Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ziemia się trzęsie

Ziemia się trzęsie

08.03.2019
Czyta się kilka minut
Instytucje naszego Kościoła tkwią mentalnie wciąż mniej więcej w latach 60. XX w. Butwieją, a „kryzys pedofilski” będzie pierwszym trzęsieniem ziemi, które w radykalny sposób przetestuje ich konstrukcję. Przetrwa wyłącznie to, co będzie ewangelicznym radykalizmem.
Manifestacja pod gdańskim pomnikiem oskarżanego o pedofilię ks. Henryka Jankowskiego, grudzień 2018 r. / FOT. WOJCIECH STRÓŻYK/REPORTER
Manifestacja pod gdańskim pomnikiem oskarżanego o pedofilię ks. Henryka Jankowskiego, grudzień 2018 r. / FOT. WOJCIECH STRÓŻYK/REPORTER
N

Nasi biskupi jeszcze nie zrozumieli, że tu nie chodzi wcale o skalę, o liczbę pedofilskich zbrodni, bo nikt nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że dopuszczała się ich większość albo nawet znaczna część duchownych. Nie pojęli istoty – tego, że akurat w tej materii nie można powiedzieć: „to jednostkowe przypadki, więc o co im wszystkim chodzi”. Bo tu każdy – nawet gdyby był tylko jeden – przypadek krzyczy tak głośno, że wystarczy to w zupełności, by poruszyć niebo, rozwalić Kościół, zabić wiarę w rzeszach ludzi.

Chowanie się za komunikatami rzeczników, za pełnymi kościelnej nowomowy oświadczeniami, to nieustanne „wyrażanie troski” i składanie wzniosłych deklaracji, że „stanowczo potępiamy”, że „nie możemy tolerować”, że „spotkaliśmy się i wysłuchaliśmy z uwagą”, za którymi nie idzie konkret (bo znów jakaś katolicka kanapa zarzuci nam, że klękamy przed atakiem liberalnych wrogów)...

Boże mój, jak bardzo brakuje w tym kraju kościelnego przywódcy, który bez chowanego z tyłu głowy lęku o to, jak zareagują na to jego podwładni z korporacji, wyszedłby po prostu i – jak człowiek do ludzi – powiedział: „Słuchajcie, to naprawdę jest przerażające. To się nie mieści w głowie. Staniemy na głowie, żeby to się nie powtórzyło, będziemy to wypalać żywym ogniem, bo doskonale wiemy, że jeśli tego nie zrobimy, to nie będziemy mieli moralnego prawa oczekiwać od was, że przyjdziecie jutro z dziećmi do kościoła. Że nie wyjdziecie, gdy będziemy wam mówić z ambon o prawdzie, o odwadze, o czystości. Nie mamy nic do ukrycia, to nie jest w końcu nasz prywatny folwark, chcemy położyć wszystkie karty na stole. Doprosiliśmy świeckich: z Kościoła i spoza Kościoła, specjalistów od identyfikowania i karania sprawców, od wspierania ofiar, bo nie znamy się na wszystkim, a to musi być zrobione dobrze. Działamy. Pomóżcie nam, wspólnie oczyśćmy to bagno”. Jaki cud musi się stać, by ktoś z „czerwonych beretów” przemówił do nas w ten sposób?


CZYTAJ TAKŻE:

OJCIEC ADAM ŻAK SJ, koordynator episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży: Nie mam żadnych przesłanek, by uznać, że w polskim Kościele postępowano inaczej niż w amerykańskim albo irlandzkim.


Nader trafną analizę opublikował ostatnio na łamach „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński, wskazując, jak nasz instytucjonalny Kościół wciąż nie rozumie, dlaczego nie może być tak, jak było kiedyś. Wciąż nie mogąc uwierzyć, że tak jak kiedyś nigdy już, niestety, nie będzie. 5 milionów Polaków (i w zdecydowanej większości katolików) z radością idzie na antyklerykalny „Kler”. To właśnie teraz, za władzy PiS pozującego (gdy mu wygodnie) na polityczną bojówkę Episkopatu, która wdroży (po dobroci lub siłą) ludowi „chrześcijańskie wartości”, ów lud wypina się na nie jak nigdy dotąd: liczba zwolenników aborcji, legalizacji związków homoseksualnych, radykalnego rozdziału Kościoła od państwa jest istotnie wyższa niż za rządów PO. I rośnie.

Część biskupów, na co zwraca uwagę Szułdrzyński, a co potwierdzają moje prywatne obserwacje, zorientowała się już, że na tym dealu z władzą można tylko przegrać. Wciąż nie słychać jednak ich wyraźnego głosu, bo – jak to trafnie wyraził w prywatnej rozmowie ze znajomym księdzem jeden z nich – godzą się na bycie zakładnikami fałszywie pojętej jedności.

Urządzają nam więc historyczne pogadanki o żołnierzach wyklętych oraz odwiedzają z zaplanowanymi wizytami maryjne sanktuaria, podczas gdy tysiące katolickich rodziców coraz poważniej zastanawiają się nad tym, czy jutro posłać na ministrancką zbiórkę lub wycieczkę z księdzem syna albo córkę. Nie dlatego, że sądzą, iż każdy ksiądz to zboczeniec. Ale dlatego, że widzą, iż jeśli zdarzy się ten statystycznie mało prawdopodobny, ale jednak nie niemożliwy wypadek, przełożeni przestępcy uznają za bardziej pilne dzielenie się ze społeczeństwem refleksją na temat karty LGBT+ albo katastrofy smoleńskiej, zamiast rzucić wszystko w kąt i ratować przed zbrodniarzem ich dziecko.

Nie da się ufać komuś, kogo nie stać na odpowiedzialność. A to o nią przecież tu chodzi. Nie tylko o odpowiedzialność za czyny sprawców, którzy służbowo podlegali (oraz są naszymi – chcemy czy nie – braćmi), ale przede wszystkim za tych braci, których tamci upodlili, za ofiary. To z jednej strony dowód kryzysu, w jakim znalazło się kościelne przywództwo, z drugiej – źródło nadziei (płynącej z odkrywania, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za wspólnotę), że to świeccy uczą dziś swoich pasterzy, co to znaczy otoczyć opieką człowieka skrzywdzonego w Kościele. W ubiegłym tygodniu warszawski KIK wraz z Laboratorium „Więzi” i Fundacją Pomocy Psychologicznej „Pracownia Dialogu” uruchomili telefon zaufania dla ofiar przestępstw seksualnych dokonanych w Kościele. Dyżurujący przy telefonie (800 280 900) specjaliści wysłuchają, pokierują, wskażą dalsze kroki. Przede wszystkim zareagują tak, jak zareagować powinien każdy z nas słysząc, że w naszym domu okradziono człowieka: natychmiast stając po jego stronie, w jego obronie. Zamiast niuansować albo – to naprawdę hańbiące dla zgromadzenia chrystusowców – składać kasacje od prawomocnych wyroków nakazujących wypłacenie odszkodowania i dożywotniej renty dla kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza pedofila.

Koledzy z KIK-u, „Więzi” i Fundacji zrobili więc robotę, którą już parę lat temu powinien zrobić Episkopat. Wydać na nią pieniądze. Rozbudować do poziomu ośrodka (ośrodków) wsparcia. To dobrze, że w kościołach urządzane są (odgórnie zadane) nabożeństwa wynagradzające za te straszne grzechy. Nikt przytomny nie będzie chyba jednak twierdził, że wystarczy modlić się za tych, którym trzeba realnie pomóc odzyskać własne życie.


ABONENT POZA ZASIĘGIEM: Czy szukając pomocy zadzwonisz do księdza, który przyjmuje zgłoszenia od ofiar molestowania – i równocześnie jest rzecznikiem prasowym kurii?


Instytucje naszego Kościoła tkwią mentalnie wciąż mniej więcej w latach 60. XX w. Butwieją, a „kryzys pedofilski” będzie pierwszym trzęsieniem ziemi, które w radykalny sposób przetestuje ich konstrukcję. Przetrwa wyłącznie to, co będzie ewangelicznym radykalizmem, wszystko, co jest władzą, socjotechniką, narodową czy historyczną ideologią, korporacyjnym strachem – spali się po drodze jak słoma. Czy ktoś ma wątpliwości, co zrobiłby Chrystus, gdyby doniesiono mu, że któryś z jego uczniów gwałci jakieś dziecko? Wydawałby oświadczenia via rzecznik prasowy? Przez swojego prawnika pouczał o domniemaniu niewinności? Zalecałby nabożeństwo pokutne? Po co komu Kościół, który nie ma odwagi radykalnie stanąć po stronie najsłabszych? Kto mu uwierzy?

Skończę tym, czym zacząłem. 98 proc. księży (jak przypuszczam) nigdy nie popełniło takiej zbrodni. Ale od reakcji na czyny tych dwu procent zależy dziś dużo więcej, niż wielu z tych 98 procent się wydaje. Naprawdę chcecie, macie czas i siłę na to, by szukać bluźnierstw u artystów i tropić ideowe nieprawomyślności polityków, podczas gdy w naszym własnym domu, pod naszym nosem, ktoś bezkarnie pluje w twarz samemu Bogu?

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

FOT. GRAŻYNA MAKARA
Polski dziennikarz, publicysta, pisarz, dwukrotny laureat nagrody Grand Press. Po raz pierwszy w 2006 roku w kategorii wywiad i w 2007 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Na koncie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wielka racja Panie autorze. Wierchuszce Kościoła w naszym kraju wydaje się, że kolejną sprawę można przemilczeć. chociaż nie, nie do końca. wzorem miłościwie nam panującej Jedynie Słusznej Partii i Prezia RP, wydaje im się, że problem można przykryć. Kilka lat temu, skutecznie, przykryto problem, "siostry Bernadetty" i skandalu seksualno - sadystycznego w katolickim ośrodku wychowawczym dla dzieci i młodzieży. Czym przykryto? Genderem oczywiście. Obiecywano kontrole w tego rodzaju ośrodkach, nadzór samorządowo - państwowy. Czym się skończyło? niczym, oczywiście. Nastał prezes z fobiami uchodźczo - smoleńskimi. Zapomniano. teraz episkopat, już łeb w łeb z PiS-em idzie, jak zauważył Autor, w hasło LBGT+ i złe, brzydkie, WHO. PiS już wymachuje tą szabelką, Ordo Iuris ostrzy lance, biskupi listy piszą. Nie ma innych tematów do analizy. Nadal uważa się Polaka za głupka , który samodzielnie nie myśli (za przeproszeniem głupków).

na pewno nie tylko mnie skojarzyły się te słowa z biblijną opowieścią o daremnym poszukiwaniu przez Abrahama choćby dziesięciu sprawiedliwych w Sodomie i Gomorze, i z jej zakończeniem oczywiście [charakterystyczny jest także wątek "swawolenia z przybyszami" owych S-G grzeszników, ale to już całkiem na marginesie]

to ja się pytam gdzie był i gdzie miał oczy, gdzie miał rozum, 5, 10 czy 20 lat temu?...

Człowiek całe życie się uczy a i tak, bywa, po latach przeciera oczy :) W każdym razie uważam, że zarzut Szanownego Pan wobec Autora jest niesprawiedliwy. Doceniam odwagę wypowiedzi pan Hołowni i jestem dumny, że pojawiła się na łamach TP. Pozdrawiam Szanownego Pana.

a ja Panu powiem, że mam wiele pretensji do tych, co z racji zajmowanych urzędów, stanowisk czy wykonywanej pracy mogli mieć wpływ na to, co się w kościele i wokół niego od wielu lat złego działo, którzy z nieznanych mi powodów nie widzieli albo udawali, że tego nie zauważają, nie pochylali się nad przyczynami - gdy dziś w końcu zebrali się na odwagę albo ich olśniło, teraz?... kiedy już zwykli Kowalscy nie bacząc na możliwe szykany ruszyli pomniki pedofiów burzyć i pod bramami kurii protestować? - to ja mam prawo uważam pytać GDZIEŚCIE BYLI?!...

Stanowisko Szanownego Pan jest dla mnie jasne i prawa do pytania nie odbieram. Jednak zauważę, że zwykli Kowalscy ruszyli na pomniki pedofilów, ponieważ dopiero teraz poznali prawdę o ich niegodziwych czynach z wiarygodnych źródeł. Wcześniej osobom postronnym np. dziennikarzom trudno było sprawdzać doniesienia o takich przestępstwach. Powody były różne. Przecież przemoc fizyczna i seksualna wobec kobiet ma podobną historię a jakoś nikt nie obwinia dziennikarzy, że milczeli. Oczywiście poza sprawcami są również ludzie, którzy z racji zajmowanych stanowisk sprzeniewierzyli się swoim obowiązkom a postępowaniem jeszcze dołożyli bólu ofiarom. To nie podlega dyskusji.

pedofilia to niejedyny zarzut wobec kościoła, w szczególności polskiego - już od czasu gdy biskupi religię w szkołach upychali wiadomo było, że w żywe oczy kłamią przed kamerami i z ambon, że źle się w nim dzieje - mocne polityczne zaangażowanie się po jednej stronie, publiczne wystąpienia biskupów i kazania plebanów związane z polityką i wyborami to kolejna sprawa; cały ten jeden wielki skandal z T. Rydzykiem i poparcie episkopatu dla niego; przekręty 'komisji majątkowej', o których choć wiedzą to po dziś dzień milczą dziennikarze i 'uczciwi' księża uznając widać, że przecież IM SIĘ NALEŻAŁO; fala odejść z kapłaństwa mądrych i szanowanych i jednocześnie zakazy wypowiedzi dla innych - to dalej nie wszystko, ale już aż nadto, by kto się za mającego prawo innym życie i świat tłumaczyć uważa wyraźnie i dobitnie o tym mówił - nie trzeba było mieć uprawnień prokuratorskich ani nawet być dziennikarzem śledczym, by deklarując się katolikiem, w mediach katolickich publikując bądź nawet kapłanem katolickim będąc mieć prawo i obowiązek wręcz krzyczeć: tu siarką cuchnie, w tym kościele!... i to nie tak, że mam jakieś specjalne pretensje do SzH, ja tylko głośno mówię: otwórzcie oczy i NIE LĘKAJCIE SIĘ!...

"Więź" 2004 nr 12 http://wiez.pl/laboratorium/teksty.php?dar_trzesienia_ziemi&p=2

Przykrywanie tematu pedofilii w kościele już widać naocznie. Niejaki Dec - biskup świdnicki , szatana zauważył w edukacji seksualnej, no i oczywiście, a jakże, w ruchu LGBT. Nawet list przygotował. Będzie czytany na wszystkich mszach. Tylko patrzeć jak wybuchnie histeria. tak jak z genderem było. Problem pedofilii wielebnych pójdzie w niepamięć.

Panie Szymonie ma Pan wyjątkowy dar przedstawienia skrótowo tych myśli i wniosków, które wielu z nas głęboko przeżywa... Dlatego bardzo dziękuję za ten głos ludzi Kościoła zwykle milczących i rozdartych..., ale wiernych wewnętrznemu Glosowi Sumienia...Dobrze, że Pan na stałe zagościł w Tygodniku.

Alez Pan tu miesza watki i muli. Przeciez skandalem nie jest to, ze w klerze jak w innych zawodach zdarzaja sie przestepcy tylko o zorganizowany przez hierarchie koscielna wewnatrzkorporacyjny system ich krycia przed wymiarem sprawiedliwosci na calym swiecie. Swiat czeka przede wszystkim na strukturalne zaniechanie wspierania bandytow a nie na samobiczowanie. Kosciol nie musi wymyslac nowych, oryginalnych rozwiazan. Po prostu przekazujcie sprawy kryminalne prokuratorom. Stancie w prawdzie przed prawem panstwowym. Tylko tyle i az tyle.

"[...] tu nie chodzi wcale o skalę, o liczbę pedofilskich zbrodni" - otóż właśnie chodzi. Mamy do czynienia z sytuacją zorganizowanej przestępczości seksualnej i retoryczne wygibasy kościelnych PR-owców w rodzaju red. Hołowni nie zmienią tego faktu.

Każdy normalny człowiek powinien też z obrzydzeniem odwrócić się od religii, które swoją obłudną świętoszkowatością próbują zakryć gwałcenie dzieci przez swoich funkcjonariuszy i tysiączne inne występki. Ale normalności wśród prawicowych trollów próżno szukać.

Pozdrów ode mnie prezydenta Macrona. Sądząc po twoich progresywnych poglądach śmiało mógłbyś zostać jego cheerleaderką.

Po czym poznać trolla? Zmienia temat na z duby wzięty. Całe szczęście, że trafił się przy tym spokojny chrześcijanin. Strach pomyśleć, co by wyczyniał niespokojny.

Drogi panie / droga pani, "tu quoque" zamiast argumentu jest tak słabe, że szydzili z tego już ludzie posługujący się językami martwymi.

Przez 5 lat mieszkałem w Anglii. Dwa razy traciłem pracę ponieważ stawałem po stronie dziewczyn zmuszanych do uprawiania seksu w miejscu pracy ( dziewczyny pochodziły z Indii ) . Z czymś takim w Polsce ani wcześniej ani później nigdy się nie spotkałem. Dlatego z takimi wybitnymi teoretykami walki z przemocą seksualną jak ty nie chce mi się specjalnie rozmawiać. Zdrowia życzę.

Szanuję, bez ironii. Wynika z tego, że jesteś człowiekiem o dobrych odruchach, tyle że niezbyt mądrym - wyrażasz sądy na temat kogoś, o kim nic nie wiesz, nie potrafisz logicznie myśleć i bronisz organizacji niewartej obrony. Niemniej dziękuję za życzenia i życzę zdrowia wzajemnie.

Ja to staram się zrozumieć. Gdy tylko przełączę na TVN to słyszę o pedofilii w Kościele katolickim. Widzowie TVN siłą rzeczy mają sformatowane mózgi i na słowo "pedofilia" reagują odruchem wymiotnym na widok księdza. Co sądzisz o problemie, o którym kilka miesięcy temu w Tygodniku pisał ksiądz Jacek Prusak. Otóż z amerykańskich badań wynika, że w ciągu kilkunastu lat liczba księży o skłonnościach homoseksualnych w USA wzrosła blisko dwukrotnie i podobnie zwiększyła się też skala pedofilii w Kościele amerykańskim. Jaki z tego wyciągasz wniosek skoro - jak twierdzisz - potrafisz myśleć logocznie ?

nie prosze Pana! nie instytucje! nazywajmy sprawy wprost i bez eufemizmów ... to Kosciól tkwi mentalnie w średniowieczu ... a raczej w grzechu!

A ja uważam, że nasz instytucjonalny kościół doskonale jest zorientowany w sytuacji, kalkuluje i wybiera mniejsze zło. Nie dopuszcza do głosu ludzi ideologicznie zbytnio zakręconych, takich pańskiego pokroju panie Szymonie. Nie pierwszy i nie ostatni to zakręt na jakim się znalazł, dawał radę wcześniej, da i teraz. Pańskie diagnozy kryzysu są delikatnie rzecz biorąc nieadekwatne do stanu rzeczy. To prawda, że czasy się zmieniają, rośnie dobrobyt, w zawrotnym tempie rozwija się technologia. To wszystko sprzyja laicyzacji, proszę popatrzeć na zachód, tam dawno kościoły świecą pustkami. Jako naród zawsze byliśmy antyklerykalni, a oglądanie antyklerykalnych filmów ma się nijak do naszej religijności. Podstawowym błędem jaki kościół popełnił i nadal w tym tkwi, jest katechizacja w szkole. Odarli się sami z magi, rytuału i tajemniczości. Raptem okazało się, że katecheta to kiepsko wykształcony nauczyciel, bez autorytetu i szacunku uczniów, Nie potrafi sprostać stawianym mu wymaganiom, ma ciasne konserwatywne spojrzenie na świat. Co najgorsze, unika rozmów na trudne tematy, niestety boi się otwarcie prowadzić dialog z młodzieżą. Dzieciaki są bezwzględne i potrafią punktować każde potknięcie nauczyciela. Pewnie, że można by było z tą edukacją powrócić do salek katechetycznych, zaangażować bardziej rodziców, ale obecny stan się po prostu kościołowi opłaca, bilans finansowy dodatni, więc po co mieszać. Pedofilia i wszystkie wypaczenia, nadużycia zawsze kościołowi towarzyszyły, zawsze rozchodziło się to po kościach. Tak będzie i teraz, ale kiepskiej katechizacji nie da się cofnąć. Czy kiedykolwiek ufaliśmy księżom? Mam już trochę lat i nie ma spotkania towarzyskiego czy rodzinnego aby temat księdza nie wypłynął. To bardzo popularny watek do towarzyskich pogaduszek. Jaki obraz się z tych pogadanek wyłania, nie muszę chyba tego opisywać. Do niedawna baliśmy się Księdza, tak zwyczajnie po ludzku, młodym ten strach minął, nas jeszcze trzyma. Tyle na temat zaufania, bo nawet idiota dostrzega, że co innego się odbywa za ornatem, a co innego na plebani. Nie wiem skąd te bzdury o opiece wspólnoty nad człowiekiem skrzywdzonym. Ja się z czymś takim nie spotkałem, owszem pomoc sąsiedzka, przyjaciół znajomych, ale pomoc wspólnoty parafialnej - co łaska na tacę co najwyżej. Różnimy się zasadniczo jednym, ja nie mam pojęcia co zrobiłby Chrystus, czego oczekuje Bóg, a Pan nie ma wątpliwości. Miałem sąsiada, to znaczy mam nadal, który też wszystko wiedział i miał pewność, nawet mu nieco zazdrościłem. Dzieci i życie go wyprostowały, dziś już się nie mądrzy, tak jakoś jakby normalniej się z nim gada. Na zakończenie, może i te 98% księży jest w porządku, jednak większość z nich taka jakaś bez jaj. Głoszą kazania z kartki, byle by by nie palnąć jakiejś głupoty od siebie. Budują, remontują, upiększają, najwięcej jednak czasu zajmuje im urzędowanie i robienie interesów. Przychodzi taki po kolędzie, wierci się niespokojnie na siedzeniu i z wyświechtanymi tekstami wyskakuje - jak się wam żyje gospodarzu? Potem po-kryguje się przy wręczaniu koperty i zmyka. Prestiż zawodu upadł niestety i tu tkwi prawdziwy problem.

Podobne odczucia co Pan, jednak spotkałam w życiu też bardzo porządnych kapłanów i gwoli pewnej równowagi o nich piszę. Kiedy brałam ślub, proboszcz nawet nie wspomniał o jakiejkolwiek ofierze, nie było też mowy o płaceniu kościelnemu czy organiście, a kościół został ozdobiony przez żonę organisty charytatywnie. Wszysto to załatwił proboszcz bez kłopotania mnie. Ofiarę mu wręczyliśmy, bo chcielibyśmy. Zdarzyło mi się też zagranicą w polskiej parafii wysłuchać kilkukrotnie mądrego kazania. W parafii moich teściów z kolei proboszcz z wiernymi fundowali stypendia zdolnym uczniom i studentom. Oczywiście to ma się nijak do kalibru jakim jest pedofilia. Jednak warto pamiętać i o dobrych kapłanach, w końcu nie ma ich zbyt wielu

ale czemu oni wszyscy MILCZELI?...

Tyle odpowiedzi. Każdy może tu zastosować swoje własne przypuszczenia. Wiem z dobrze poinformowanego źródła, że byli tacy co nie milczeli a stłamsiła ich organizacja kościelna (próba ujawnienia papieżowi działań Peca przez ks Więcławskiego- finalnie odszedł ze stanu kapłańskiego). Ci co wiedzieli a milczeli, cóż, ostatecznie przyłożyli rękę do upadku wiarygodności kościoła

no i właśnie dlatego żywię wielki szacunek dla takich jak p. WĘcławski/Polak, i nie przekonują mnie zupełnie tłumaczenia innych, co w ciepłych kojcach kościelnej stajenki zostali - zaś jeśli idzie o to kto wiedział a kto nie - proszę Pana, w tym specyficznym, niewielkim i hermetycznym środowisku niemal wszyscy wiedzieli o niemal wszystkim, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości - tyle, że niewielu z nich miało dość odwagi i przyzwoitości, już nie wspominając o bojaźni Bożej, żeby z tą wiedzą zrobić co należało

Ks. WĘcławskiego, to literówka się wkradła. Moja wypowiedź głównie odnosiła się do wypowiedzi Forumowicza oportunisty o upadku prestiżu zawodu/posługi kapłana. O pedofili nie dyskutuję, bo nie ma o czym ani z czym polemizować. Fakty są obciążające dla episkopatu i tyle. Nie ma czego/kogo bronić, poza tymi nielicznymi, którzy usiłowali zachować się przyzwoicie. Ostatnia sprawa, nie jestem Panem Gracjanem a Panią Gracjaną.

to jedna literka mi umknęła, przepraszam ㋡ - a co do upadku prestiżu zawodu, też chyba nie ma o czym dyskutować, można się jedynie zastanawiać nad przyczynami - i moja diagnoza jest tischnerowska: sami pod sobą dołki kopali przez lata, w końcu w nie wpadli, a doprowadziła polski kler do upadku raz s i e l a n k a w jakiej żył w PRL-u już od czasów Gierka, dwa p y c h a po wyborze Wojtyły, trzy zwykła ordynarna c h c i w o ś ć, zwłaszcza ♝hierarchów♝

na progu świątyni * * * * nie ma Ciebie w Twoim domu tylu tam teraz kupców i żołnierzy odmierzają zapłatę i karę rzucili już kości o twoją szatę przechodzę obok nich a oni mnie nie widzą jak i Ciebie nie dostrzegli czekam Twego znaku by rozegnać to tatałajstwo

że problem pedofilii nie dotyczy tylko Kościoła, ale jest ogólnospołeczny potwierdza diagnozę autora. Nie chce się wierzyć, że ekscelencja nie rozumie, że od Kościoła więcej się wymaga niż od innych, bo ci inni nie czynią sobie drogowskazu moralnego z ewangelii, a tam jak byk stoi co należy z pedofilami robić. Chrystus tak ostro, o żadnym innym grzechu się nie wypowiadał, a KK nie tylko nie wiązał kamienia o szyi i nie wtrącał w otchłań morza, ale pedofilów krył, jak chyba żadna inna organizacja.

Zawsze chcą być traktowani jak im wygodnie i jak im pasuje na dany moment. Raz są zwykłymi obywatelami jak reszta społeczeństwa innym razem uważają, że mają przewodnią rolę w kształtowaniu wartości chrześcijańskich i są obowiązani komentować i uczestniczyć w polityce. Ot polityka właśnie.

Biskupi nie są zdolni do odczuwania empatii z ofiarą.Gdyby było inaczej nie milczeliby tyle lat mówiąc o pedofilii dopiero przyciśnięci przez Franciszka i opinie publiczną

Biskupi nie są zdolni do odczuwania empatii z ofiarą.Gdyby było inaczej nie milczeliby tyle lat mówiąc o pedofilii dopiero przyciśnięci przez Franciszka i opinie publiczną
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]