W łódzkiej galerii Atlas Sztuki oglądać można nową wystawę Rafała Jakubowicza. Przewrotny i zagadkowy jest już tytuł prezentacji: "ti tabu dibu daj". Te nic nieznaczące słowa to refren sprośnej piosenki zespołu Boys z nurtu disco polo.
Jedną z sal galerii - łącznie z podłogą - artysta pomalował na biało. Na ścianie przyczepił tablicę do gry w kosza. Na podłodze położył piłkę i podpórki wyplecione z wikliny. Na drugiej ścianie zawiesił lustra. Przestrzeń galeryjną przerobił na salę do gry w kosza i aerobiku.
Jakubowicz stworzył iluzję, ale nie pełną. Tu nikt nie zagra meczu, nikt też nie będzie ćwiczył, by poprawić sobie sylwetkę. Nie tylko dlatego, że jesteśmy w miejscu przeznaczonym jedynie dla sztuki. Przedmioty udają, stwarzają pozór, wszystko jest "prawie" takie, jak w świecie realnym. Ale piłka nie jest piłką, a tablicy do kosza nie sposób użyć.
W rozmowie przeprowadzonej przy okazji wystawy padają słowa charakteryzujące twórczość Jakubowicza: "Zawsze staram się - mówi artysta - użyć minimum środków do wyrażenia tego, co chcę przekazać. Jeśli więc można coś wyrazić za pomocą, powiedzmy, pięciu kilogramów, nie musimy używać pięćdziesięciu pięciu. W sztuce jest tak, że pięć może ważyć więcej, paradoksalnie, niż pięćdziesiąt pięć. Przekaz powinien być subtelny".
W swej twórczości, pełnej odniesień do tradycji minimalizmu i dziedzictwa konceptualizmu, zawsze oszczędnie korzystał z dostępnych środków wyrazu. Jednocześnie podejmował kwestie trudne i doniosłe jak w pracy "Arbeitsdisziplin" z 2002 roku, przywołującej wstydliwą przeszłość wielkiego koncernu samochodowego, czy w "Pływalni" z 2003 roku, poświęconej poznańskiej synagodze przerobionej na kryty basen.
Tym razem Jakubowicz nie porusza spraw tak zasadniczych, nie penetruje sfery pamięci. A jednak odnosi się do zbiorowej wyobraźni, tyle tylko że w jej aspekcie bardziej popularnym czy ludycznym. "ti tabu dibu daj" to opowieść o sporcie. Nie tylko o pasji, ale przede wszystkim o nowym stylu życia. Aerobik, fascynacja rozgrywkami ligi koszykarskiej, muzyka disco polo są jego nieodłącznymi elementami.
Rafał Jakubowicz doprowadza do zderzenia niepasujących do siebie elementów. Gra z widzem, dla którego aerobik czy zespół Boys to odległe światy. Drażni się z przyzwyczajeniami odbiorcy. Zaskakuje, wytrąca z poczucia pewności, ale skłania do uśmiechu. A może też namówi kogoś do zobaczenia innego stylu życia i odmiennych, a jednak dla niektórych ważnych wartości.
Rafał Jakubowicz; "ti tabu dibu daj"; Atlas Sztuki; Łódź; 7 września-14 października 2007.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















