Państwowa Komisja Wyborcza odroczyła do końca lipca decyzję w sprawie przyjęcia sprawozdań partii politycznych za ubiegły rok, co oznacza wstrzymanie im wypłaty milionowych subwencji. Wszystko przez wątpliwości związane z wykorzystywaniem przez PiS środków z Funduszu Sprawiedliwości. Jest to obecnie przedmiotem śledztwa.
Partia ta miała dostawać co roku 25,9 mln zł, a dziś grozi jej utrata nawet 75 proc. tej sumy, co mogłoby doprowadzić do poważnego kryzysu. Finansowanie z budżetu to przecież główne źródło pieniędzy dla ugrupowań politycznych – bez nich ciężko jest przetrwać. Wystarczy przypomnieć przypadki, gdy PKW odrzucała partiom sprawozdania, wstrzymując zarazem wypłaty budżetowych pieniędzy. PSL, który nie otrzymał takich środków w 2002 r., przez wiele lat wydobywał się z dołka.
Odrzucenie sprawozdania PiS w 2007 r. było z kolei jedną z głównych przyczyn zgody na przedterminowe wybory, gdyż nowe polityczne rozdanie skracało karę. Problem w tym, że partia Kaczyńskiego straciła wówczas władzę. Z kolei odrzucenie dokumentów Nowoczesnej w 2016 r. skazało to ugrupowanie na niebyt – dzisiaj jest tylko przystawką PO. Polska 2050 Szymona Hołowni nie odczuła aż tak mocno zakwestionowania sprawozdania za 2021 r. głównie dlatego, że wystartowała w wyborach w koalicji z PSL, jako Trzecia Droga.
Jeżeli PKW tym razem odrzuci dokumenty przedstawione przez PiS, może to wpłynąć nawet na przemodelowanie polskiej sceny politycznej. Bo to właśnie sowite finansowanie z budżetu jest jednym z głównych źródeł utrzymywania się duopolu PiS-PO.
Sprawa ta powinna skłonić polityczne elity do zmiany modelu finansowania partii. Nie byłoby oczywiście dobrym pomysłem całkowite odejście od obecnego systemu, gdyż rezygnacja z finansowania z budżetu i powrót do „wolnej amerykanki” oznaczałyby uzależnienie formacji politycznych od sponsorów. Oczekiwaliby oni przecież wdzięczności po zdobyciu przez „podopiecznych” władzy.
Ale zmniejszenie kwot finansowania lub ich ewentualne spłaszczenie (z korzyścią dla mniejszych partii), a także bardziej precyzyjne określenie, na co politycy mogą przeznaczać budżetowe pieniądze, nie byłoby złe. Na przykład stworzenie wymogu, że istotną część dotacji partie muszą przeznaczać na think tanki, zamiast, jak to jest dzisiaj, na kampanie promocyjne, mogłoby przynieść korzyść nie tylko samym partiom, ale i państwu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















