Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Najbardziej oczekiwany dokument papieża

Najbardziej oczekiwany dokument papieża

20.03.2016
Czyta się kilka minut
19 marca, święto św. Józefa – taką datę będzie mieć adhortacja poświęcona rodzinie.
Papież Franciszek podczas audiencji generalnej na placu Świętego Piotra w Rzymie, 24.02.2016 r. / Fot.  Silvia Loré / ITALYPHOTOPRESS / REPORTER / EASTNEWS
Papież Franciszek podczas audiencji generalnej na placu Świętego Piotra w Rzymie, 24.02.2016 r. / Fot. Silvia Loré / ITALYPHOTOPRESS / REPORTER / EASTNEWS
C

Chyba najbardziej oczekiwany dokument tego pontyfikatu ma odnieść się do dyskutowanych na niedawnych dwu synodach problemów – m.in. ewentualnego dopuszczenia do komunii osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach. Adhortacja zostanie jednak opublikowana dopiero w „drugim lub trzecim tygodniu po Wielkanocy” – zapowiedział to rzecznik Watykanu, ks. Federico Lombardi.

Na razie do mediów przedostały się strzępki informacji. Argentyński dziennik „La Razón” poinformował, że papieska adhortacja liczy 323 punkty. Wygląda zatem na to, że Franciszek szczegółowo odniósł się do dyskutowanych na synodach problemów. Poświęcona rodzinie adhortacja „Familiaris consortio”, którą Jan Paweł II opublikował 35 lat temu, liczyła zaledwie 86 punktów.

Zainteresowanie wzbudziła enigmatyczna wypowiedź kard. Waltera Kaspera. Przypomnijmy: był on nieformalnym przywódcą reformatorskiej grupy biskupów oczekujących złagodzenia dyscypliny Kościoła wobec rozwodników. „W dokumencie tym zostaną poruszone także tematy wiernych żyjących w związkach niesakramentalnych oraz wierzących rozwiedzionych i ich zaangażowania w życiu wspólnoty Kościoła. Będzie to pierwszy krok, aby przewrócić pewną kartę w historii Kościoła po 1700 latach” – powiedział 14 marca niemiecki hierarcha. Wspomniał także o zmianie w podejściu do zaangażowania kobiet w strukturach kościelnych. „Nie możemy – mówił kard. Kasper – powtarzać formuł z przeszłości i barykadować się za murem ekskluzywności i klerykalizmu. Kościół musi żyć we współczesności i umieć interpretować współczesność. W tym znaczeniu koniecznym jest dowartościowanie roli kobiety i związana z tym konieczność powierzenia jej kluczowych zadań w administracji Kurii i diecezji”.

Wspomniane przez kard. Kaspera 1700 lat wskazuje, zdaniem rzymskiego teologa prof. Andrei Grillo, na odniesienie do Soboru Nicejskiego z 325 r., który znosił schizmę z tzw. „czystymi” – zwolennikami Nowacjana, nieuznającego wspólnoty ze skruszonymi grzesznikami, którzy podczas prześladowań wyrzekli się wiary. Sobór postawił nowacjanom warunek, że „pozostaną we wspólnocie z tymi, którzy dwa razy zawarli małżeństwo [gr. digamoi], oraz z tymi, którzy upadli w czasie prześladowań, a którym został wyznaczony czas na odbycie pokuty”.

Czy to znaczy, że adhortacja dopuści do wspólnoty eucharystycznej skruszonych rozwodników żyjących w powtórnych małżeństwach, stawiając im warunek odbycia odpowiedniej pokuty?

Nie jest to oczywiste. Już podczas synodalnych polemik zwracano kard. Kasperowi uwagę, że brak wyraźnych historycznych świadectw, iż owi digamoi oznaczają osoby żyjące w ponownym małżeństwie po rozwodzie. Najprawdopodobniej kanon ten mówił o osobach owdowiałych, które weszły w ponowne związki małżeńskie, co przez nowacjan było traktowane jako świadectwo słabości. W komentarzu do wystąpienia kard. Kaspera brytyjski dziennik „Catholic Herald” sugeruje, że swoją optymistyczną wypowiedzią niemiecki hierarcha chce wpłynąć na przyszłą interpretację adhortacji.

Jest całkiem jednak prawdopodobne, że adhortacja Franciszka nie zmieniając wyraźnie kościelnej dyscypliny, zmieni język dyskursu o rodzinie i małżeństwie. Papież mówił o tym już w swojej programowej adhortacji „Evangelii gaudium”: „Niekiedy wierni słuchając języka ściśle ortodoksyjnego, wynoszą coś całkowicie obcego autentycznej Ewangelii Jezusa Chrystusa, ze względu na język przez nich używany i rozumiany”. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zdumiewające,jak bezrozumnie zabetonowany w swych dziwacznych poglądach jest kościół rzymski. Konfrontowany z powszechnym i masowym od dziesięcioleci ignorowaniem przez swych członków zasady "nierozerwalności" małżeństwa, trwa uparcie na pozycji srogiego stróża nietykalnych reguł. Wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi, w zgodzie chyba jedynie z zasadą "a co nam kto będzie mówił...". Choć na siłę próbuje znaleźć uzasadnienie w Biblii, to przecież sam te reguły wymyślił, i to dla zupełnie innych celów niż teraz próbuje tłumaczyć. Owieczki jednak nie dość, że swój rozum mają, to jeszcze nie wahają się go używać. Sam fakt istnienia tego żenującego sporu o "rozwodników w kościele" jest moim zdaniem jednym z wielu dowodów na postępującą degrengoladę i moralne spróchnienie tej instytucji. A już w szczególności żałosna jest dyskusja czy mogą czy nie rozwodnicy przyjmować komunię. Ja wiem, że dla niektórych owieczek to ma jeszcze wciąż znaczenie, czy im ksiądz pozwoli czy nie, starsząc kotłem ze smołą za złamanie zakazu, - ale na litość boską, księża sami kościołowi stryczek na szyję zakładają szerząc takie szamańskie idee.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]