Zapach w piwnicy przywodzi na myśl ogród zoologiczny, pawilon małych ssaków. Schodząc tutaj, szybko można zapomnieć o tym, co zostawiło się na powierzchni, a czym na co dzień żyją mieszkańcy ponadmilionowego Charkowa.
Na miasto niemal codziennie spada rosyjski dron, bomba lotnicza lub rakieta – lub wszystko naraz i w większej liczbie. W nalotach giną ludzie, niszczeją domy, giną zwierzęta.
Niektóre z nich – takie, o których wzmianka zdaje się najmniej oczekiwana, gdy mowa o wojnie – znajdują pomoc właśnie tutaj.
Ściany piwnicy – podparte stertami faunariów, plastikowych pojemników do hodowli i transportu zwierząt, obwieszone kartkami z dokumentacją – mieszczą charkowskie centrum rehabilitacji nietoperzy.
W Charkowie nietoperze kolonizują puste mieszkania
Tak jak w przypadku całego środowiska naturalnego w Ukrainie, działania wojenne wpływają również na populację tych ssaków. Nie tak oczywisty jest jednak fakt, że najbardziej groźne okazały się dla nich wybite okna – zniszczone przez fale uderzeniowe w opuszczonych mieszkaniach, których właściciele wyjechali w spokojniejsze miejsca.
– Najczęściej dochodzi do tego podczas jesiennych migracji – tłumaczy Weronika. Drobna, w kolczykach z ptaszkami, należy do zespołu biologów, którzy tworzą to centrum rehabilitacji.
– Nietoperze wlatują do mieszkania i tam hibernują, a ich kolonia może liczyć nawet kilka tysięcy. To spory problem, gdy ludzie postanawiają wrócić do mieszkania i zastają w nim zgraję nietoperzy – opowiada Weronika.
Niektórzy szukają pomocy – i wtedy zwracają się do nich. – Ale zdarzają się też takie przypadki, jak ten zeszłej jesieni – mówi Weronika. – W Połtawie, mieście oddalonym od Charkowa o 140 km, kobieta znalazła w mieszkaniu wielką kolonię hibernujących stworzeń i postanowiła po prostu wyrzucić wszystkie przez okno.
Masz problem z gackami? Zadzwoń po fachowców
Weronika: – Nietoperze mają kilka stanów fizjologicznych. Podczas hibernacji temperatura ich ciała spada do temperatury otoczenia. W tym stanie nie mogą być aktywne, nie mogą latać ani przyjmować pokarmu. Jest to stan całkowitej bezczynności, a powrót do aktywności zajmuje im nieco czasu.
Od chwili, gdy nietoperz zostanie zaniepokojony lub wybudzony w inny sposób, minie mniej więcej kwadrans, tłumaczy biolożka. To za mało, aby dał sobie radę, jeśli nagle zostanie zdjęty ze ściany i wyrzucony przez okno.
– Wtedy w Połtawie nie udało się uratować kilkuset nietoperzy – wspomina Weronika. – Zginęły od obrażeń, jakie odniosły podczas uderzenia o ziemię. Na widok takiej ilości nieruchomych nietoperzy na ziemi ktoś zadzwonił do nas.
Setka zwierząt, która ocalała, trafiła do nich na rehabilitację. – Przez pierwszą dobę pracowaliśmy na okrągło, bez chwili przerwy. Wszczęto też sprawę karną, bo to zwierzęta chronione. Nie wolno ich dotykać, a co dopiero robić im krzywdę.
Noc Nietoperzy w wojennym Charkowie
Aby unikać takich sytuacji, charkowscy biolodzy – poza rehabilitacją – zajmują się też edukacją. Chcą, mówi Weronika, szerzyć wiedzę o gatunkach nietoperzy rozpowszechnionych w Ukrainie. Wykorzystują do tego Facebook i Instagram (ich profil nazywa się Ukrainian Bat Rehabilitation Centre).
Weronika: – Chcemy też, żeby zamiast się bać, ludzie zwyczajnie je polubili. Obok pokazywania naszej pracy w mediach społecznościowych, prowadzimy prelekcje w szkołach, organizujemy różne wydarzenia nawiązujące do dni poświęconych nietoperzom.
Pod koniec sierpnia miała miejsce Międzynarodowa Noc Nietoperzy, a we wrześniu poświęcony jest im cały tydzień.
Weronika: – Współpracujemy z charkowskim ekoparkiem, który udostępnia nam wielką klatkę, w której możemy wypuścić nietoperze i sprawdzać, czy są już zdolne do lotu. Przy każdej takiej okazji zbierają się ludzie, a my opowiadamy o naszej pracy i życiu naszych podopiecznych.
W charkowskim ekoparku, a także w innych miastach organizują też uroczyste wypuszczanie tych nietoperzy, które pomyślnie przeszły rehabilitację. To znaczy: są zdolne latać i żyć samodzielnie.
Weronika: – Przy takich okazjach pojawiają się czasem setki chętnych, żeby z własnej ręki wypuścić nietoperza, który poleci, by żyć na wolności.
Stare okno to pułapka dla wieczernicy
O ile jesień to sezon migracji i tym samym czas wzmożonej pracy przy rehabilitacji, o tyle lato to sezon badawczy.
Weronika: – Latem większość naszych biologów jest na wyjazdach, badają nietoperze w różnych regionach Ukrainy. W niektórych prowadzimy całoroczny monitoring. Ponadto na terenie ośrodka mamy możliwość prowadzenia badań eksperymentalnych.

Nasi biolodzy wydali już niejedną publikację naukową, w tym w „Journal of Applied Animal Ethics Research” z 2022 r.: o tym, jak zniszczone wojną środowisko miejskie w Charkowie staje się śmiertelną pułapką dla nietoperzy.
Według tych badań, niemal połowa budynków wykorzystywanych jako zimowiska dla nocka pospolitego została częściowo lub całkowicie zniszczona przez ostrzały, co mogło doprowadzić do śmierci ok. 7 tys. nietoperzy.
– Do tego dochodzą przypadki uwięzienia nietoperzy w zniszczonych budynkach. Najczęściej problem dotyczy okien starego typu z podwójną szybą – tłumaczy Weronika. – Nietoperze wlatują między szyby i potem nie mogą się z nich wydostać.
Wieczernice, karliki i mroczki w Ukrainie
W Ukrainie występuje 28 gatunków nietoperzy. Najpopularniejsza jest wieczernica ruda (Nyctalus noctula, po polsku borowiec wielki), którą spotkać można także w Polsce. Podobnie zresztą jak większość innych tutejszych gatunków.
Weronika: – To także najpopularniejszy z gatunków, jakie trafiają do naszego centrum. Żyją w miastach, zazwyczaj w dużych koloniach. Zresztą, zaraz jedną pokażę. Znajdziemy kogoś pięknego…
Weronika wkłada rękawiczki. – Poza tym dość często mamy w Charkowie do czynienia z karlikiem średnim (Pipistrellus kuhlii) oraz z mroczkiem późnym (Eptesicus serotinus) z rodziny mroczkowatych, do której należy również wieczernica.
Choć w regionie charkowskim nie ma górskich jaskiń, a więc nie ma też zamieszkujących je gatunków, to na północ od miasta można spotkać wielkie kolonie zimujące w sztucznych podziemiach. Są monitorowane przez naukowców.
Weronika: – Tak było do czasu, gdy miejscowość Lipce, w której znajdowały się takie podziemia, nie znalazła się na linii frontu. W maju 2024 r. Rosjanie przeprowadzili tam z zaskoczenia ofensywę. Podziemia zostały zrujnowane.

Nietoperzowe dzieci w rękach wolontariuszek
Wieczernica przemawia do mnie w swoim piskliwym narzeczu, przebiera łapkami, szczerzy zęby. Wyciągnięta z zawieszonego w niewielkim kontenerze szmacianego woreczka, w którym mieszka, siedzi jednak grzecznie na dłoni Weroniki. Jak każdy nietoperz w tym centrum, nie może latać – ma zranione skrzydło. Zniecierpliwiona, wierci się.
Na drugim krańcu stołu dwie nastoletnie wolontariuszki cierpliwie karmią owadami trzymane w dłoniach malutkie nietoperze.
– Akurat mamy pod opieką kilkoro dzieci, które urodziły się u nas lub zostały przywiezione z terenu, gdzie straciły mamę. I teraz nam przyszło być ich mamami – mówi jedna dziewczyn.
Piastuje w dłoniach małego ssaka, któremu aż uszy się trzęsą, a w powietrzu rozchodzi się odgłos zapamiętałego mlaskania.
Pod stołem coś przebiega. Weronika robi niewyraźną minę i wyjaśnia: – Nasza sąsiadka z góry hoduje egzotyczne zwierzęta, które karmi myszami. Zdarza się, jak widać, że któraś z nich w pogoni za życiem ucieknie do nas.
Cykl życia nietoperzy
– Dlaczego akurat nietoperze? – pytam. Odpowiedzi Weroniki towarzyszy jednostajny pisk dobiegający z kilkudziesięciu klatek i faunariów. Przypomina dźwięk cykad, tylko nieco cieplejszy w tonie. Obecnie pod opieką centrum jest około pięćdziesięciu osobników.
Dlaczego więc one? – Bo to bardzo ciekawe i bardzo tajemnicze zwierzęta. Nietypowe nie tylko dlatego, że są jedynymi ssakami posiadającymi umiejętność lotu i nie do końca wiadomo, jak w ogóle mogło to się stać i kto jest ich przodkiem pośrednim.
Okres godowy nietoperze odbywają nie wiosną, jak większość gatunków, lecz jesienią. Weronika: – Wtedy też śpiewają swoje pieśni godowe, podobnie do ptaków. W dodatku występuje u nich zjawisko tzw. ciąży odroczonej lub odłożonego rozwoju zarodka. Do zapłodnienia dochodzi jesienią, ale ciąża zaczyna się dopiero wiosną, po wybudzeniu z zimowej hibernacji.
Równie ciekawy jest proces regulacji temperatury ich ciała. – Nietoperze umieją przeżyć i przy minusowych temperaturach, i przy kilkudziesięciu stopniach na plusie. Akurat wczoraj był skwarny dzień, byłam na ekspedycji, badaliśmy kolonię mroczków późnych żyjącą na szczycie nagrzanego wzniesienia. Nam, ludziom, ciężko było wytrzymać. A one spokojnie tam sobie siedziały.
Trochę nadziei, trochę uśmiechu
Wojna, której skutki dotykają każdy gatunek, od Homo sapiens po Myotis myotis, sprawia, że od lutego 2022 r. do tej przytulnej piwnicy w południowej części Charkowa trafia więcej poszkodowanych nietoperzy niż wcześniej.
Od tego momentu więcej osób dowiedziało się też o istnieniu centrum. Zespół, który pracuje w takich okolicznościach, zyskał więcej uznania – czego wyrazem są też zaproszenia na zagraniczne konferencje naukowe, propozycje współpracy. Także pomoc finansowa – potrzebna, bo praca w centrum odbywa się na zasadach wolontariatu.
Można by sądzić, że w samej Ukrainie działalność centrum mogłaby wzbudzać irytację, że ktoś mógłby pytać: jak można zajmować się nietoperzami, gdy giną ludzie. Tak jednak nie jest – najczęściej wzmianka o nich wzbudza uśmiech na twarzy.
– Może dlatego, że to przynosi ludziom jakąś nadzieję – zastanawia się Weronika. – Że mimo wojny ktoś przejmuje się kimś tak malutkim.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















