Co jakiś czas

Ewa Lipska: POGŁOS - "Dobrze, że trudno się przyzwyczaić do wierszy Ewy Lipskiej" - zaczął kiedyś swój esej Adam Poprawa. O "intensywnej, wciąż się odnawiającej" poezji napisał w związku z najnowszym tomem Lipskiej Marian Stala. Rzeczywiście - rozpoznajemy od pierwszej chwili wyrazisty charakter pisma poetki, odnajdujemy powracające motywy, ale towarzyszy temu stale poczucie zaskoczenia. Zaskoczenia niespodziewanym i świeżym obrazem, nowym nazwaniem odwiecznych emocji, błyskiem oświetlającym niedostrzeżony wcześniej fragment rzeczywistości.
Czyta się kilka minut

Nieufność do języka ("przecedzić kilka słów do których wpadło szkło"), choć i świadomość jego siły: "Wierzyliśmy w dobroczynność języka" - czytamy w wierszu "Balkon". Sposób obrazowania oparty na paradoksie i rozbijaniu utartych związków frazeologicznych. Rosnący dystans do świata poszarzałego i spłyconego, gdzie nawet "Martwa natura zaczyna się psuć. /

/ Rdzewieją śruby irysów. Z owoców /

/ Chardina Courbeta Cézanne’a /

/ulatnia się mdlący zapach. / Płótno traci wzrok". Gdzie "W apartamentach telewizorów / gawiedź z gwiazdami. / Zemsta Galaktyki. Elegantki / z innego wymiaru". Świata, w którym - jak skarży się tytułowy "Solista", narrator monologu skierowanego do "drogiej pani Schubert", znanej nam już z wydanego trzynaście lat temu zbioru "Ludzie dla początkujących" - coraz bardziej dokucza "nadmiar ludzkości".

Smutek osłonięty ironią - ale i dyskretne ciepło, choć też ironią podszyte. Źródłem tego ciepła, jego ogniskiem jest miłość. Powraca w wielu wierszach, a jednemu, przedrukowanemu zresztą na okładce, dała nawet tytuł. "Jest z narodu wybranego /

/ i posługuje się językiem / wysokiego napięcia". Choćby przechowana w torebce, we wspomnieniu, pozostanie ratunkiem wtedy, gdy "czas będzie się zdarzał coraz rzadziej". Poeta - tak właśnie, w rodzaju męskim, bo to tytuł kolejnego wiersza - powraca do niej: "Bawi go miłosna kaligrafia. / Odręcznie zapisane życie. / Porzucona litera ekstazy".

"Godzina miodowa w parku. / Na ławce dwójka bez sternika. // Park dyskretnie opuszcza park. / Zostawia ich samych". To karta z albumu - ale ta karta, ta fotografia może znów ożyć. "Co jakiś czas wraca miłość i / niewidome noce podczas których / możemy liczyć jedynie na dotyk". Miłość, "która płaci mandat / za przekroczenie / tych samych błyskawic". Ale też pozostawia "czterolistną bliznę po szczęśliwym życiu".

Jest więc w wierszach Lipskiej rozległa przestrzeń uczuć, minionych i teraźniejszych, przeciwstawiona stygnącemu jakby i coraz bardziej obcemu współczesnemu światu. Jest "nie leczony, chroniczny pogłos" powracającej przeszłości. Jest też historia, która pewnie "(...) znowu kiedyś / nie wyłączy żelazka". A także nasze polskie tu i teraz, w dwóch niepokojących wierszach, które ujmują w ramy całość tomu, prowadząc ze sobą dialog.

"Mówię do mego kraju: / wyprowadź się / wyjedź. Bądź przez moment / cudzoziemcem". Czy to otwierające "Pogłos" wezwanie zostanie wysłuchane? Na razie - to już ostatnie słowa książki -

Mój kraj idzie przez kraj

z wytatuowanym na

grubej owłosionej łydce

orłem

który

próbuje wzlecieć

próbuje wzlecieć

próbuje wzlecieć.

Mocny finał - mocny jak cały nowy zbiór wierszy Ewy Lipskiej (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010, ss. 52. Opracowanie graficzne Robert Kleemann).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2010