Bez Lecha

Nic dziwnego, że wiadomość o wystąpieniu Lecha Wałęsy z "Solidarności poruszyła opinię publiczną. Mniejsza o to, czy się (dyskretnie) wypisał ze związku z końcem zeszłego roku, czy w połowie obecnego. Zerwanie związku "Solidarności z jej pierwszym przewodniczącym, najbardziej znanym w świecie Polakiem, robi wrażenie.
Czyta się kilka minut

Cóż, zdarzały się przypadki odchodzenia założycieli od założonych dzieł. Tak było, o ile dobrze pamiętam, z twórcą zakonu Szkół Pobożnych, czyli pijarów, św. Józefem Kalasantym. Z pewnością nie jest to jedyny przykład. Inna sprawa, że te odejścia nie wiązały się z najlepszymi momentami w historii dzieła.

Z pewnością Lech Wałęsa bez legitymacji związkowej nadal będzie Lechem Wałęsą. O to, na ile "Solidarność" dzisiaj jest tożsama z "Solidarnością" historyczną, można było pytać także przed odejściem Lecha. Czas biegnie i rzecz w tym, żeby wśród zmienności zostać sobą bez zmieniania się w pomnik. Bo pomniki są względnie trwałe, ale ich wpływ na rzeczywistość - znikomy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2006