Andy Warhol: poznańska retrospektywa odkrywa wczesne prace artysty

Instagram, YouTube, reality shows, selfie, wirale i tabloidy – wiele elementów współczesnej popkultury i mediów funkcjonuje według zasad, które zauważył i uruchomił dziesiątki lat temu Andy Warhol.
Czyta się kilka minut
Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu // Fot. Marek Zakrzewski / materiały prasowe
Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu // Fot. Marek Zakrzewski / materiały prasowe

Martyna Pietrzak-Sikorska: Szybkie bingo – z czym się kojarzy Andy Warhol?

Piotr Onak, kurator: Z kolorowymi portretami Marilyn Monroe i serią obrazów z puszką zupy Campbell, ewentualnie z pop-artem. Widać tu pewien paradoks – mimo tego, że Warhol uchodzi za jednego z najbardziej znanych artystów na świecie, to wiemy o nim dość niewiele. Jego działalność nie ograniczała się do jednej dziedziny sztuki. Stanowiła spektrum nie tylko artystycznych, ale także społeczno-kulturowych działań, które na dobre przeniknęły do popkultury.

Dlatego na plakacie promującym Waszą wystawę nie ma ikonicznych dzieł Warhola?

Zależało nam, by iść pod prąd, dlatego plakat jest czarno-biały i minimalistyczny. Jest na nim sam Warhol sfotografowany przez Richarda Avedona w kwietniu 1969 r. Artysta pozuje krótko po tym, jak został postrzelony w swoim gabinecie przez Valerie Solanas. Ledwo uszedł z życiem, przeszedł poważną operację, która zostawiła na jego ciele wiele blizn. 

Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu // Fot. Marek Zakrzewski / materiały prasowe

Na wystawie pokazujemy właśnie takiego Warhola – nie ikonę popkultury, nie artystę wszech czasów. Pokazujemy go pokiereszowanego. A potem warstwa po warstwie odsłaniamy go, zapraszając w podróż po jego życiu i twórczości. Patrzymy na Warhola z wielu perspektyw i co najważniejsze – nie skupiamy się wyłącznie na jego dziełach.

Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu // Fot. Marek Zakrzewski / materiały prasowe

Pokazujemy na przykład początki Warhola, o których mało kto wie: wczesne komercyjne zlecenia, ilustracje w magazynach modowych, książkach kucharskich i książeczkach dla dzieci, zaprojektowane przez niego materiały, które można było kupić w popularnych domach towarowych, oraz tworzone na przełomie lat 40. i 50. okładki płyt winylowych. A także jego pierwsze artystyczne próby: rysunki prowadzone cienką, lekko drżącą kreską.

Warhol szukał siebie?

Jego historia to opowieść o człowieku, który nieustannie tworzył siebie na nowo, wciąż siebie redefiniował. I mimo tego, że nieustannie kreował i bawił się swoim artystycznym wizerunkiem, ciągle obawiał się, że będzie nieistotny, nieprzystający. W swoich pamiętnikach sporo o tym pisał, nie dawało mu to spokoju.

Co dla Ciebie, jako kuratora tej wystawy, było kluczem do pokazania Warhola?

Szalenie inspirująca była dla mnie jego ewolucja. Wiele osób sądzi, że kariera Warhola zaczęła się od czegoś wielkiego, spektakularnego. Ja – dość przekornie – chciałem pokazać, że Warhol nie od razu był sławnym artystą.

Urodził się jako Andrew Warhola w robotniczej rodzinie na przedmieściach Pittsburgha, jego rodzice byli ubogimi imigrantami ze wschodniej Europy. Po studiach, w wieku zaledwie 20 lat, wyjechał do Nowego Jorku, gdzie zaczynał od pracy w agencjach reklamowych, był ilustratorem, współpracował także z magazynami modowymi. Dopiero wiele lat później pojawił się Andy Warhol, a wraz z nim świadomie budowany wizerunek ze srebrną peruką w roli głównej.

To ważne?

Dziś to szczególnie ważne, bo mamy nierealne oczekiwania wobec rzeczywistości. Wszystko powinno przychodzić z łatwością, być na już, dostępne na wyciągnięcie ręki: kariera, pieniądze, sukces, wiedza, doświadczenie. Życie w wersji instant. A gdzie droga, czas na poszukiwania, błądzenie, pytanie siebie, czego tak naprawdę się chce? 

Warhol wiedział, co przyniesie przyszłość, i stworzył podwaliny dla współczesnej popkultury. Sam miał obsesję rejestrowania życia – nie rozstawał się z polaroidem, fotografował celebrytów w The Factory, uwieczniał także zakupy z supermarketu i własne posiłki. W latach 60. stworzył coś na kształt analogowego Instagrama. Mawiał nawet, że jego polaroidy to pamiętnik – nie prywatny, ale tworzony dla publiczności, dla widowni.

Już wtedy wiedział, że ludzie uwielbiają obserwować innych, sam lubił to robić. Na kanwie tej fascynacji powstały „Screen Tests” – setki minimalistycznych portretów wideo. Warhol ustawiał kamerę i prosił gości The Factory o to, by przez kilka minut wytrzymali jej spojrzenie. Żadnego scenariusza, żadnej reżyserii, tylko kilka minut ciszy i pełnego skupienia. 

Dlaczego Warhol miał obsesję na punkcie sławy i celebrytów?

Ta fascynacja pojawiła się w nim, gdy był bardzo młody. Jako dziecko chorował na pląsawicę Sydenhama, która wpłynęła na jego wygląd i potęgowała poczucie wyobcowania. Dużo czasu spędzał w domu, jego towarzyszką była mama, która – by chłopiec się nie nudził – przynosiła mu kolorowe magazyny pełne gwiazd i celebrytów, a mały Andrew robił z nich kolaże.

W latach 60., gdy jego artystyczna kariera nabrała rozpędu, stworzył swoje atelier, The Factory, które stało się modnym miejscem dla amerykańskiej bohemy: artystów, muzyków, celebrytów. Można było spotkać tam Jeana-Michela Basquiata, Micka Jaggera czy Jerry Hall. Warhol lubił więc otaczać się śmietanką towarzyską, choć sam – co jest dość paradoksalne – raczej uchodził za introwertyka.

Ale był jednym z pierwszych influencerów.

Tak, w 1985 r. promował komputer Commodore Amiga 1000, tworząc na wizji w programie graficznym portret Debbie Harry, wokalistki zespołu Blondie.

Jego prace wciąż są wykorzystywane w reklamach.

Warhol przyjaźnił się z Basquiatem, w 1982 r. zrobił mu portret swoim polaroidem. W czerwcu tego roku dom mody Dior wykorzystał tę przejmującą fotografię w swojej kampanii. 

Czyli dzisiejsza popkultura jest w dużej mierze dziełem Warhola?

Chyba nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo jego twórczość przeniknęła do wielu obszarów współczesnego życia i, co ciekawe, nadal, mimo upływu lat, działa z ogromną siłą. Instagram, YouTube, reality shows, selfie, wiralowy kontent, tabloidy – wiele elementów współczesnej popkultury i mediów funkcjonuje według zasad, które on zauważył i uruchomił dziesiątki lat temu. 

Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu // Fot. Marek Zakrzewski / materiały prasowe

Seryjność, powtarzalność, inscenizowana codzienność, kreowanie swojego wizerunku w mediach, tworzenie obrazów-produktów, szeroko rozumiana komercjalizacja, docieranie do masowego odbiorcy – naprawdę ciężko znaleźć obszary współczesnej popkultury, w których Warhol nie maczałby palców. Wielki wpływ na media wywarł także wydawany przez niego magazyn „Interview”, który był powiewem odwagi i świeżości, wyznaczył nowe kierunki dla prasy modowo-lifestylowej.

A myślisz, że dziś Warhol byłby aktywny na TikToku i Instagramie?

On zawsze robił wszystko na przekór, więc myślę, że nie byłoby go w social mediach. Skoro kilkadziesiąt lat temu stworzył świat, który mamy teraz, dzisiaj chciałby stworzyć coś nowego, pójść kilka kroków dalej. Wydaje mi się, że przewrotnie byłby offline. Może zacząłby wysyłać do przyjaciół i znajomych gołębie pocztowe z odręcznymi listami? Albo jeździłby konno do supermarketu, wzorując się na Grace Jones, która kiedyś wjechała tak do Studia 54? Na pewno byłby już w przyszłości. A przynajmniej wiedziałby, jak ona będzie wyglądać.

Warhol dostrzegł jeszcze jedno zjawisko: zalewanie nas przez media falami niepokojących informacji.

Faktycznie, on to wyłapał. Warhol od początku lat 60. obsesyjnie śledził i gromadził nagłówki gazet, w których pisano o wypadkach samochodowych czy katastrofach lotniczych. Fascynowała go nie sama tragedia, ale to, w jaki sposób była ona powielana, omawiana i sprzedawana w mediach. 

Już wtedy dostrzegł, że kiedy do człowieka bez przerwy docierają straszne, makabryczne informacje i newsy, to w końcu przestają one budzić emocje. We współczesnych mediach widzimy to jak na dłoni – serwisy newsowe są stale aktualizowane, a nas, odbiorców, złe wiadomości „ruszają” tylko na moment. Nie chodzi o to, że nie mamy w sobie empatii czy współczucia – po prostu ciągle jesteśmy zasypywani informacjami, których nie mamy czasu przetworzyć, bo za chwilę pojawia się coś nowego, zazwyczaj jeszcze gorszego i jeszcze bardziej przygnębiającego.

W opisie kuratorskim wystawy przytaczasz taki cytat z Warhola:To be free is harder than to be repressed” (Bycie wolnym jest trudniejsze niż bycie represjonowanym).

To zdanie doskonale obrazuje, jak wolność postrzegana jest we współczesnym świecie. Życie na własnych zasadach jest trudniejsze niż robienie tego, co robią wszyscy dookoła, bo towarzyszy mu poczucie odosobnienia. Warhol doskonale o tym wiedział – w końcu sam przez całe życie płynął pod prąd.

Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu // Fot. Marek Zakrzewski / materiały prasowe

Wojciech Piotr Onak – interdyscyplinarny dyrektor kreatywny i kurator wystaw. Absolwent Central Saint Martins College of Art and Design oraz London College of Fashion. Założyciel studia OCR Creations, doświadczenie zdobywał w renomowanych londyńskich agencjach kreatywnych, m.in. SHOWstudio i Six Creatives. Współpracował z wieloma artystami, m.in. z Alexandrem McQueenem, Vivienne Westwood, Björk i Pamelą Anderson.


Wystawa „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” prezentowana jest w Pop Culture Gallery w Starym Browarze w Poznaniu i potrwa do 28 lutego 2026 r.  Na trzech kondygnacjach pokazano m.in. oryginalne grafiki, polaroidy, filmy, szkice, archiwalne reklamy, zaprojektowane przez artystę okładki magazynów oraz płyt. Prace wideo na potrzeby ekspozycji udostępniło Andy Warhol Museum w Pittsburghu, wiele artefaktów pochodzi od prywatnych kolekcjonerów. 

Zdjęcia towarzyszące temu tekstowi pochodzą z wystawy „Andy Warhol. A Kind of Retrospective” w Pop Culture Gallery.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Życie w wersji instant