Reklama

Brać, błogosławić, dzielić

Brać, błogosławić, dzielić

10.07.2015
Czyta się kilka minut
Franciszek w Boliwii krytykował logikę świata, która próbuje przemienić wszystko w przedmiot wymiany, konsumpcji, targowania się. "Jezus nie akceptuje systemu, która odwraca się od najsłabszego i najbardziej potrzebujących".
Franciszek w Boliwii. Fot: CPP / Polaris/East News
S

Santa Cruz de la Sierra to obecnie najbogatszy i najprężniej rozwijający się ośrodek miejski w Boliwii. Jest to także stolica departamentu obejmującego swym zasięgiem prowincję zamieszkałą przez Indian Chiquitos ewangelizowanych XVIII w przez jezuitów w ramach tzw. systemu redukcji. Po wydaleniu jezuitów z tych terenów w 1768 i po okresie częściowego upadku dawnych redukcji, pracy ewangelizacyjnej wśród Chiquitos podjęli się franciszkanie, którzy odnowili dawne świątynie i podjęli się dzieła kultywowania tradycji regionu. Papież jezuita, który przyjął imię Biedaczyny z Asyżu przybywał więc niejako do siebie i w klimacie nawiązujacym do tradycji misyjnych odprawił jedyną w Boliwii publiczną mszę świetą. Ołtarz został wykonany w stylu jezuickiego baroku misyjnego. Scenerię ozdabiał wielki krzyż podobny do tych jakie można znaleźć w każdej poredukcyjnej miejscowości. Liturgię uświetnił wielki, 900-osobowy, chór i orkiestra złożony z muzycznych grup, które do dzisiaj działają przy świątyniach Chiquitanii lub w Guarayos. Ten wielki muzyczny zespół przygotował na tę okazję polski muzykolog i misjonarz, ks. Piotr Nawrot svd, znany w świecie z prac nad odtworzeniem rękopisów i całego dziedzictwa muzycznego Indian Ameryki Południowej.

W homilii papież nawiązał do krzyża i obrazu misji, które „przypominają nam o wszystkich wspólnotach, które powstały w imię Jezusa na tych ziemiach i których jesteśmy dziedzicami”. Mówił o pamięci narodu, gdyż narody mają swoją pamięć: „pamięć, która przechodzi z pokolenia na pokolenie i jest pamięcią w drodze.” Przywołał tak typowy dla całej Boliwii obraz matek dźwigających na plecach swoje dzieci: „niosących na sobie życie, przyszłość swego narodu, niosących swoje radości, swoje nadzieje, niosących błogosławieństwo ziemi w jej owocach, niosących pracę wykonaną swoimi rękami... Ale dźwigających też na swych barkach rozczarowania, smutki i gorycze, niesprawiedliwość, która wydaje się nie do powstrzymania i blizny z powodu sprawiedliwości niespełnionej.” W ten sposób papież odniósł się do kwestii społecznych tak ważnych dla tego najuboższego kraju Ameryki Łacińskiej.

Nawiązując do ewangelicznego tekstu o cudownym rozmnożeniu chleba papież wezwał do przemiany logiki współczesnego świata, „logiki, która próbuje przemienić wszystko w przedmiot wymiany, konsumpcji, targowania się” i podkreślił, że Jezus nie akceptuje systemu, która odwraca się od najsłabszego i najbardziej potrzebujących. Papież wskazał na przykład jak "daje" uczniom sam Chrystus, który i dzisiaj do nas przemawia: "wy dajcie im jeść”.

Wskazał, że nierzadko wystarczyłoby tylko, aby sprawiedliwie rozdzielić to, co świat wyrzuca i stosując charakterystyczną dla siebie zasadę trzech punktów powiedział, że działanie uczniów można określić trzema słowami: brać, błogosławić i dzielić. W swojej homilii nawiązał także do hasła rozpoczynającego się w Boliwii Kongresu Eucharystycznego: "Chleb dzielony dla życia świata". Przypomniał, że Eucharystia jest sakramentem komunii, który sprawia, że "wychodzimy z indywidualizmu, aby przeżywać razem dalszą drogę i daje nam pewność, że to co mamy, kim jesteśmy, jeśli jest przyjęte, pobłogosławione i przekazane, mocą Boga, mocą Jego miłości przemienia się w chleb życia dla pozostałych.”

Wielokulturowość kraju została podkreślona w wezwaniach modlitwy wiernych odczytanych w trzech największych rdzennych językach kraju guaraní, quechua, aymara oraz po hiszpańsku. Na koniec liturgii pobłogosławił misjonarzy, którzy w ramach misji kontynentalnej zainicjowanej V Konferencją Episkopatu Latynoamerykańskiego w Aparecida wyruszą do wszystkich krajów całej Ameryki, w tym także do Stanów Zjednoczonych i Kanady. Należy jedynie żałować, że krzyż z Chiquitos, znak misji kontynentalnej nie wzbudził w mediach podobnego zainteresowania jak ten, który poprzedniego dnia ofiarował papieżowi Evo Morales.

W godzinach popołudniowych papież spotkał się z duchowieństwem, osobami konsekrowanymi oraz seminarzystami. Zwracając się do kleru i sióstr zakonnych Franciszek przywołał scenę uzdrowienia niewidomego żebraka Bartymeusza (Mk 10, 46-52). Wskazał, że sytuacja wydarzyła się, gdy za Jezusem szli uczniowie i wielu ludzi, którzy chcieli słuchać słów Mistrza. „Interpretując – mówił papież – w uczniach możemy widzieć papieża, biskupów, księży, a ten tłum to wierni świeccy. Bartymeusz, którzy leży przy drodze to człowiek, którego społeczeństwo odrzuca. Ewangelia ukazuje trzy postawy względem tego odrzuconego: niektórzy przechodzą obok, nie słuszą. To postawa obojetności. Tak są zasłuchani w słowa Jezusa, że nie słyszą człowieka, który krzyczy leżąc przy drodze. To postawa tych, którzy stali się już nieczuli, przyzwyczaili się do cierpienia. Ich serce stało się pancerne. Jest to także serce osób o duchowości zappingu. Śledzą ostatnie nowości, są na bieżąco z każdą nowinką, jednakże nie są w stanie stworzyć autentycznej relacji, zaangażować się. Być może ktoś – kontynuował papież – będzie usprawiedliwiał się. Ale przecież skupialiśmy uwagę na tym, co mówi Jezus. Nie można mówić, że kocha się Boga, jeśli nie widzi się człowieka – przypomniał papież. Osoba żyjąca prawdziwie wiarą musi być głęboko zakorzeniona w rzeczywistości która ją otacza.

Inną postawą uczniów o której mówi Ewangelista – zauważył papież – to postawa tych, którzy uciszali niewidomego. Ci już słyszą, nie są głusi i mówią „nie przeszkadzaj, nie zawracaj nam głowy”. To postawa tych, którzy potrafią tylko upominać, nakazywać, pouczać. Jest to postawa księdza, który umie tylko machać palcem i pouczać. Jest to postawa osób o sumieniu wyizolowanym; tych, którzy myślą, że Jezus jest tylko dla doskonałych, dla kasty wybranych. Są to osoby z poczuciem wyższości, „które słuchają, ale nie słyszą, patrzą, ale nie widzą.” Jezus natomiast zatrzymuje się i mówi do niewidomego: „Odwagi, powstań”. Jest to postawa tego, który nie pozostaje obojętnym, zatrzymuje się wobec krzyku nieszczęśnika. Angażuje się, tworzy relacje. Nie ucisza, lecz pyta “co się stało, co mogę zrobić dla ciebie?”. Papież wskazał duchownym, że to jest właśnie logika ucznia, ponieważ „także i nas samych kiedyś Jezus dostrzegł, gdy leżeliśmy porzuceni na ulicy i powiedział: Powstań. Mamy czynić to samo, nie dlatego, że jesteśmy lepszymi, lecz ponieważ sami doświadczyliśmy Bożego Miłosierdzia.”.

Pod koniec dnia papież udał się do pawilonu wystawowego Expo, gdzie wziął udział w II Światowym Spotkaniu Ruchów Ludowych. Pierwsze tego typu spotkanie odbyło się od 27 do 29 października 2014 w Rzymie. Na początku głos zabrał Evo Morales, ubrany w kurtkę z podobizną Che Guevary. Wzorem przywódców z poprzedniej epoki wygłosił nie mające końca przemówienie, gdzie najczęściej powracającymi słowami był imperializm, neoliberalizm, neokolonializm i międzynarodowy kapitalizm...

Papież w niezwykle klarownym przemówieniu, odniósł się do hasła rządów Moralesa jakim jest proceso de cambio (proces zmian) i wskazał na konieczność kontynuowania tej drogi, gdyż każdy człowiek ma prawo do tego co można zamknąć w trzech „T”: tierra (ziemia), techo (dach) i trabajo (praca). Przestrzegł jednak przed tymi, którzy próbują budować „raj na ziemi” i pragną wcielać w życie idealistyczne utopie dawno już przebrzmiałe. „Człowiek bowiem – mówił – nie żyje dla idei i dla haseł. Nie kocha się haseł i idei. Kocha się konkretnych ludzi. Także ojciec kłamstwa – przypomniał – potrafi używać pięknych słów i haseł. W bardzo mocnym przemówieniu, które można by określić jako małą encyklikę społeczną papież przypomniał główne założenia katolickiej nauki społecznej. Krótko, ale znacząco odniósł się także do dawnego kolonializmu i przypomniał słowa przeprosin Jana Pawła II za „liczne i ciężkie grzechu ludzi Kościoła przeciw tubylczym ludom Ameryki dokonane w okresie konkwisty. Wskazał jednak także postaci kapłanów i zakonników odważnie broniących praw Indian.

Wieczorem papież udał się do kliniki INCOR, gdzie przebywa w bardzo złym stanie jego przyjaciel, jedyny boliwijski kardynał, Julio Terrazas Sandoval.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]