Czy film „Zniknięcia” odświeża gatunkowe klisze? Horror jako metafora uzależnień

To kolejna historia o zaginionych dzieciach i straumatyzowanej społeczności. Motyw czarnej magii wyraża lęk przed siłami, na które nie zawsze mamy wpływ.
Czyta się kilka minut
Julia Garner w filmie "Zniknięcia", reż. Zach Cregger. USA, 2025 r. // materiały prasowe HBO Max
Julia Garner w filmie "Zniknięcia", reż. Zach Cregger. USA, 2025 r. // materiały prasowe HBO Max

Pamiętacie średniowieczną legendę o szczurołapie z Hameln? Grając na czarodziejskim flecie, wyprowadził z miasteczka ponad setkę dzieci, mszcząc się w ten sposób na ich rodzicach za niewywiązanie się z zapłaty. Ta historia w rozmaitych przeróbkach była chętnie wykorzystywana przez kino grozy, wyrażając jeden z najbardziej pierwotnych lęków, związany z porwaniem czy uwiedzeniem najmłodszych.

Horror „Zniknięcia” też z tego czerpie, podobnie jak z baśni o Jasiu i Małgosi, w której na końcu udaje się pokonać złą czarownicę – i to jej własną bronią. Jednak reżyser Zach Cregger chciałby, ażebyśmy zobaczyli w jego filmie coś więcej niż archetypy i symbole w wersji pop. Już w czołówce oryginalnego tytułu, który brzmi „Weapons” (w znaczeniu: „moce”) znalazło się logo Anonimowych Alkoholików. 

Horror jako metafora alkoholizmu

Bez tej nadwiedzy pewnie inaczej ogląda się historię o siedemnastce zaginionych dzieci ze zwykłej podstawówki i z najzwyklejszego amerykańskiego miasteczka. Ale twórca w wywiadach mówi wprost, że tak właśnie wyglądał jego prywatny horror: jest trzeźwiejącym alkoholikiem, jako dziecko był współuzależniony i nałóg zabrał mu niejedną bliską osobę. 

Rzec by można, że takimi wyznaniami Cregger próbuje dowartościować swoje dzieło, mocno przecież osadzone w swoim gatunku i służące przede wszystkim dobrej rozrywce. Niemniej, jeśli ktoś nie lubi horrorów albo czuje się zmęczony cyzelowaniem jego konwencji, może spojrzeć na „Zniknięcia” właśnie jak na film o niszczycielskiej sile uzależnień. 

Zapewne niczego odkrywczego w tym temacie się nie dowie, aczkolwiek ów „dziwny dom” z zaklejonymi szybami czy metafora gościa, który niszczy spokój wielu rodzin, działa na wyobraźnię. Pozwala też wytłumaczyć pojawiające się w tej historii nadużycia. 

Tak bowiem można odebrać kluczową postać upiornej ciotki Gladys. Gra ją Amy Madigan, nagrodzona tegorocznym Oscarem, choć moim zdaniem trochę na wyrost, bo to rola bazująca na aktorskim przerysowaniu i brawurowej charakteryzacji (statuetka za drugi plan dużo bardziej należała się Indze Ibsdotter Lilleaas z „Wartości sentymentalnej”). 

Gladys, jednocześnie straszna i śmieszna, ewidentnie cierpi na terminalną chorobę nowotworową, dlatego zdemonizowanie tej postaci, nawet w ramach gatunkowej umowności, chwilami budzi opór. Lepiej jednak potraktować jej chorobę niedosłownie, na przykład jako metaforę zupełnie innej choroby, tej zostawiającej w dzieciach nieusuwalne ślady i niszczącej całą społeczność.

„Zniknięcia” to bowiem film o wielorako rozumianej stracie – nie tylko o rodzicach, którzy stracili swoje dzieci, ale i o dzieciach, którym „złe moce” odbierają rodziców. 

Zła czarownica, magia i alkohol

Jest w tym filmie jeszcze więcej takich niejednoznaczności. Chociażby motyw złej czarownicy. Jest nią oczywiście Gladys, wykorzystująca czarną magię, by manipulować innymi i czerpać z cudzej energii. 

Lecz wiedźmą bywa nazywana także Justine (Julia Garner), miejscowa nauczycielka, którą podejrzewa się, że „coś wie” w sprawie zaginionych uczniów. 

I mogłaby stać się doskonałym w tej historii kozłem ofiarnym, gdyby nie była, również dla nas, osobą mało wiarygodną, zbyt często zaglądającą do kieliszka. Wszyscy zresztą bohaterowie, włącznie ze zbolałym ojcem granym przez Josha Brolina, noszą w sobie jakąś intrygującą skazę.

Horror: konwencja, która przeraża i śmieszy

Zapewne można sobie darować te mniej lub bardziej wydumane tropy i nie bawić się w nadinterpretacje, tylko po prostu skonsumować ten film jako błyskotliwie pomyślany straszak.

Opowiedziany na wstecznym biegu i z różnych punktów widzenia, mający doskonały rytm i całkiem sporo poczucia humoru. Chwilami Cregger za bardzo staje się zakładnikiem horroru okultystycznego i jego konwencji, potrafi się jednak nimi bawić. Sprawnie jak mało kto używa swego magicznego dzwoneczka. 

 

„ZNIKNIĘCIA” („Weapons”) – reż. Zach Cregger. Prod. USA 2025. HBO Max, megogo, iTunes, Chili, Pilot, Player, tv smart, Prime Video, Rakuten TV, CANAL+VoD, Play now. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”