Zwierciadło na drodze krajowej

Droga krajowa numer siedem to nie tylko trasa, którą można dojechać spod Tatr do Gdańska – to Polska w pigułce, jej esencja, ciemne jądro – i aluzja do powieści Conrada wcale nie jest tu od rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o prozę Szczerka.
Czyta się kilka minut

W swojej poprzedniej książce opisywał Ukrainę z perspektywy polskich „plecakowców”, czyli podróżników amatorów poszukujących „ruskiego hardcore’u”, dzięki któremu mogą poczuć się nieco lepiej w swojej własnej rzeczywistości. „Siódemka” idzie krok dalej, bo wydobywa to, co na co dzień staramy się ukrywać albo nie widzieć na naszym własnym podwórku: chaos, bezformie i tak zwany krajobraz kulturowy, od którego bolą oczy.

Główny bohater rusza w podróż z Krakowa do Warszawy. Zaczyna się niewinnie – zwyczajny korek na alei 29 listopada, opel vectra pełznie powoli ku rogatkom królewskiego miasta. Rzeczywistość jednak szybko zostaje podkręcona – pojawiają się typowe dla prozy Szczerka wspomagacze, choć tym razem nie balsam Vigor, lecz wiedźmińskie eliksiry. Rozpoczyna się podróż w mroczne zakamarki polskiej nieświadomości. Niezwykłość „Siódemki” polega na tym, że autor tak naprawdę niewiele dodaje od siebie. Okazuje się, że to, czego dostarcza podróż przez drogowy kręgosłup Polski, stanowi niemalże gotowy materiał dla onirycznej (czasem wręcz psychodelicznej) prozy. Miejscowi chłopcy przebrani za rycerzy, lokalny przedsiębiorca-sarmata i jego brat bliźniak jako „ksiądz-dobrodziej” – to wszystko towarzyszy nam przez cały czas, choć często wolimy udawać, że tego nie widzimy.

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że „Siódemka” w żadnym razie nie jest kpiną czy satyrą z polskiej prowincji, która, paradoksalnie, znajduje się w samym centrum kraju. To raczej próba stworzenia nowej opowieści o tych wszystkich elementach, które zazwyczaj w polskiej kulturze są pomijane albo pokazywane z fałszywej, bo sielsko-romantycznej perspektywy. Nie można mówić o Polsce, gdy pomija się właśnie te betonowe pustaki przerobione na gospody-zamki z namalowaną fasadą w 3D, te płachty na płotach z napisami „gruz skupię, zespawam wszystko” i stacje benzynowe, gdzie dystrybutory mówią do nas głosem Krzysztofa Hołowczyca. W tym wszystkim można dostrzec też pewien urok, a nawet więcej – z tego można zbudować nową mitologię. Szczerek z pewnością robi pierwszy krok w tę stronę. Być może największym jego odkryciem jest to, że polskie bezformie może być, paradoksalnie, zalążkiem nowej, swojskiej formy. Tylko musimy się nauczyć ją kochać. ©


Ziemowit Szczerek „Siódemka”, Korporacja Ha!art, Kraków 2015

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015

Artykuł pochodzi z dodatku Angelus 2015