Reklama

Pell-gate w Watykanie

Pell-gate w Watykanie

08.07.2017
Czyta się kilka minut
Bez względu na ostateczny wynik przesłuchań kard. Georga Pella, ta historia pokazuje, że zamiatanie brudów pod dywan nie opłaca się nikomu. Przede wszystkim Kościołowi.
Kardynał George Pell / Fot. Alberto PIZZOLI / AFP PHOTO / EASTNEWS
C

Cieszę się z możliwości oczyszczenia przed sądem w Australii”. „Te sprawy są w toku śledztwa od dwóch lat, przecieki w mediach mają charakter bezpardonowego niszczenia mnie” – mówił zciszonym tonem australijski purpurat do dziennikarzy w Watykanie. Informacja o przymusowym urlopie kardynała, który trząsł finansami Stolicy Apostolskiej, i to z powodu ciążących na nim oskarżeń o molestowanie oraz o tuszowanie przypadków pedofilii wśród księży, wywołała burzę. 76 letni purpurat zdawał sobie sprawę, że ona nadciągnie. Mimo to – jak komentował Andrea Tornielli na łamach La Stampy „ani myślał o wycofaniu się i dymisji”.

Cena milczenia

W latach 70., Pell jako świeżo wyświęcony kapłan australijskiej diecezji Ballarat – zwanej „rajem dla pedofilów” – został bliskim doradcą bp Ronalda Austine’a Mulkearnsa. Razem mieli niszczyć dokumenty dotyczące molestowania. Metropolita Melbourne przenosił pedofilów z parafii do parafii. Najgłośniejszym przypadkiem był kazus ks. Geralda Ridsdale’a, (Pell, jako jego przyjaciel i współlokator przez kilka lat, bronił go; przed rokiem mówił z oburzeniem o jego przypadku). Ridsdale sam przyznał się do molestowania 54 dzieci, głównie chłopców, w wieku od czterech do 16 lat, w tym swojego bratanka. Proces Ridsdale’a był głośny, a po jego zakończeniu rząd wiktoriański powołał spec-komisję ds. nadużyć w Australii. 

Royal Commision ustaliła m.in., że w ramach powołanego w 1996 r. przez już wtedy abp George’a Pella, tzw. „Melbourne Response”, czyli protokołu na bazie, którego diecezja miała odpowiedzieć na każdy zgłaszany przypadek molestowań (było ich ponad dwa tysiące; policja rozpatrzyła 130 z nich), oferowano rodzinom poszkodowanych spore sumy pieniężne. Ofiary dostawały od 45 do 75 tysięcy dolarów odszkodowania, które de facto było ceną za ich milczenie. Kard. Pell na przesłuchaniu w czasie telekonferencji z Rzymu do Australii przed Royal Commision, w nocy 29 lutego 2016 r. przyznał: „Nie będę bronić tego, czego obronić się nie da”. Oraz: „Ja i inni w Kościele popełniliśmy błędy odpowiedzialności moralnej i duszpasterskiej wobec ofiar”. I „jeśli wtedy jakiś kapłan zaprzeczał, byłem zdecydowanie skłonny mu uwierzyć”. 

Dzisiaj purpurat neguje swoją winę i sugeruje, że stał się ofiarą „medialnej nagonki”. Niewątpliwie, jako szef Komisji ds. Gospodarczych, który miał uporządkować prześwietlaną przez włoski wymiar sprawiedliwości finansową sferę Watykanu (m.in. sprawa banku watykańskiego IOR), korpulentny kardynał drażnił. Doprowadzał do wrzenia Sekretariat Stanu (oskarżał m.in. jego członków o posiadanie horrendalnych, poza budżetem, źródeł finansowych). Co ciekawe, jego urlop zbiegł się z nieoczekiwaną dymisją zaufanego mu Libero Milone, Głównego Audytora Stolicy Apostolskiej. Insynuacje, że obecne oskarżenia, to odwet za jego reformy, w kontekście zeznań świadków (konfrontacja Pella z ofiarami na wideo łączach była wstrząsająca, a raporty policji są porażające), czy skazanych już kapłanów z jego diecezji, są trudne do obrony.   

„Wielki wstyd” 

Pell od lat zajmuje wysokie stanowiska w Kościele. Jak to możliwe, że ani w 2002 r., kiedy Jan Paweł II mianował go metropolitą Sydney, a rok później włączył do Kolegium kardynalskiego, nawet szczypta informacji o przeszłości purpurata nie przedostała się do watykańskich „salonów”? W czasie konklawe 2005 r., kiedy Pell organizował wyborczą kampanię kard. Ratzingera, o dramatach jakich był świadkiem napomknęła tylko jedna włoska gazeta. 

Rok później kard. Pell zaprosił Benedykta XVI na Światowe Dni Młodzieży do Sydney. Niemiecki papież spotkał się w 2008 r. z czterema ofiarami nadużyć w kaplicy Cathedral House. Nie dopuszczono wtedy do papieża Anthony i Christine Fosterów, rodziców molestowanych przez ks. Kenina O’Donnella córek. Emma popełniła samobójstw, Katherina wpadła w alkoholizm. O’Donnell zmarł zaś w więzieniu. Rodzice dziewczynek, zanim wszczęli wobec pedofila proces, zgłaszali problem abp Pellowi wielokrotnie. Milczał, wierzył wersji kapłana. Fosterowie chcieli o tym poinformować Benedykta XVI. 

Bombą było dopiero głośne wystąpienie Petera Saundersa. Jeden z 17 członków powołanej za pontyfikatu Franciszka Komisji ds. nieletnich Stolicy Apostolskiej, była ofiara molestowania, przed kamerami telewizji australijskiej oskarżył kard. Pella o tuszowanie przypadków pedofili oraz „pogrywanie z ofiarami”. Rzecznik Watykanu, wtedy ks. Federico Lombardi, upomniał Saundersa domagając się „szacunku dla kardynała”. Pell należał już do najbliższego grona doradców obecnego papieża (grupa K9) oraz był szefem nowego Sekretariatu ds. Gospodarczych. Lombardi podkreślił, że „oskarżeń Saundersa nie należy utożsamiać ze stanowiskiem Komisji watykańskiej”. Szybko zareagował sam szef przywołanej Komisji, kard. Sean O’Malley: „ci którzy zajmują ważne stanowiska w Kościele, powinni odpowiedzieć natychmiast i dopuścić do siebie wymiar sprawiedliwości”. 

W Kościele wciąż pokutuje kultura milczenia. A „kto ukrywa przestępców jest wrogiem prawa i Kościoła” – mówił kard. Marc Ouellet na sympozjum Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w 2012 r. Kard. William Levada, wtedy jeszcze prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, ujawnił, że do Watykanu wpłynęły skargi dotyczące czterech tysięcy nadużyć, a Kościół wypłacił za nie miliard dolarów odszkodowań. „Wstyd i skandal. Wypełniło się to, co bulwersowało Jezusa, gdy mówił, że >>kto by się stał powodem zgorszenia dla jednego z tych małych, temu lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze!<<” – grzmiał kard. Ouellet. Powstała wtedy lista tzw. sześciu błędów biskupów: „brak wysłuchania ofiar”, „ufanie bardziej agresorom, którzy kłamią”, „wiara, że pedofil po krótkim leczeniu nie zagraża otoczeniu”, „ignorancja znaków alarmujących”, „przenoszenie z parafii do parafii”, „brak edukacji seksualnej w seminarium”.  

W 2008 r. w Australii właśnie Benedykt XVI mówił o „wielkim wstydzie Kościoła”, i że przypadki nadużyć ma „bezwzględnie rozstrzygać wymiar sprawiedliwości”. Ale wyczekiwane „przepraszam” za te grzechy Kościoła, padło dopiero z mocą z usta Franciszka. W lipcu 2014 roku to argentyński papież przeprosił też „za grzech milczenia, ukrywania i wybielania księży pedofilów przez ich biskupów”. Wracając niedawno z Fatimy, Franciszek także przepraszał. Maryję. Tym razem za swoje „błędy w doborze ludzi”. Czy miał na myśli także kard. Pella?

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A co z ofiarami "biskupa" Wesołowskiego i jego zaufanego księżula G.? Czy ktoś zatroszczył się o zadośćuczynienie im? Czy któryś z naszych wzorowo, narodowo, katolickich hierarchów objął opieką finansową dziewczynę przetrzymywaną i wykorzystywaną seksualnie przez księżula który po rundce po różnych parafiach wylądował w Puszczykowie pod Poznaniem z wielką godnością rozdając "komunię"? Ktoś reaguje na zgorszenie siane przez "biskupa" Paetza, uczestniczącego w uroczystościach kościelnych? Serce się ściska bo tak można wymieniać i wymieniać.

Wielu chłopców wstępujących do seminarium lub zakonu swoje problemy z socjalizacją, identyfikacją płciową, orientacją seksualną bierze za powołanie. Dorasta i daje upust chuci. Błędna jest rekrutacja i formacja duchowa w seminariach i zakonach. Wszyscy znani mi księża to mizogini, gardzący kobietami, zadufani w sobie i o ciasnych horyzontach umysłowych faceci. Najśmieszniejsze, że niektórzy zrobili nawet doktoraty, które utwierdziły ich w przekonaniu o własnej nieomylności.Każdy rozumny psychoterapeuta poleciłby izolację takiego osobnika jako zagrażającego społeczeństwu. Kościół na przestrzeni dziejów odchodził od nauk swego Mistrza i Założyciela z powodu takich księży.Dobrze, że przeciwwagą dla nich są prawi i mądrzy kapłani.

sprawa Pella jest jednym z najbardziej szokujących i odrażających przypadków pedofilii w najnowszej historii kościoła, dlatego staranniej dobierałbym słowa w leadzie - "ta historia pokazuje, że zamiatanie brudów (?) pod dywan nie opłaca się (????) nikomu. Przede wszystkim Kościołowi." jak można określić praktykę tuszowania przypadków gwałtów na kilkuletnich dzieciach "zamiataniem brudów", która się "nie opłaca"???

Zastanawia mnie ilu jeszcze potrzebujemy podobnych przykładów o «normalności» wszelkich religii… celibacie, rytuałach wymyślonych wieki temu na potrzeby niepiśmiennych, kłamastwach które urągają rozumowi - a którymi karmi się małe dzieci. Te molestowane również. Ile potrzeba takich sytuacji aby przejrzeć na oczy, nie marnując życia na jedną z największych bujd jakie wymyślił człowiek?…

szczęśliwie ludzkość dostrzegła źródła zarazy
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]