Czy Leon XIV będzie papieżem od sztucznej inteligencji

Po raz pierwszy w historii nie-ludzkie umysły stają się integralną częścią naszego życia. Czy Kościół jest przygotowany, by podjąć ze światem dialog na temat sztucznej inteligencji?
Czyta się kilka minut
Demonstracja o bezpieczną AI. Londyn, 8 lutego 2025 r. // @PauseAI
Demonstracja o bezpieczną AI. Londyn, 8 lutego 2025 r. // @PauseAI

Humanoidalny robot, zawieszony na niewielkim dźwigu, długo się nie rusza. Technik, pracujący obok, zwraca na niego uwagę dopiero w momencie, gdy metalowe ramiona maszyny zaczynają podrygiwać. Mężczyzna w ostatniej chwili usuwa się na bok. W ciągu kilku sekund robot „dostaje szału”: usiłuje maszerować we wszystkich kierunkach, macha ciężkimi ramionami, wywraca krzesła, zrzuca na podłogę laptop.

Incydent w Unitree – robot szuka równowagi

Krótkie nagranie z kamery przemysłowej chińskiego koncernu Unitree pojawiło się w mediach społecznościowych na tydzień przed wyborem papieża Leona XIV. Ktoś nazwał je pierwszym w historii buntem maszyn. Post na platformie X obejrzało kilkanaście milionów osób. Jest więcej podobnych: podczas parady robot nagle wchodzi w tłum i niemal uderza w głowę starszą kobietę; na innym nagraniu – nieco mniejszy robot nadeptuje na stopę dziewczynki, która cofa się, gubiąc but.

Co się dzieje? Unitree wyjaśnia incydent w fabryce lakoniczną informacją o „błędzie w oprogramowaniu”. Czy tego typu wydarzenia mamy lekceważyć, pamiętając, że nowe technologie (w tym przypadku roboty człekokształtne) na początku często zawodzą?

W XIX wieku, w czasie rewolucji lokomotyw parowych, wyjście do pracy było jak pójście na wojnę: do domu można było wrócić bez ręki, nogi albo nawet nie wrócić wcale.

Kluczowa różnica między lokomotywą parową a robotem polega na tym, że ta pierwsza nie mogła sama nagle zdecydować, że światło jest zielone, a nie czerwone – i rozjechać remontujących tory robotników. Aby taki błąd był możliwy, musi wpierw powstać maszyna, która obserwuje, analizuje i podejmuje działania. Inżynierowie i programiści sugerują w komentarzach do incydentu w chińskiej fabryce, że robot „nie wziął pod uwagę” zawieszenia na dźwigu i zaczął się poruszać, „zakładając”, że stoi na ziemi. Jego chaotyczne, pozornie agresywne ruchy były próbami odzyskania równowagi.

Leon XIV – co znaczy to imię

Każdy z trzech opisanych incydentów mógł zakończyć się wypadkiem, czy wręcz tragedią. Ale co ważniejsze – sztuczna inteligencja stawia dziś przed nami zupełnie inne wyzwania niż winda, tokarka czy lokomotywa. AI to przede wszystkim potężna i wszechobecna maszyna kulturowa.

W najnowszej książce „Nexus” historyk Yuval Harari przypomina, jak programiści Facebooka postawili algorytmom zadanie zwiększenia zaangażowania użytkowników. Decyzję, by promować w tym celu kłamstwa i agresję, podjęły już same algorytmy. Harari obarcza częścią odpowiedzialności maszynę. To ona „przeoczyła” polityczne zagrożenia, płynące z celowego i masowego podsycania konfliktów. Tak jak robot Unitree „przeoczył” unoszący go dźwig.

Zaczynamy dzielić naszą codzienność z nie-ludzkimi umysłami, których „punkty widzenia” i „decyzje” mogą mieć nie mniejszy wpływ na nasze życie, niż my sami. Nowo wybrany papież zdaje sobie sprawę, jak bardzo świat AI będzie inny od rzeczywistości, jaką znaliśmy wcześniej. Choć jestem ateistą, z zaskoczeniem i ogromną radością czytam, że to właśnie gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji był powodem, dla którego kard. Robert Prevost przybrał imię Leona XIV.

„Wybrałem imię Leon XIV z różnych powodów, ale głównie dlatego, że papież Leon XIII w swojej historycznej encyklice »Rerum Novarum« zajął się problematyką społeczną w kontekście pierwszej wielkiej rewolucji przemysłowej. W naszych czasach Kościół oferuje wszystkim bogactwo swojej nauki społecznej w odpowiedzi na kolejną rewolucję przemysłową i na postępy w dziedzinie sztucznej inteligencji, które stawiają nowe wyzwania dla obrony godności człowieka, sprawiedliwości i pracy”.

Czy sztuczna inteligencja jest technologią moralnie słuszną

Umieszczenie AI w centrum nowego pontyfikatu – z pozoru zaskakujące – nie mogło się wydarzyć w lepszym momencie. Dwa lata od dnia, kiedy zaczęliśmy swobodnie rozmawiać z Chatem GPT, świat wydaje się niezdolny, by stanąć oko w oko z problemami maszyn myślących, nie mówiąc już o ich rozwiązywaniu. Codzienne debaty na temat AI zdominował kapitalizm transhumanistyczny, niezwykle wpływowy w Dolinie Krzemowej i wśród elit finansowych kontrolujących korporacje informatyczne.

„Wzrost gospodarczy nie jest lekarstwem na wszystko, ale brak wzrostu gospodarczego jest zabójczy” – napisał w swoim bardzo popularnym „Manifeście Optymizmu Technologicznego” milioner Marc Andreessen. „Wierzymy, że wszystko, co dobre, jest następstwem wzrostu. A jedynym niewyczerpanym źródłem wzrostu jest technologia”.

Dla kapitalistów transhumanistycznych każdy kolejny zaliczony test sztucznych inteligencji, każdy bardziej realistyczny czatbot, każdy dobrze sprzedający się produkt jest zwiastunem przyszłego, powszechnego bogactwa i przejawem swoistej techno-etyki. „Wierzymy, że rozwijanie technologii jest jedną z najbardziej moralnie słusznych rzeczy, jakie możemy zrobić – deklaruje zupełnie na poważnie Andreessen. – Wierzymy, że postęp technologiczny prowadzi do materialnej obfitości dla wszystkich ludzi”.

Wyścig na AI – nowa zimna wojna

Czy rzeczywiście linie prowadzące od wolnych rynków i rozwoju technologii do wzrostu gospodarczego zbiegają się w końcu we „wszystkim, co dobre”? Czy mamy zapomnieć o związkach algorytmów mediów społecznościowych z kryzysem demokracji? Wąska, ekonomiczna perspektywa traci sens, gdy uwagę przeniesiemy na politykę związaną z AI.

„Stoimy przed strategicznym wyborem dotyczącym tego, w jakim świecie będziemy żyć – pisze w „Washington Post” Sam Altman, dyrektor OpenAI. – Czy będzie to świat, w którym Stany Zjednoczone i państwa sprzymierzone będą promować globalną sztuczną inteligencję, która rozpowszechni korzyści płynące z technologii i otworzy do niej dostęp, czy też świat autorytarny, w którym państwa lub ruchy, które nie podzielają naszych wartości, wykorzystają sztuczną inteligencję do umocnienia i rozszerzenia swojej władzy”.

Wielu polityków promuje perspektywę wyścigu zbrojeń AI, nowej zimnej wojny, w której z przyszłej „materialnej obfitości” wyłączone byłyby nie tylko Chiny, ale także inne państwa coraz bardziej wpływowego w geopolitycznych rachunkach sojuszu BRICS. W czwartym miesiącu obecnej, obsesyjnie skupionej na „America first” administracji Donalda Trumpa mówienie o USA „rozpowszechniającym globalne korzyści” brzmi szczególnie naiwnie. 

Komu służy sztuczna inteligencja

Zanim nowy papież zapyta katolickich teologów o stan świeckiej debaty nad myślącymi maszynami, należałoby zwrócić im uwagę, że obie dominujące perspektywy – ekonomiczna i polityczna – nie tylko wchodzą ze sobą w konflikt, ale są też mocno ograniczone. Nie uwzględniają na przykład problemu bezpieczeństwa AI czy koncentracji zysków z nowych technologii w rękach finansowych i politycznych elit. Warto więc wspomnieć o ruchach społecznych, które dostrzegają te zagrożenia i przeciwko nim występują, kwestionując wiarę w samoregulujący się wolny rynek, technologię i dobrą wolę dyrektorów wielkich korporacji. 

Ruchom aktywistów „AI safety”, w rodzaju międzynarodowego Pause AI czy radykalnego, blokującego wjazd do korporacji Altmana ruchu Stop AI, może daleko jest do masowości. Ale zrzeszają młodych, zdeterminowanych ludzi, którzy domagają się, by rządy wymusiły na korporacjach informatycznych wprowadzenie autentycznych testów bezpieczeństwa, zanim nowe modele sztucznych inteligencji trafią na rynek. Jak mówi Eliezer Yudkovsky, piszący na temat bezpieczeństwa AI od wielu lat, nie jest łatwo kontrolować AI w momencie, gdy staje się ona prawie tak mądra, jak my sami.

 

Z kolei społeczności open source AI są ideową przeciwwagą dla polityków, którzy promują postęp technologiczny, służący wyłącznie interesom USA i ich sojuszników. Zwolennicy open source oskarżają korporację Altmana o zdradę wcześniej promowanej idei budowy sztucznej inteligencji dla dobra całej ludzkości. W krajach Zachodu ośrodkiem tego ruchu stała się francusko-amerykańska strona Hugging Face, gdzie informatycy z całego świata mają nieograniczony dostęp do różnych modeli AI. Clement Delangue, jeden z założycieli HF, oświadczył w wywiadzie dla „Time”: „Tak naprawdę największym ryzykiem jest skupienie władzy i wiedzy w rękach nielicznych”.

Paradoksalnie, najlepszym dostępnym modelem open source jest aktualnie chiński Deepseekv3, porównywalny pod względem inteligencji z nowymi wersjami „zamkniętego”, korporacyjnego Chata GPT. OpenAI jest „otwarta” już tylko z nazwy, a model, który można sobie za darmo zainstalować na domowym komputerze, pochodzi z… Hangzhou.

Czy dzięki AI będziemy mniej pracować

Jeden z „ojców chrzestnych” współczesnej sztucznej inteligencji, noblista Geoffrey Hinton, uzupełnia ostrzeżenie Delangue'a o dodatkową groźbę: skupienia kapitału w rękach nielicznych. Otwiera w ten sposób o wiele szerszą perspektywę społeczną, gdzie – podobnie jak w „Rerum Novarum” Leona XIII – rynek i wzrost gospodarczy nie istnieją w próżni, a uwagę należy przenieść na wszystkich obywateli, w tym także pracowników.

– Bajecznie bogaci staną się jeszcze bogatsi, a biedni zaczną pracować na trzy etaty – mówi Goeffrey Hinton, noblista i jeden z „ojców chrzestnych” współczesnej sztucznej inteligencji, komentując wpływ AI na nierówności.

„To powinno tak wyglądać: gdy jesteś w stanie podnieść produktywność, wszyscy z tego korzystają – mówił niedawno Hinton w wywiadzie dla CBS Morning. – Osoby zatrudnione na dwóch etatach mogą przejść na jeden etat, za który dostają mnóstwo pieniędzy, bo przy pomocy AI będą mogli wykonać tę samą pracę o wiele szybciej. Ale niestety wiemy, że nie będzie to tak wyglądać. Bajecznie bogaci staną się jeszcze bogatsi, a biedni zaczną pracować na trzy etaty”. Gorąco polecam katolickim teologom pierwszy odcinek nowego sezonu dystopijnego serialu „Black Mirror”, zatytułowany „Zwykli ludzie”, który opowiada właśnie taką, ponurą historię.

Eksplozja inteligencji – czy AI ulepszy samą siebie

Dla największego zagrożenia ze strony AI – zagłady ludzkości w wyniku powstania obcej inteligencji, która nas przewyższy – brakuje historycznych precedensów. Ale skoro najbardziej zaawansowane modele – jak ChatGPT, Claude czy Deepseek – już teraz doskonale radzą sobie z pisaniem programów komputerowych, to nie wydaje się niemożliwe, że AI zacznie w pewnym momencie ulepszać sama siebie, doprowadzając w krótkim czasie do tzw. eksplozji inteligencji. Nie wiadomo, co mogłoby temu zapobiec. Wyścig zbrojeń AI, podsycany rywalizacją korporacji i państw, nieustannie przyspiesza. DeepMind (należące do Google) właśnie ogłosiło, że od roku dysponuje technologią Alpha Evolve, pozwalającą ich sztucznej inteligencji, Gemini, na ulepszanie samej siebie. Nowa, „samo-ewoluująca” wersja Gemini już ma na koncie kilka odkryć matematycznych, których dokonanie było zbyt trudne dla ludzkiego umysłu. 

Były badacz OpenAI, Daniel Kokotajło, wykorzystuje teorię gier do symulowania możliwych scenariuszy, uwzględniając „graczy” takich jak korporacje, rządy, media, obywatele. Ostrzega, że możemy utracić kontrolę nad super zaawansowaną AI już w roku 2027.

Czy teolodzy szukający sposobu, aby Kościół stał się znów ważny dla współczesnego człowieka, pójdą za podpowiedzią nowego papieża? Czy Leon XIV stanie się „Ojcem Świętym od sztucznej inteligencji”? Czy Kościół jako globalna wspólnota podejmie wysiłek przetrawienia wszystkich tych nowych, trudnych problemów? Czy podejmie współpracę z inżynierami i aktywistami? Wybór imienia papieża budzi nadzieję i wytycza zupełnie nową, wartą wsparcia drogę.

Autor zajmuje się badaniem współczesnych światopoglądów poreligijnych i przemian kulturowych związanych ze sztuczną inteligencją. Opisuje je na stronie worldviewresearch.org oraz na platformie X @PauseAI_Polska.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Leon XIV i myślące maszyny