Po spotkaniu ze skrzywdzonymi w Kościele: co biskupi mieli do powiedzenia? Z czym przyszli na spotkanie na Jasnej Górze?

Uczestnicy przygotowywanego od kilku miesięcy spotkania osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym z biskupami nazwali je historycznym. Czy takie było?
Czyta się kilka minut
Briefing prasowy po spotkaniu biskupów z skrzywdzonymi w Kościele. Od lewej: bp Artur Ważny, ks. Leszek Gęsiak, rzecznik prasowy KEP, abp Wojciech Polak, Robert Fidura i Jakub Pankowiak, Jasna Góra, 19 listopada 2024 r. // Fot. BP KEP / materiały prasowe
Briefing prasowy po spotkaniu biskupów z skrzywdzonymi w Kościele. Od lewej: bp Artur Ważny, ks. Leszek Gęsiak, rzecznik prasowy KEP, abp Wojciech Polak, Robert Fidura i Jakub Pankowiak, Jasna Góra, 19 listopada 2024 r. // Fot. BP KEP / materiały prasowe

Na pewno było pierwsze w takim gronie. 

Zamknięte dla mediów spotkanie osób skrzywdzonych z biskupami odbyło się 19 listopada na Jasnej Górze, tuż po dwudniowych obradach zebrania plenarnego, a przed rekolekcjami Konferencji Episkopatu Polski.

Uczestnicy spotkania z biskupami

Skrzywdzonych reprezentowali Jakub Pankowiak, Robert Fidura i Tośka Szewczyk (pseudonim). Ich historie są publicznie znane.

Jakub Pankowiak jest bohaterem dokumentu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” z 2020 r. On i jego młodszy brat Bartłomiej byli wykorzystywani seksualnie przez ks. Arkadiusza H. W 1996 r., gdy ich ojciec dostał posadę organisty w pleszewskiej parafii, rodzina przeprowadziła się do trzypokojowego mieszkania na plebanii. Właśnie tam przychodził Arkadiusz H., zabierał jednego z braci, zamykał się z nim w pokoju i krzywdził. Jakub miał wtedy 12 lat, Bartłomiej – 7. W domu byli rodzice, pozostałe rodzeństwo – trzeci, ciężko chorujący brat i siostra. Bracia nie wiedzieli, że ksiądz molestuje ich obu, rodzice dowiedzieli się o tym, gdy synowie byli już dorośli.

„Moje życie jest po prostu przegrane” – mówił Jakub przed kamerą o swoich myślach, które miał jeszcze wiele lat po tamtych wydarzeniach.

Bartłomiej Pankowiak, którego sprawa nie uległa przedawnieniu, zgłosił ją prokuraturze. W maju 2022 r. sąd uznał księdza H. winnym, a diecezji kaliskiej nakazał wypłacenie trzystu tysięcy złotych odszkodowania.

Osób skrzywdzonych przez księdza H., jak udowodnili dziennikarze, było więcej. Bp Edward Janiak, ordynariusz diecezji kaliskiej, stracił stanowisko, został też ukarany przez Stolicę Apostolską za zaniedbania wpłatą na rzecz Fundacji Świętego Józefa i nakazem zamieszkania poza swoją diecezją.

Robert Fidura po raz pierwszy opowiedział swoją historię pod pseudonimem Wiktor Porycki w rozmowie dla Polsat News w 2018 r., a rok później w opublikowanym na portalu „Więź” tekście „Niestety mam pamięć. Moja krzywda i moje postulaty do biskupów”. Miał czternaście lat, był ministrantem. Ksiądz, który go molestował, próbował najpierw zdobyć jego przyjaźń i zaufanie. „Do dzisiaj czuję się po tym w pewien sposób brudny. Nie potrafię pozbyć się tego uczucia. Bardzo długo nie mówiłem o tym nikomu” – pisał.

„Nieumarli” – tak nazwał osoby skrzywdzone wykorzystaniem seksualnym. Został działaczem na ich rzecz w Kościele, współpracował m.in. z Fundacją Świętego Józefa, która wspiera skrzywdzonych. 

Tośka Szewczyk opisała swoją historię w książce „Nie umarłam. Od krzywdy do wolności”, która ukazała się rok temu. Mówi o samotności, o traumie i próbach wychodzenia z niej. Także o licznych nieprawidłowościach, na które natrafiła, gdy zgłaszała sprawę w kurii.

„W tej książce spotkasz się z cierpieniem. Podczas jej pisania, kiedy musiałam zetknąć się ze swoimi ranami (które po niemal dziesięciu latach terapii wciąż mają się całkiem nieźle), towarzyszyło mi mnóstwo niespodziewanych objawów: bóle mięśni, głowy, brzucha, nudności, zawroty głowy. Pojawiły się obniżony nastrój, lęk, myśli samobójcze, anhedonia. To było jedno z trudniejszych doświadczeń w moim życiu” – napisała we wstępie.

Na jasnogórskie spotkanie zaproszeni byli wszyscy biskupi. Przyszło ponad siedemdziesięciu, czyli prawie wszyscy. Z kilku źródeł wiemy, że na rozmowie ze skrzywdzonymi nie było m.in. abp. Marka Jędraszewskiego.

Inicjatywa i podpisy czterdziestu sześciu osób

Postulat spotkania biskupów z przedstawicielami skrzywdzonych został sformułowany w liście, który grupa skrzywdzonych wysłała Radzie Stałej KEP 13 maja br. List był reakcją na opisaną przez „Tygodnik Powszechny” i „Więź” historię dwóch kobiet, które zgłosiły gdańskiej kurii sprawy wykorzystania seksualnego przez księdza. Z relacji kobiet, a także ustaleń dziennikarzy, wynika, że w działaniach przedstawicieli gdańskiej kurii były nieprawidłowości i zaniechania. Metropolitą gdańskim był wtedy abp Tadeusz Wojda, obecny przewodniczący KEP.

Inicjatorami listu i zawartych w nim postulatów byli Pankowiak, Fidura i Szewczyk. Podpisało się pod nim czterdzieści sześć osób. Domagali się m.in. zawieszenia abp. Wojdy w pełnieniu obowiązków przewodniczącego KEP do czasu wyjaśnienia stawianych mu zarzutów.

„Rada Stała KEP przyjęła oświadczenie abp. Tadeusza Wojdy SAC, że zwrócił się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o zbadanie stawianych mu zarzutów zaniedbań” – napisali jej członkowie 11 czerwca w odpowiedzi na list skrzywdzonych.

– Czy abp Wojda był na spotkaniu z pokrzywdzonymi na Jasnej Górze? – pytam.

– Był, dlatego wróciliśmy do sprawy zawieszenia go w funkcji przewodniczącego Episkopatu – mówi Robert Fidura.

– Co odpowiedział?

– Wyjaśniał, na jakim etapie jest sprawa, teraz czekamy na oficjalne potwierdzenie tej informacji przez nuncjusza. Pytanie o przewodniczącego Episkopatu zadaliśmy dotąd nuncjuszowi dwukrotnie. Ostatnie pismo wysłaliśmy we wrześniu. Dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi – dodaje Szewczyk. – Dlatego nasz postulat o zawieszenie abp. Wojdy na czas wyjaśnienia stawianych mu zarzutów jest aktualny.

Postulaty: z czym przyszli skrzywdzeni

Skrzywdzeni przygotowywali się do tego spotkania od kilku miesięcy. 

Pankowiak, Fidura i Szewczyk podzielili się pozostałymi postulatami i opracowywali je od czerwca. – Spotykaliśmy się regularnie raz lub dwa razy w tygodniu. Dołączali do nas psychoterapeuci, kanoniści i inne osoby zaangażowane w pomoc skrzywdzonym w Kościele – mówi Szewczyk. – Przeprowadziliśmy także ankietę wśród pozostałych sygnatariuszy listu, na podstawie której stworzyliśmy m.in. zestaw dobrych i złych praktyk, które powinni znać delegaci ds. ochrony dzieci i młodzieży, którzy przyjmują zgłoszenia od skrzywdzonych. 

Powstanie takiej listy było jednym z postulatów zawartych w ich liście.

W czasie spotkania 19 listopada rozdali biskupom gotowy dokument. Wśród złych praktyk wymienili m.in. namawianie pokrzywdzonego do przyjazdu do kurii bez osoby towarzyszącej, organizację spotkania w przestrzeni wypełnionej symbolami religijnymi, pomimo zgłaszanych przez pokrzywdzonego trudności związanych z zespołem stresu pourazowego, sporządzanie protokołów deformujących zeznania osoby pokrzywdzonej, dopytywanie o orientację seksualną czy sugerowanie osobie pokrzywdzonej, że powinna poświęcić się dla dobra Kościoła. Lista powstała na podstawie prawdziwych doświadczeń kilkudziesięciu skrzywdzonych osób.

Do listy dołączyli przygotowany przez dziennikarza i kanonistę Tomasza Krzyżaka dokument, który zawiera informacje o prawach, które przysługują osobom skrzywdzonym.

Drugim postulatem, nad którym od dawna pracują skrzywdzeni, są zmiany w prawie kanonicznym – dzięki nim osoby zgłaszające swoją sprawę kurii uzyskałyby status strony we własnych sprawach, a nie, jak dotąd – świadka. Status strony oznaczałby, że mają prawo do informacji o przebiegu procesu, składania wniosków dowodowych czy odwołania się od decyzji.

Skrzywdzeni we współpracy z kanonistami opracowali propozycje zmian w prawie, o wprowadzeniu których decyduje papież. Na początku listopada przekazali je delegacji polskich biskupów na synod, a ci doręczyli sekretarzowi generalnemu synodu. 

– W czasie spotkania na Jasnej Górze poprosiliśmy biskupów o list otwarty polskiego episkopatu skierowany bezpośrednio do papieża Franciszka, z przypomnieniem naszych propozycji zmian w prawie i wsparciem ich. Część biskupów wsparła ten pomysł – mówi Pankowiak.

Postulaty: z czym przyszli biskupi

Wśród postulatów skrzywdzonych było określenie terminu rozpoczęcia działań niezależnej komisji badającej przypadki wykorzystania seksualnego w Kościele od 1945 roku.

Dokładnie rok temu ks. Piotr Studnicki, kierownik Biura Delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, informował, że prace nad komisją ruszą w czasie wiosennych zebrań episkopatu i obu konferencji zakonnych – żeńskich i męskich.

Podobne komisje, w skład których weszli niezależni eksperci, powstawały z inicjatywy episkopatów m.in. Niemiec, Francji czy Portugalii. A opublikowane przez nie raporty przybliżały skalę zjawiska.

– Nie dowiedzieliśmy się o powstaniu komisji niczego nowego: nie mamy wciąż daty, nie mamy procedury wyboru przewodniczącego lub przewodniczącej, nie mamy zakresu działania komisji. Jedyną informacją, którą mogli nam przekazać biskupi, było to, że projekt komisji został skierowany do Rady Prawnej – mówi Pankowiak. 

– Co to oznacza? – pytam.

– Tego nie wiemy – odpowiadają. 

– Biskupi przyszli nastawieni na słuchanie. Wielu z nich podchodziło do nas po spotkaniu, przepraszało. Niektórzy przyznali, że choć robili dotąd wszystko, co powinni, to przecież mogli zrobić więcej – mówi Szewczyk.

– Jeśli chodzi o postulaty, niewiele się udało, ale nie tylko po to tam pojechaliśmy. Chcieliśmy nawiązać relację, przedstawić punkt widzenia skrzywdzonych i zobaczyć, co na to biskupi. Niektórzy mieli łzy w oczach, niektórzy siedzieli skuleni, niektórzy się nie odzywali. Przed spotkaniem podeszło do nas kilkunastu biskupów, a po spotkaniu – kilkudziesięciu, żeby powiedzieć, że nam dziękują, ale też z pomysłami. Teraz czekamy na konkrety – mówi Pankowiak. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Z czym przyszli biskupi