Reklama

Zmarł Olivier Clément

Zmarł Olivier Clément

19.01.2009
Czyta się kilka minut
Odszedł jeden z najwybitniejszych współczesnych teologów. Przez 30 lat ateista i wyznawca marksizmu. Przez kolejnych 57 zakochany w Chrystusie. Mówiono o nim "słońce prawosławia".
Olivier Clément /fot. icones-grecques.com
D

Do grona najbliższych mu osób należeli Patriarcha Konstantynopola Atenagoras, Jan Paweł II i brat Roger z Taizé. Więzy przyjaźni, bardziej niż "oficjalny" ekumenizm były dla niego podstawą dialogu międzywyznaniowego. Promował dialog otwarty, w którym nikt nie dominuje.

"Nie rozumiem dlaczego miałaby istnieć tylko jedna religia. Nawet, albo i przede wszystkim w Chrystusie" - mawiał. Główną przeszkodę w dialogu z katolikami widział w prymacie papieskim, rozumianym jako jurysdykcja. Nadzieję budziły w nim słowa Jana Pawła II: "W stosunkach z prawosławiem życzę sobie komunii, nie jurysdykcji".

Nie dbał o tytuły, (doktorat z teologii otrzymał dopiero przed osiemdziesiątką, gdy był już światowym autorytetem), żył tym, czego nauczał. "Być chrześcijaninem to odkrywać, nawet w głębi swojego piekła, zdewastowane i zmartwychwstałe oblicze Boga, który nas przyjmuje, wyzwala i przywraca nam szansę bycia Jego obrazem" - twierdził.

Mogę być chrześcijaninem.

Uśmiechnięta twarz, kruczoczarne oczy. Trzydziestoletni mężczyzna pokonuje ulice Paryża. Jest rok 1951. Oliwier zatrzymuje się przed witryną jednego z paryskich antykwariatów. Jego uwagę przyciąga ikona nieznanego artysty. Jeszcze tego samego wieczora młody ateista spędzi przed nią kilka godzin. I przeżyje nawrócenie.

"W jednej chwili Chrystus odnalazł mnie. Poszedłem za nim. Odsunąłem na bok całą wiedzę z historii religii. Zaufałem Mu" - wspominał. W opublikowanej kilka lat później autobiografii duchowej pt. "Inne słońce", dopisał dalszy ciąg wydarzeń tamtego dnia: "W książce adresowej znalazłem adresy prawosławnych duchownych i poszedłem do jednego z nich. I on mnie ochrzcił".

Moment ten poprzedziło ponad dziesięć lat poszukiwań. Clément studiował historię kultury i religii. Fascynowała go poezja Rilkego, filozofia Kierkegaarda, Newman, Nietzsche, Freud. Czytał Jeana Danielou, Henri de Loubaka i św. Tomasza z Akwinu ( tego ostatniego nazywał nudziarzem). O Ewangelii mówi, że jest "pociągająca i odpychająca jednocześnie".

Urodził się w 1921 r. w ateistycznej rodzinie w Cevennes na południu Francji. Nie mówiono w niej o Bogu. Kiedy mały Clément pytał ojca o śmierć, słyszał, że to "niebyt i nicość". Niepokoiły go jednak inne pytania. "Jeśli wszystko jest materialne, skąd pochodzi to światło, które widziałem w spojrzeniach niektórych ludzi? Żyłem między trwogą i zachwytem nad tajemnicą piękna świata. Odczuwałem lęk kiedy myślałem, że wszystko co mnie otacza musi zniknąć" - pisał w autobiografii.

Studiował marksizm. Później chłonął filozofię hinduską. "Zdumiały mnie w Upaniszadach teksty, które mówią o tym, że jeśli matka kocha swoje dziecko, to nie z powodu dziecka, a z powodu siebie samej. Jeśli mężczyzna kocha kobietę, to nie z powodu jej, a z powodu siebie" - relacjonował swoje poszukiwania.

Ani filozofia Indii, gdzie wszytko sprowadza się do elementu boskości i mitów, ani założenia kultury europejskiej, gdzie dominuje indywidualizm, nie zaspokoiły jego głodu. Clément przeżył kryzys wewnętrzny, był na granicy samobójstwa. Wtedy natrafił na książkę nieznanego mu wówczas Włodzimierza Łosskiego "Teologia mistyczna Kościoła wschodniego". Głęboki ślad pozostawiłą w nim lektura jednego z rozdziałów o Trójcy Świętej. Potem czytał Dostojewskiego i "Filozofię wolności" Bierdiejewa. "Zrozumiałem tylko jedną czwartą tego, co było w tych książkach, ale powiedziałem sobie: tak, mogę być chrześcijaninem. Ci chrześcijanie, których spotkałem wcześniej, nie przekonali mnie do tego. Pozostawał jeden problem, jak żyć tym, o czym Św. Jan pisze w Ewangelii: jeśli nie będziecie spożywać ciała Syna Człowieczego i pić Jego krwi, nie będziecie mieć życia wiecznego. Rozumiałem, że mowa o Eucharystii. Pojawiał się problem Kościoła".

W oczekiwaniu Zmartwychwstania

Jako wytrawny teolog prawosławny Clément podkreślał, że błędem jego braci w wierze jest zbytnie przywiązanie do obrzędowości. "Prawosławie - mówił - powinno rozerwać swoje łańcuchy". Zachwycał się jednak wieloma aspektami Kościoła Wschodu: ideą Świętej Trójcy, podkreślaniem wagi zmartwychwstania, ideą ubóstwienia człowieka poprzez wcielenie Boga, czy teologią Bożych energii pochodzących od przemienionego Chrystusa i przenikających całe stworzenie.

Clément wykładał w Instytucie Teologii Prawosławnej św. Sergiusza w Paryżu. Wśród słuchaczy jego wykładów z teologii ascetycznej i moralnej oraz historii Kościoła byli prawosławni i katolicy, także z Polski. Słynął z dzielenia się własnym doświadczeniem wiary.

Od 1959 r. był redaktorem naczelnym pisma "Contacts". Stał też na czele stowarzyszenia pisarzy chrześcijańskich jako poeta i tłumacz.

Napisał setki artykułów i ponad trzydzieści książek, z których połowa ukazała się w języku polskim. Wśród nich siedmiokrotnie publikowana we Francji monografia "L’Église orthodoxe" (Kościół prawosławny), czy "Rzym inaczej" - dzieło o prymacie papieskim w pierwszym tysiącleciu, napisane w odpowiedzi na apel Jana Pawła II z encykliki "Ut unum sint".

W 1998 r. Jan Paweł II zwrócił się do Clémenta z prośbą o napisanie rozważań do Wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej w Koloseum. Teolog był też autorem wywiadu rzeki ze swoim przyjacielem, patriarchą ekumenicznym Konstantynopola Bartłomiejem I. Niedawno ukazał się po polsku duchowy testament Clémenta - książka "Pamiętniki nadziei". To zapis rozmów, które przeprowadził z nim Jean-Claude Noyer. Kończy się rozdziałem: "Na progu, w ufnym oczekiwaniu Zmartwychwstania".

Dialog i spór

Clément często odwiedzał Taizé. Bracia ze Wspólnoty Ekumenicznej mówią o nim "nasz przyjaciel". Sam prawosławny teolog o Wspólnocie pisze: "Skromna, lecz głęboko przeżywana zapowiedź ludzkości pojednanej, przemienionej". Wizyty w Burgundii owocują książką "Taizé: Szukanie sensu życia". Pisze w niej: " Młodzi dnia dzisiejszego są znużeni dyskusjami (ale także kpinami), pragną autentyczności. Próżno mówić do nich o komunii, jeśli nie da się »przyjść i zobaczyć«, jeśli nie można im pokazać miejsca, gdzie żyje się komunią. Miejsca, w którym przyjmuje się człowieka takim, jakim jest, nie osądzając, gdzie nie żąda się od nikogo dogmatycznej legitymacji".

Między Olivierem a bratem Rogerem nawiązała się nić porozumienia. Obaj mówią o "Bogu, który kocha, a nie wymierza kary". Odkrycie Taizé pomogło też francuskiemu teologowi bardziej zaangażować się w dialog międzyreligijny.

"Był żywym dowodem na to, że pojednanie Kościoła Wschodu z Zachodem jest możliwe" - napisał po śmierci prawosławnego teologa brat Alois, obecny przeor z Taizé.

Ale poglądy Clémenta nie zawsze cieszyły się akceptacją - zarówno w Watykanie, jak wśród prawosławnych.  Podkreślał stanowczo, że podniesienie katolickich administratur apostolskich do rangi diecezji jest "poważną, lecz lekceważoną przeszkodą w dialogu z prawosławiem".

"Kościół prawosławny historycznie związany jest z życiem narodu" - tłumaczył. "Dlatego Patriarchat Moskiewski  utworzenie katolickich diecezji na terytorium Rosji postrzega jako agresję Zachodu". Aby przezwyciężyć ten impas, Clément sugeruje poczekać, aż pojawi się w Rosji "następne pokolenie intelektualistów chrześcijańskich i odnowi się tamtejszy episkopat". Ostrzega też, że kościół prawosławny boi się zachodniego katolicyzmu, bo jest on "postrzegany jako bardziej inteligentny, wykształcony i kuszący. Dlatego, gdyby mu pozwolono swobodnie w Rosji działać, mógłby przyciągnąć dużo więcej ludzi". Przypominał rosyjskim prawosławnym, "że likwidacja przez Stalina Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie była zbrodnią, w której ówczesny Rosyjski Kościół Prawosławny miał swój udział. Jest więc okazja do wyrażenia prośby o przebaczenie. Przez świat prawosławny".

Jeszcze kilka godzin przed śmiercią Clément w swoim paryskim mieszkaniu udzielał rad swoim studentom. Naukowe konsultacje łączył z duchowymi sugestiami. O tym, że "chrześcijanie nie mogą czytać Pisma Świętego i przeżywać tajemnic chrześcijaństwa sami, w oderwaniu od Kościoła" i że jedyną pomocą w trudnych sytuacjach życia jest tzw. "modlitwa serca": "kiedy się wchodzi po schodach, idzie ulicą, podczas krótkiej przerwy w rozmowie, w chwili skupienia podczas intelektualnego wysiłku, a także nocą, kiedy się wstaje do płaczącego dziecka".

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]