Życie rodzinne

„Calypso” stanowi równocześnie paradoksalne wyznanie wiary w rodzinę i w sens podtrzymywania wzajemnych relacji, nawet jeśli niezbyt nam się to udaje.
Czyta się kilka minut
 /
/

Dlaczego się nie śmiejesz?” – pyta zaniepokojony narrator-autor swojego partnera, który właśnie wyłapuje literówki w przygotowywanym do druku rękopisie Davida i zbyt długo nie reaguje. To również tytuł jednego z dwudziestu jeden tekstów składających się na „Calypso”. Podczas lektury całości śmiałem się wielokrotnie, jednak czasem miałem poczucie, że ktoś znienacka oblał mnie lodowatą wodą – jak w dalszej części wspomnianego tekstu. I tak ma być – bo ta starannie skomponowana autobiograficzna opowieść w obrazach jest zarazem bardzo śmieszna i bardzo straszna, oscyluje między groteską a dramatem, bywa bezwzględna w portretowaniu innych i siebie samego.

Urodzony w 1956 r. Sedaris, po mieczu wnuk emigrantów z Grecji, pisarz obdarzony talentem komediowym i mistrz stand-upu, stały współpracownik „New Yorkera”, gej pozostający od wielu lat w szczęśliwym związku z malarzem Hugh Hamrickiem, krążący (póki pandemia na to pozwalała) między szesnastowiecznym domem w angielskim West Sussex, Emerald Isle u wybrzeży Karoliny Północnej i Nowym Jorkiem, pisze o najbliższych. Z czułością i okrutną chwilami szczerością. O przedwcześnie zmarłej matce, która wpadła w alkoholizm, a rodzina udawała, że tego nie widzi, i nie potrafiła jej pomóc – teraz David, jakby za pokutę, kompulsywnie ogląda reality show o ludziach uzależnionych. O żyjącym wciąż ojcu, z którym nie umiał nawiązać kontaktu („Byliśmy jak para kiepskich akrobatów, którzy usiłują złapać się za ręce, ale chybiają za każdym razem”). O pięciorgu rodzeństwa, w tym o siostrze Tiffany, która popełniła samobójstwo, a ich ostatnie spotkanie… ech.

Wiem, że brzmi to jak scenariusz rodzinnej tragedii, ale „Calypso” stanowi równocześnie paradoksalne wyznanie wiary w rodzinę i w sens podtrzymywania wzajemnych relacji, nawet jeśli niezbyt nam się to udaje. To majstersztyk anglosaskiego pisarstwa humorystycznego, które potrafi udźwignąć więcej, niżby się wydawało. Tajemnica Sedarisa: widzimy, że jest raczej strasznie, a mimo to się śmiejemy. A humor wynika przede wszystkim z jego wrażliwości na dziwność świata, który potrafi być jednocześnie tragiczny, wzniosły i niezamierzenie komiczny. I z poczucia własnej dziwności – bo dziwność, jak pisze w posłowiu Jacek Dehnel, to zasada porządkująca tego pisarstwa.

Świetna, choć pewnie niektórych zgorszy, i brawurowo przetłumaczona książka jest zarazem debiutem na rynku nowego wydawnictwa. Oby tak dalej! ©℗

David Sedaris CALYPSO, przełożył Piotr Tarczyński. Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2020, ss. 310.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2020