Dzisiaj został zaprezentowany najnowszy dokument dwóch watykańskich dykasterii – Nauki Wiary i Kultury – zatytułowany „Antiqua et Nova: nota o relacji między sztuczną inteligencją a ludzką inteligencją”. Składa się z dwóch części: pierwszej, poświęconej teoretycznemu namysłowi nad podobieństwami i – zwłaszcza – różnicami między ludzką inteligencją a AI; i drugiej – zawierającej opis i teologiczno-moralną ocenę szans, a zwłaszcza zagrożeń związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.
Co św. Tomasz z Akwinu mówi nam o AI
Część pierwsza zawiera uproszczony opis działania sztucznej inteligencji, a następnie przedstawienie, czym jest inteligencja ludzka. Tutaj jednak autorzy dokumentu odwołują się zasadniczo do Tomasza z Akwinu, Arystotelesa i kilku innych autorów średniowiecznych. Całkowicie pomijają jednak późniejszy namysł i badania nad ludzkim umysłem. Nota dykasterii napisana jest tak, jakby nie było Kartezjusza, Hume’a, Kanta, fenomenologii, filozofii analitycznej i współczesnej kognitywistyki i psychologii.
Jest to o tyle dziwny sposób postępowania, że przywoływany przez autorów „Noty” Tomasz z Akwinu budował swoją wizję antropologiczną, korzystając z najbardziej zaawansowanej w swoich czasach myśli empirycznej na temat ludzkiego poznania (tym były wówczas pisma Arystotelesa odkryte i interpretowane przez komentatorów arabskich czy mistrza Akwinaty – Alberta Wielkiego).
Choć więc autorzy „Antiqua et Nova” powołują się na Tomasza, to tylko go cytują, a postępują przeciwnie do metodologicznego nastawienia Akwinaty. Nie uwzględniają także niedawnego papieskiego motu proprio „Ad theologiam promovendam”, w którym Franciszek napisał, że teologii „nie może ograniczać się do proponowania formuł i schematów z przeszłości”, ale musi integrować przekaz Objawienia z osiągnięciami współczesnej nauki.
W konsekwencji, próba pokazania różnic pomiędzy ludzką rozumnością a AI jest bardzo ogólnikowa i mało przekonująca. Intelektualna słabość tej części dokumentu rzutuje także na jego część drugą.
Wnioski słuszne ale mało odkrywcze
Druga część jest bardziej obszerna i zasadniczo słuszna, tyle że mało odkrywcza. Opierając się na „wykazanej” wcześniej fundamentalnej różnicy pomiędzy ludzką a sztuczną inteligencją, autorzy „Noty” twierdzą, że wszelkie próby „personalizacji” AI są złudzeniem. W konsekwencji przestrzegają, że AI nie jest w stanie zastąpić człowieka w kluczowych dla ludzkiego rozwoju obszarach, w szczególności tam, gdzie człowiek potrzebuje międzyosobowych relacji (z tego m.in. powodu autorzy dokumentu widzą wiele ograniczeń zastosowania AI w medycynie). To prawda – tyle że z watykańskiego dokumentu nie dowiemy się ani jak to złudzenie powstaje, ani jak się przed nim bronić.
Równie prawdziwe są stwierdzenia zawarte w „Nocie”, iż AI, będące w posiadaniu wielkich korporacji, będzie powodować wzrost nierówności społecznych, i że może posłużyć manipulacji oraz kontroli nad ludźmi. Znów jednak – z watykańskiego dokumentu nie dowiemy się wiele o naturze tych mechanizmów i możliwościach przeciwstawienia się im.
Wszystko po staremu
Prawdopodobnie najbardziej oryginalnym punktem tej części dokumentu jest sformułowanie postulatu doprecyzowania moralnej i prawnej odpowiedzialności człowieka-twórcy AI za konsekwencje działania sztucznie inteligentnych wytworów. Biorąc jednak pod uwagę liczbę osób pracujących przy tworzeniu algorytmów AI oraz np. fakt, że niektóre algorytmy mogą uczyć się poza kontrolą ludzkich twórców, watykański postulat wydaje się nie do zrealizowania.
Niestety – nota „Antiqua et Nova” pozostaje kościelnym dokumentem starego typu: dużo tu osądów i wielkich słów, a nowej wiedzy i zrozumienia bardzo niewiele.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















