Czemu z podejrzliwością patrzę na wzmożenie w krytyce Izraela? Antysemityzm nie zniknął

Antysemityzm trzeba traktować śmiertelnie poważnie. Wierzę, że da się to robić, jednocześnie krytycznie patrząc na wojnę w Gazie i politykę Izraela.
Czyta się kilka minut
Zuzanna Radzik // Fot. Grażyna Makara
Zuzanna Radzik // Fot. Grażyna Makara

Film „Morze” będzie izraelskim kandydatem do Oscara w kategorii filmu zagranicznego. Niedawno głosami członków tamtejszej akademii filmowej wygrał w pięciu kategoriach izraelskie nagrody filmowe Ophir, łącznie z główną nagrodą. Nagrodę dla najlepszego aktora dostał, jako najmłodszy w historii tych nagród, trzynastolatek Muhammad Gazawi grający głównego bohatera.

Film opowiada historię dwunastoletniego Khaleda z Ramallah, który przeprawia się nielegalnie do Tel Awiwu, żeby zobaczyć morze. Jest w nim pokazana dyskryminacja, okupacja, mur, strach, marzenia. Teraz zobaczymy, jaki będzie los tego filmu wobec rosnących postulatów bojkotu tego, co izraelskie. W samym Hollywood powstała inicjatywa Film Workers for Palestine, której zasady bojkotu odrzucałyby taki film.

Czeka nas więc ćwiczenie z bojkotu wokół tematu Oscarów, czyli w świetle globalnych jupiterów. Nie pierwsze, nie ostatnie. A w jego cieniu odbędą się wszystkie nasze, lokalne, małe i duże dyskusje na ten temat. Co można, a czego nie, kogo zapraszać, a kogo nie wolno, które spotkanie wolno odwołać i komu.

Teraz na konflikcie izraelsko-palestyńskim znają się wszyscy

Od dwóch lat nie pisałam na ten temat niczego. Może to mało profesjonalne, a może właśnie bardzo. Zawodowo komentuję Kościół i relacje polsko-żydowskie. Ale akurat na konflikcie izraelsko-palestyńskim pozwalam sobie nie znać się aż tak. Byłam, widziałam, żyłam obok. Trzy lata w Jerozolimie, wyjazdy do Ramallah i Betlejem czy Nablusu albo pod Hebron – to nie były wczasy na plaży w Tel Awiwie. Widać okupację, czuć. Również słychać we wspomnieniach izraelskich rówieśników. Wtedy mawialiśmy, że jak ktoś przyjeżdża, to po tygodniu uważa, że wszystko wie, dopiero po miesiącu milknie i nabiera pokory. Teraz jednak znają się na tym regionie, konflikcie i sytuacji wszyscy. A emocje sięgają zenitu.

Czy wobec tego, co działo się w Gazie, emocje nie mają prawa eksplodować? Czemu przyjmuję to wzmożenie z podejrzliwością? Czemu dziwi mnie, że innym przychodzi tak łatwo ten publicystyczny rozpęd w krytyce Izraela? Czemu mrozi mnie ta łatwość bojkotów, rozciągająca się od występu noblistki po upamiętnianie polskich Żydów w mniejszych i większych miastach naszego kraju? Państwo może to zauważyli dopiero teraz, ale pierwsze tablice pamiątkowe demolowano krótko po 7 października, u początków interwencji w Gazie.

Boję się tego, bo antysemityzm w Polsce i w Europie nigdy nie zniknął, i czy nam się to podoba, czy nie, wyrośliśmy w kulturze i języku pełnym antysemickich kodów, czasem sprzed wieków. Tak to bowiem działa, jak wór, do którego można rzeczy włożyć, ale już nie wyjąć – jak o pamięci ludowej pisała kiedyś antropolożka Joanna Tokarska-Bakir. Mówiąc to, krytykowała elity, które utyskują na głupi lud, a któremu same kilkadziesiąt lat wcześniej antysemityzm suflowały. Ten wór pełen słów, kodów, aluzji – to coś, co każdy z nas niesie. Dziś, nawet niesieni poczuciem słuszności swojego oburzenia sytuacją w Gazie, powinniśmy uważać na to, co z niego wyjmujemy. Jakie słowa, aluzje, porównania – oraz jak szeroko je stosujemy.

Chcę antysemityzm traktować śmiertelnie poważnie, każdy – uważam – powinien. Każdy w Polsce i w Europie. I wierzę, że da się to robić, jednocześnie krytycznie patrząc na wojnę w Gazie czy politykę Izraela. Ważąc słowa, krytycznie podchodząc nie tylko do sytuacji tam, ale też do siebie.

Co prawda nie badam zawodowo antysemityzmu, jednak przyglądam mu się uważnie od ćwierć wieku, czasem za bardzo z bliska. Rzadko rządzący, społeczeństwo czy duchowni byli nim serio przejęci, rzadko zwalczano go na serio, bez przymusu lub mody i nie tylko na powierzchni. Nigdy też znacząco nie spadł, nie zniknął. Wciąż znacząca część badanych wierzy w żydowskie spiski i jest zmęczona byciem zmuszaną do pamiętania o żydowskich ofiarach Zagłady. Wciąż zarówno przypadkowo spotkani, jak bardzo wykształceni i kulturalni, potrafią zaskoczyć antysemicką kliszą.

Nie ma powodu, by w imię wstawiania się za ofiarami wojny w Gazie, krytyki Izraela i jego polityki, wpuszczać znów w życie publiczne antysemityzm, który jest wręcz modelem europejskiego rasizmu, matką wszystkich uprzedzeń białej, chrześcijańskiej Europy. Z każdym rasizmem należy obchodzić się bardzo ostrożnie, bo wpuszczony w nasze życie, zostanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Antysemityzm nie zniknął