Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Brexit: emocje kontra liczby

Brexit: emocje kontra liczby

16.05.2016
Czyta się kilka minut
Na niewiele ponad miesiąc przed zaplanowanym na 23 czerwca głosowaniem ws. dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE gwałtownie skoczyła temperatura kampanii przedreferendalnej
Marcin Żyła
W

Wszystko za sprawą Borisa Johnsona – byłego burmistrza Londynu i dziś de facto lidera zwolenników Brexitu. W wywiadzie dla „Sunday Telegraph” powiedział on właśnie, że celem Unii jest stworzenie europejskiego „superpaństwa”, i że to samo próbowali w przeszłości uczynić Napoleon Bonaparte oraz Adolf Hitler, co „kończyło się tragicznie”. Choć Johnson od razu zaznaczył, że metody Unii „są inne”, nie uchroniło go to przed krytyką. Ta płynąca z obozu prounijnego zarzuca mu desperację, której źródłem mogą być coraz mocniejsze argumenty przeciwników Brexitu.

W minionym tygodniu nie było bowiem w Londynie dnia bez nowego raportu o negatywnych skutkach ewentualnego wyjścia z UE. Bank Anglii (tj. bank centralny) wspomina o przedłużającym się „okresie niepewności”, który może osłabić funta; choć nie powiedziano tego wprost, wiadomo, że chodzi o miesiące, a może nawet lata po ewentualnym „nie” w referendum. Inne instytucje ostrzegają przed pogorszeniem się bezpieczeństwa kraju i spadkiem jego znaczenia na arenie międzynarodowej.

Kłopot w tym, że wypełnione statystykami i analizami raporty mają mniejszą siłę przekonywania niż emocje. Choć zwolennicy Unii mają na razie przewagę w sondażach, to coraz wyraźniej widać, że o wyniku referendum mogą zdecydować młodzi Brytyjczycy, w większości prounijni. A ściślej: ich frekwencja. Czy do udziału w głosowaniu przekonają ich raporty? Zwolennicy Unii liczą, że przynajmniej zapamiętają wpadki Johnsona. Bo ta z Hitlerem nie była jedyna. Prasa wytknęła mu ostatnio, że autobus, którym eksburmistrz jeździ po kraju, by przekonywać do ograniczenia więzów gospodarczych z Unią, montowano m.in. w Polsce.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

to czym są rozbudowane i bardzo kosztowne struktury administracyjne w Brukseli i Strasburgu?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]