlotników i będzie mocnym sygnałem dla Rosji.
Czyta się kilka minut
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak w Warszawskiej Brygadzie Pancernej. Warszawa, 23 kwietnia 2024 r. // Fot. Henry Nicholls / East News
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak w Warszawskiej Brygadzie Pancernej. Warszawa, 23 kwietnia 2024 r. // Fot. Henry Nicholls / East News

Położenie Ukrainy jest krytyczne. Brakuje ludzi i sprzętu (zachodnie dostawy są wciąż za małe), Rosja systematycznie dewastuje z powietrza kraj, w tym system energetyczny. Jest on znów celem nalotów, w efekcie co chwila brakuje prądu (awaryjnie wysyła go m.in. Polska).

Rosjanie przejęli inicjatywę strategiczną: mają przewagę na polu walki, krok po kroku zdobywają Donbas, otworzyli nowy front pod Charkowem i mogą uderzyć na sąsiednie Sumy. Rozbudowują swój potencjał (przy wsparciu Chin) i mają dość ludzi gotowych za pieniądze iść na front, a społeczeństwo milczy lub popiera Putina (daje się przekonać, iż to wojna obronna). Kreml czuje się na tyle silny, że śle sygnały, iż może rozmawiać – na warunkach, które oznaczają koniec wolnej Ukrainy.

Potrzeba nie tylko więcej broni, ale nowych idei

W tej sytuacji po stronie Zachodu potrzebny jest nie tylko wymiernie zwiększony wysiłek (szybciej i więcej broni). Potrzeba również nowych idei: nowego wejścia ze strony Zachodu do tej rozgrywki z Moskwą, której stawką jest, jak wiadomo, nie tylko przyszłość Ukrainy.

Wokół jednej z takich idei trwa właśnie debata w Niemczech: coraz więcej polityków i z opozycji, i z rządzącej koalicji opowiada się za tym, by armie NATO podjęły się obrony ukraińskiego nieba, choćby częściowo. Plan zakłada, że zachodnie systemy rozlokowane wzdłuż granicy mogą strącać cele bezzałogowe – rakiety czy drony – w pasie 70-100 km (tyle sięgają np. systemy Patriot). Stworzy to strefę w miarę bezpieczną na zachodniej Ukrainie, odciąży ukraińskich przeciwlotników i będzie mocnym sygnałem dla Rosji.

To pomysł wymierny, technicznie możliwy. Aby został zrealizowany, trzeba decyzji politycznej – przynajmniej głównych krajów NATO. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czy NATO obroni ukraińskie niebo?