Życie w poczekalni

Z pozoru wszystko wygląda dobrze: to kandydaci na rodziców ustawiają się w kolejkach, a większość przeznaczonych do adopcji dzieci znajduje domy. Tyle że wcześniej tysiące z nich przechodzi piekło.

Reklama

Życie w poczekalni

Życie w poczekalni

10.09.2018
Czyta się kilka minut
Z pozoru wszystko wygląda dobrze: to kandydaci na rodziców ustawiają się w kolejkach, a większość przeznaczonych do adopcji dzieci znajduje domy. Tyle że wcześniej tysiące z nich przechodzi piekło.
BARBARA NIEWIADOMSKA
W

Witają na ryneczku z kilkoma kawiarenkami i sklepikami. Państwo J.: tuż po czterdziestce, wykształceni, pracujący. Własnych dzieci mieć nie mogli. Więcej – zwłaszcza imion i nazwisk – nie podadzą. Podobnie jak inni rodzice ado­pcyjni, z którymi się skontaktuję, chcą chronić dziecko.

Franek (imię zmienione), drobny i żywiołowy dwuipółlatek z gęstą czupryną, za moment zaprzeczy stereotypowi „zahukanego dziecka z adopcji”. W kawiarni, w której zje lody waniliowe, będzie słychać głównie jego, a spuszczony na moment z oczu wdrapie się na sąsiedni stolik.

Jego historia jest gęsta od zdarzeń. Tak jakby nie chodziło o 30 miesięcy, ale co najmniej o 30 lat życia.

Mamy nie ma w domu

Na świat przychodzi w maju 2016 r. Jest piątym dzieckiem swojej matki, ale ma innego ojca niż rodzeństwo. Mama znika z domu nawet na kilkanaście dni. Pije. Wtedy dzieci zostają z...

16229

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]