Niektórzy mówią, że to nowy „moment Sputnika”. To analogia do wydarzeń sprzed prawie 70 lat, gdy świat zdominowała rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim. Wtedy to, 4 października 1957 roku, Sowieci wystrzelili na orbitę ziemską pierwszego sztucznego satelitę. Związek Sowiecki zatriumfował, a na Amerykanów padł blady strach.
Tym razem chodzi nie o kosmos, lecz o sztuczną inteligencję (w skrócie: AI). Oraz nie o Rosjan, lecz Chińczyków.
Kilka dni temu chińska firma DeepSeek – do tej pory szerzej nieznana szerokiej publiczności – wypuściła w świat swój najnowszy model sztucznej inteligencji R-1, który rozwiązuje problemy logiczne, odpowiada na pytania i pisze programy. Według testów mocy obliczeniowych ma on podobną wydajność, co narzędzia rozwijane dotąd przez słynne amerykańskie laboratoria z Doliny Krzemowej – takie jak ChatGPT-4o i Copilot, z których na co dzień korzystają już setki milionów internautów.
Chiński czatbot tańszy i mniej wymagający od amerykańskiego ChatGPT i Copilot
Przełom polega na tym, że firma DeepSeek osiągnęła to przy znacznie mniejszych nakładach finansowych i technologicznych niż jej amerykańscy konkurenci. Chiński start-up deklaruje bowiem, że wydał jedynie 6 mln dolarów – czyli ponad dziesięć razy mniej, niż pochłonęło wytrenowanie ChatGPT.
Ponadto chińska firma utrzymuje, że potrzebowała jedynie dwa tysiące czipów starszej generacji, podczas gdy wcześniej szacowano, iż rozwinięcie nowoczesnego modelu sztucznej inteligencji wymaga ponad 15 tysięcy układów scalonych.
Część analityków zwraca jednak uwagę, że Chiny mogły celowo zaniżać koszty, aby wzmocnić swoją pozycję na globalnym rynku sztucznej inteligencji. Spektakularny debiut w połączeniu z informacją o niskich nakładach rodzą bowiem pytanie o to, czy amerykańska branża sztucznej inteligencji nie stworzyła bańki inwestycyjnej, która w każdej chwili może pęknąć.
Czy USA stracą dominującą pozycję na rynku sztucznej inteligencji
Właśnie na to wskazywałyby pierwsze reakcje inwestorów. W odpowiedzi na premierę chińskiego chatbota kurs akcji amerykańskiego giganta czipowego, firmy NVIDIA, spadł o 17 procent. Przełożyło się to na stratę prawie 600 mld dolarów kapitalizacji rynkowej, co jest największym jednodniowym spadkiem jakiejkolwiek firmy w historii amerykańskiej giełdy.
Na polu politycznym oznacza to kilka rzeczy.
Po pierwsze, USA stoją przed perspektywą utraty swej dominacji w branży sztucznej inteligencji. Miałoby to ogromne znaczenie dla amerykańskiej gospodarki, ale też bezpośrednie przełożenie na przykład na potencjał obronny. Można się więc spodziewać, że temat ten stanie się oczkiem w głowie nowego prezydenta Donalda Trumpa.
Traf chciał, że kilka dni przed debiutem chińskiej AI Trump ogłosił plan zainwestowania do 500 mld dolarów w architekturę AI (tzw. Projekt Stargate), aby zapewnić, że „przyszłość technologii” pozostanie w Ameryce.
Chińczycy poradzili sobie mimo sankcji
Spektakularny debiut chińskiego chatbota rodzi również pytania o skuteczność dotychczasowej strategii Waszyngtonu, mającej na celu dławienie ambicji technologicznych Pekinu.
DeepSeekowi udało się bowiem rozwinąć wydajny model AI pomimo wprowadzonych w ostatnich latach amerykańskich sankcji na Chiny, które odcięły im dostęp do najnowszych zachodnich technologii, w tym do najnowocześniejszych czipów i maszyn do ich produkcji. Niektórzy przypuszczają, że restrykcje mogły być wręcz przeciwskuteczne i napędzić przemysł innowacji w Państwie Środka.
Wreszcie, gdy idzie o dalsze skutki polityczne: produkt DeepSeeka jest kolejnym programem, który zyskuje popularność na świecie, a tym samym wprowadza cenzurę Komunistycznej Partii Chin w międzynarodowy obieg.
Chińska cenzura wkracza na globalny rynek AI
Program „żywi” się bowiem treściami z chińskiego internetu, który jest poddany ścisłemu nadzorowi, a dodatkowo sam ma wbudowaną autokontrolę. Czat R-1 wymijająco odpowiada na – zadane z Polski – pytania o kwestie drażliwe dla Pekinu, takie jak np. Tajwan, traktowanie mniejszości ujgurskiej w Sinciangu czy politykę „zero covid”. Natomiast tematy w Chinach zakazane po prostu zbywa milczeniem.
I tak, zapytany o masakrę na placu Tiananmen w Pekinie w czerwcu 1989 roku – chińskie wojsko i policja zabiły wówczas tysiące demonstrantów – chińska sztuczna inteligencja odpowiada: „Przepraszam, ale to wykracza poza moje obecne kompetencje. Porozmawiajmy o czymś innym”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















