Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Co Franciszek sądzi o komunii dla rozwiedzionych?

Co Franciszek sądzi o komunii dla rozwiedzionych?

16.02.2015
Czyta się kilka minut
Papież do tej pory nie komentował sporu o komunię dla rozwiedzionych żyjących w ponownych związkach. Do wczoraj. W homilii podczas niedzielnej mszy uczynił wyraźną aluzję do tego tematu.
Papież Franciszek
Papież Franciszek, 15 lutego 2015 r. AFP/EAST NEWS
G

Gdy podczas ostatniego synodu kardynałowie i biskupi po raz pierwszy w sposób tak jawny – na wyraźne życzenie papieża – zaczęli się spierać o problem komunii dla rozwiedzionych żyjących w ponownych związkach, wszyscy czekali na jego komentarz. Jak pamiętamy, Franciszek nie odniósł się do meritum sporu – choć słychać było zaniepokojone głosy, że taka dyskusja prowadzi do zanegowania niezmiennej doktryny. Franciszek jedynie zapewnił, że doktryna nie jest zagrożona i pochwalił dyskutujących za szczerość. Co jednak sam myśli? 

Właśnie mogliśmy się o tym przekonać minionej niedzieli. Co prawda, nie powiedział: „jestem za” lub „jestem przeciw”. Wyraźnie pokazał jednak, jak szukać rozwiązania i dał do zrozumienia, że zmiany w podejściu do tego problemu są możliwe. W homilii podczas mszy sprawowanej w bazylice św. Piotra z nowo kreowanymi kardynałom przypomniał, jak rozumie Ewangelię...

2843

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mnie nie pozostaje nic innego jak zgodzić się z przesłaniem i pogodzić się z Bożą logiką zbawiającą od złego. " Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni"Słowem słuchajcie Franciszka. Może nie zawsze powie, co chcielibyśmy usłyszeć, niemniej daje do myślenia, choć żaden z niego filozof:-) osobiście uważam, że człowiek, który jest gotów na swoją drogę z Bogiem, nawet jeśli ma niepoukładane życie nie zawiedzie się, dużo gorzej z sędziami. Tym ostatnim zdaje się, ze wiedzą o drugim więcej, niźli Ten o którego obecności niewiele możemy powiedzieć, a mówimy dużo i nie zawsze dobrze. Dziękuję Panie Arturze.

Tak aby zachować wewnętrzny ( i zewnętrzny ) pokój Tak aby nasz partner nie musiał spać w osobnym łożu ( względnie w tym samym ale odwrócony plecami ) Tak aby Pan Bóg się na nas nie gniewał ( a my na Pana Boga ) https://www.youtube.com/watch?v=P3fIZuW9P_M

receptę na leczenie cudzych ran nie pomyślawszy, ze być może nie trzeba ich aż tyle i może wcale nie jesteśmy do tego powołani. Może wystarczy tylko nie przeszkadzać...?

W końcu Kościół powinien być jak dobra nowina o przebaczeniu i uzdrownieniu. Bardzo ciekawa homilia.

Kościół powinien ukazywać ludziom naszych czasów ( jakże często zalęknionym i zagubionym ) jaką drogą podążać, jak utrzymać ład i życiową harmonię. Przebaczanie samo w sobie jest miłe, może nawet czasem podnosi z kolan ale nigdzie nie prowadzi. Ostatecznie celem jest sensowne życie a nie dobre samopoczucie.

Cały sens chrześcijaństwa opiera się na miłosierdziu, odpuszczeniu win, czyli przebaczeniu. śmierć na Krzyżu nie miałaby najmniejszego znaczenia gdyby nie popłynęły z jego wysokości słowa przebaczenia, rozgrzeszenia rodzaju ludzkiego. życie ludzkie też traci na wartości, gdy człowiek nosi w sobie pamięć grzechu, złego. Ponadto nie można kochać/pokochać nie przebaczając. Umiejętność przebaczania ma ogromną moc: "rozerwala grobu pęta ręka święta" to z pieśni wielkanocnej. Nie można zbudować sensownego życiu, żadnego ładu i harmonii bez pojednania, aby ono nastąpiło trzeba przebaczenia. Stąd droga krzyża, pojednanie z ojcem, a przez Ojca we wspólnocie Ducha ze wszystkimi braćmi i siostrami. Prośba Jezusa o Jedność w godzinie śmierci jest przyjęciem na siebie krzyża, aby z dwóch rodzajów ludzkości uczynić jednego, nowego człowieka...

To prawda, choć owocem przyjęcia przebaczenia Boga powinno być odwrócenie się od grzechu. Inaczej pozostaje ono bezowocne. Chrystus przebaczył jawnogrzesznicy, którą chcieli ukamienować. Powiedział jej jednak: "Idź i od tej pory już nie grzesz"

katolicy lubią pouczać. Tak więc z jednej strony przyjmują i przebaczają, ale...No właśnie musi być coś za coś. Nic darmo. Nawet Dobra Nowina kosztuje, jest w cenie, ale jej wartość mierzy się tym, co inny jest nam winien. Czasem myślę sobie, że do chrześcijaństwa jeszcze droga daleka, dojrzewamy, ale jak wiadomo, najpierw ziarno musi obumrzeć...

Brawo, Pani Magdaleno. Nie mam recepty jak rozwiązać problem, ale tak jak jest nie jest dobrze. Często ludzie właśnie z powodu niemożności przyjmowania Sakramentu Komunii odwracają się od kościoła i nie są też zainteresowani by prowadzić tam swoje dzieci. I gdzie one mają uczyć się i doświadczać Boga?

kto w większym grzechu tkwi. Ten, który żałuje i ma świadomość, że jego życie czasem legło w gruzach, czy ów który karci i ośmiela się sądzić komu chleba powszedniego ofiarować, a komu nie. "Skruszonym sercem miłujemy Boga" - Kierkegaard. Od wymierzania kar są sądy cywilne, a wiara rządzi się innymi prawami. Boga mozna doświadczać na wiele sposobów. Jeśli Kościół będzie odrzucał, wybierał i przebierał wielu pozostanie na jego peryferiach. Szkoda, bo to są bardzo wartościowi ludzie, którzy wiele mogą nam powiedzieć o swojej drodze ...To bardziej Kościół ich potrzebuje, niż oni Kościoła, ale nie wykluczam że zaniedbanie dobra, jakim jest włączenie tych Osób do pełnej komunii ze wspólnotą, może przynieść bardzo niepożądane w skutkach doświadczenia.

Kościół nikogo nie odrzuca. To ludzie żyjący w permanentnym cudzołóstwie odwracają się od Boga i Kościoła. Stwierdzenie, że Kościół bardziej potrzebuje kogoś, niż ten ktoś Kościoła jest kuriozalne i niestety wyraźnie pokazuje, że o chrześcijaństwie nie masz za dużego pojęcia. Tak jak wszyscy, którzy chcą dopuścić do Komunii tych co w komunii z Bogiem nie są.

Zakładam, ze masz zezwolenie na Komunię tylko nie rozumiem na cóż ci ono skoro i bez niego w komunii z Nim jesteś, tak przynajmniej myślę. A skoro nie jesteś to dopuszczenie i tak nie ma znaczenia. Kompletnie chybiona Twa teoria, a w praktyce wychodzi pyszałkowatość.

Jeśli dana organizacja traktuje udział w jakimś wydarzeniu jako swoistą nagrodę za wypełnianie określonego regulaminu to nie może akceptować by osoby które nie są w stanie nawet hipotetycznie ten regulamin przestrzegać, by w tym wydarzeniu brały udział. Zatem jeśli ta organizacja chce rozszerzyć liczbę uczestników danego wydarzenia, to chcąc pozostać wiarygodną nie może udawać, że regulamin przestrzegają ci którzy go jawnie łamią, bo wyjdzie na hipokrytę i kłamcę. Wyjściem jest zmiana definicji samego wydarzenia, że nie tylko dla tych którzy są w stanie łaski przestrzegania regulaminu, ale powiedzmy dla wszystkich którzy kochają regulamin w tym i dla tych którzy z jakiś tam powodów nie potrafią go przestrzegać. I wtedy będzie się logicznie zgadzać, bez potrzeby kłamliwych manipulacji.

Ojciec Adam Szustak OP w jednej ze swoich konferencji przytoczył koncepcję jakoby Eucharystia jest, w wyniku Bożej miłości, przeznaczona dla największego grzesznika. To jest bezbrzeżna miłość Boga! nie ma tu nagrody za dobre sprawowanie. Jest otwartość Boga na KAŻDEGO i to mi bardzo odpowiada. Bóg daje się każdemu kto tego chce, choćby to pragnienie było chwilowe. Może ta chwila dla grzesznika będzie zbawienna!

Nad nie wolno odrzucać łaski. My nie wiemy, kiedy i jak się to stanie. A zabraniając możemy popełnić grzech ciężki. Nie nas pytają o zdanie. To grzesznik ma wypowiedzieć swoje: "Tak" , Jestem gotów oddać Tobie swój grzech, i będzie to odpowiedzieć na zaproszenie samego Jezusa w godzinie śmierci: "Bierzcie i jedźcie!". Na to stał się człowiekiem, przyjął na siebie grzech, aby zbliżyć się do grzesznika, aby razem mogli spożywać, nakarmić się sobą. Tak jak On daję się nad cały, tak i człowiek, bez względu na to jak daleko odszedł może oddać się Jemu cały, wszystko co ma, całe swoje człowieczeństwo i ludzką ułomność, grzeszność, zwłaszcza grzeszność. Pozdrawiam.

Rozdawać nie reglamentować. Darmo dostajesz, darmo dajesz.

Niemniej są takie sytuacje gdy obdarowywany nie jest gotów na przyjęcie daru.

Niemniej przedstawiona przez pana koncepcja z tego co wiem jest na chwile obecną sprzeczna z regulaminem. Drogi panie regulamin to regulamin, albo trzeba go zmienić, albo się dostosować, albo przestać organizację traktować poważnie.

Tak, Eucharystia jest przeznaczona dla największego grzesznika, który pojedna się z Bogiem i postanowi poprawę, a więc nie powracanie do grzechu. Inaczej nie miałaby sensu spowiedź i władza odpuszczania grzechów, którą udzielił Kościołowi Chrystus.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]