Gniew ludu, gniew Boga

Coś, co miało być krokiem naprzód, okazało się krokiem w tył. Zorganizowana w siedzibie Episkopatu prezentacja danych na temat wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych to...

Reklama

Gniew ludu, gniew Boga

Gniew ludu, gniew Boga

18.03.2019
Czyta się kilka minut
Coś, co miało być krokiem naprzód, okazało się krokiem w tył. Zorganizowana w siedzibie Episkopatu prezentacja danych na temat wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych to zmarnowana szansa na oczyszczenie.
Franciszek całuje w rękę Marka Lisińskiego z fundacji Nie Lękajcie Się, w dzieciństwie wykorzystanego seksualnie przez księdza, 20 lutego 2019 r. MATERIAŁY FUNDACJI NIE LĘKAJCIE SIĘ
O

Osoby skrzywdzone przez księży są zbulwersowane. „Konferencja była wymierzeniem policzka dla ofiar. Rozmycie bardzo istotnej sprawy. Nie tędy droga” – mówił Mariusz Milewski w TVN. „Jesteśmy ignorowani. A my tak naprawdę chcemy tylko prawdy i sprawiedliwości. Konkretnych rozwiązań oraz traktowania nas jak osoby godne szacunku” – dodawał Marek Lisiński, prezes fundacji Nie Lękajcie Się. Tymczasem abp Stanisław Gądecki tak podsumowywał konferencję: „Z jednej strony ogromny przemysł, który pompuje seksualność. A z drugiej strony od razu pałką w głowę tych, którzy poddają się temu przestępstwu”. To brzmiało jak usprawiedliwianie przestępców w sutannach.

Osoby pokrzywdzone, słuchając słów przewodniczącego Episkopatu i jego zastępcy abp. Marka Jędraszewskiego, poczuły, że to one, a nie ich oprawcy, stanowią główny problem Kościoła. Przesłanie konferencji okazało się zaskakujące: wykorzystujący dzieci zdegenerowany świat chce z Kościoła uczynić kozła ofiarnego. Wcześniej można było sądzić, że etap wyparcia mamy już za sobą. Okazuje się, że przywódcy polskiego Kościoła wciąż z niego nie wyszli.

Niech zadrżą serca

Ogłoszenie raportu, zapowiadanego od września 2018 r., zamiast pokazać, że polscy biskupi kierują się dobrem ofiar, w rzeczywistości pokazało, że myślą przede wszystkim o – specyficznie pojmowanym – wizerunku instytucji. Że zajmuje ich nie to, jak przestrzeń kościelną uczynić bezpieczną i rozliczyć się z grzechów przeszłości, ale słownictwo używane do opisu nadużyć.

„Przyzwyczailiśmy się do tego hasła ukutego ideologicznie: »pedofilia w Kościele« – mówił abp Gądecki. – To hasło, zręcznie dobrane, miało w sumie z jednej strony wskazać na problem, jaki istnieje, z drugiej zaś strony poderwać też autorytet Kościoła i doprowadzić do tego, żeby zaufanie wiernych do samej hierarchii czy zaufanie w ogóle do instytucji Kościoła zostało zniszczone”.


Po stronie ofiar: o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym, internetowym wydaniu specjalnym.


Przewodniczącemu wtórował zastępca, który również mówił o stygmatyzowaniu Kościoła. Jemu także nie podobały się powszechnie używane – także w samym Kościele – stwierdzenia. Krytykował zwrot „zero tolerancji”, ponieważ – jak ponoć zauważono na niedawnym watykańskim spotkaniu przewodniczących episkopatów z papieżem, na które abp Jędraszewski pojechał w zastępstwie chorego abp. Gądeckiego – ma charakter totalitarny („Kiedy nazizm hitlerowski walczył z Żydami, stosował wobec nich »zero tolerancji«, w wyniku czego powstał Holokaust. Kiedy w systemie bolszewickim stosowano »zero tolerancji« wobec »wrogów ludu«, doszło do kolejnej masakry w skali liczącej dziesiątki, a może nawet setki milionów ofiar”).


Czytaj także: Z przerażeniem: Szymon Hołownia o języku, jakim polscy biskupi mówili o pedofilii


Kościół ma być nieskazitelnie stanowczy w piętnowaniu zła, ale musi też okazywać miłosierdzie sprawcom, a tak naprawdę „wszyscy jesteśmy ofiarami tych osób, które dopuściły się przestępstw względem dzieci i młodzieży” – mówił metropolita krakowski, powołując się na przemówienie Franciszka zamykające watykański szczyt. Zacytujmy i my papieża: „Gniew ludu jest gniewem Boga. Niech serca niegodziwych kapłanów, znieczulone obłudą i władzą, zadrżą od krzyku dzieci” (więcej o głosach przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Episkopatu pisze Szymon Hołownia).

Działania

Nie można oczywiście twierdzić, że kościelne instytucje nic w sprawie pedofilii nie robią. A poznanie rzeczywistej skali ich działań jest rzeczą istotną – tylko mając świadomość, co robią w sprawie ochrony dzieci i młodzieży, można krytycznie wskazać, czego jeszcze powinny się podjąć.

Episkopat pierwsze wytyczne co do postępowania w przypadkach zgłoszeń nadużyć wobec małoletnich opracował w 2009 r., jako jeden z pierwszych w Europie. Były jednak mało precyzyjne i nie można powiedzieć, że z determinacją wcielane w życie. Dopiero wydany w 2011 r. przez Benedykta XVI nakaz opracowania wytycznych odpowiadających watykańskim standardom spowodował prace nad nowymi normami. Trwały długo, bo aż do 2014 r. (jak się dowiedzieliśmy, pierwszy projekt został przez Watykan zwrócony do poprawy). Nowe wytyczne wymagały m.in. powołania przez biskupów delegatów, których zadaniem było nietraumatyzujące ofiar przyjmowanie od nich zgłoszeń nadużyć oraz troska o pomoc dla nich. W tej chwili wszystkie diecezje posiadają delegatów, choć jakość ich pracy – co sprawdziła nasza dziennikarka Anna Goc [zob. „TP” 21/2018] – zależy od zaangażowania danego biskupa. Wytyczne wymagają także opracowania szczegółowych procedur prewencji i kodeksów zachowań, tak by posiadała je każda jednostka kościelna mająca styczność z dziećmi i młodzieżą. Na razie wymóg ten spełniły nieliczne diecezje i zgromadzenia zakonne. Episkopat wciąż także pracuje nad nową podstawą formacyjną dla seminariów duchownych.

W czerwcu 2013 r. KEP powołała koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży, którym został o. Adam Żak. Rok później przy krakowskim Ignatianum powstało Centrum Ochrony Dziecka, kierowane przez o. Żaka. Centrum zorganizowało wiele szkoleń dla delegatów, duszpasterzy, kanonistów, formatorów i wychowawców. Można je uznać za rzeczywiste centrum walki: diagnozuje sytuację, monituje biskupów i przełożonych zakonnych, wspomaga terapię ofiar i sprawców.

W czerwcu 2014 r. w krakowskiej bazylice jezuitów odbyła się pierwsza liturgia pokutna za grzechy i przestępstwa wykorzystywania seksualnego w Kościele. Od 2018 r. takie nabożeństwa mają się odbywać w całej Polsce w pierwszy piątek Wielkiego Postu. Ich celem jest nie tylko modlitwa, ale także pogłębianie świadomości problemu. Skrzywdzeni mówią jednak z goryczą: zamiast modlitw chcemy sprawiedliwości.

Medialna mizeria

Problemem Kościoła w Polsce jest nie tylko inercja struktur i uniki odpowiedzialnych, ale także nieporadność medialna. Dobitnie to pokazała konferencja prasowa.

Jeszcze przed watykańskim szczytem na stronach Episkopatu i Katolickiej Agencji Informacyjnej pojawiły się dwa anglo­języczne opracowania, pokazujące działania instytucji kościelnych w Polsce w walce z pedofilią i w sprawie ochrony dzieci. Nie zatroszczono się jednak, by materiały te trafiły do komisji przygotowującej spotkanie z papieżem. Dlatego w watykańskim biuletynie – kilka dni temu uaktualnionym i rozesłanym akredytowanym dziennikarzom – działalność polskiego Kościoła wypadła blado. Znalazły się w nim tylko dwie informacje: na temat wytycznych oraz raportu fundacji Nie Lękajcie Się.

Przypomnijmy: raport ten przygotowało stowarzyszenie ofiar pedofilii i ich bliskich, którzy – nie mogąc się doczekać skutecznej reakcji Kościoła – na własną rękę zebrali dane o przestępstwach osób duchownych oraz ukrywaniu prawdy przez ich przełożonych. W przeddzień watykańskiego szczytu Marek Lisiński zawiózł dokument do Watykanu i wręczył papieżowi. Wielu polskich biskupów skrytykowało go za nierzetelność i publikację niesprawdzonych, a nieraz nieprawdziwych danych. W watykańskim vademecum został umieszczony – o ironio – w rozdziale „Odpowiedzi Kościoła na poziomie centralnym i lokalnym”.

S. Bernadette Reis, asystentka dyrektora biura prasowego Watykanu, odpowiedzialna za przygotowanie informatora, zapewniła nas, że biuro wysyłało pytania do rzeczników prasowych Episkopatu oraz diecezji. Z kolei rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik tłumaczy, że mail od siostry co prawda dotarł do jego komputera, ale przez program pocztowy został przekierowany do niewidocznego dlań folderu „Ważne”. No właśnie...

Na temat mizerii medialnej biskupi dyskutowali na ostatnim zebraniu plenarnym. Lekarstwem ma być nowy urząd – delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Został nim abp Wojciech Polak, od początku jeden z najbardziej kompetentnych i zaangażowanych w problem biskupów. To dobra wiadomość, ale w beczce miodu jest łyżka dziegciu: Episkopatowi zapewne chodziło także o to, aby o. Żak – coraz bardziej ostatnio rozgoryczony na biskupów – przestał się wypowiadać w mediach.

Wiele głów smoka

„Nie mogę powiedzieć, że to są wszystkie ofiary” – mówił o zasięgu zaprezentowanej podczas konferencji kwerendy statystycznej abp Polak. „Wiemy, że wiemy mało” – wtórował mu o. Żak. Przedstawione badania zaledwie sygnalizują problem. Nie są dogłębnym studium przypadków. Są ilościowe i całkowicie zależne od dobrej woli administratorów danych – biskupów diecezjalnych i wyższych przełożonych zakonnych. Daleko im np. do badań niemieckich (obszernych, wieloaspektowych i przeprowadzonych przez niezależne instytucje badawcze).

Tyle że to pierwszy krok, bez którego nie można postawić następnych. Dawno powinien był zostać uczyniony. Nie można walczyć ze zjawiskiem, o którym nic się nie wie.

Opracowanie statystyczne zwraca zresztą uwagę konstrukcją obszernego tytułu, mającą zapewne sprawić, byśmy nie mieli wątpliwości, że rzecz dotyczy tylko nielicznych duchownych: „Wykorzystywanie seksualne osób małoletnich przez niektórych inkardynowanych do diecezji polskich duchownych oraz niektórych profesów wieczystych męskich zgromadzeń zakonnych i stowarzyszeń życia apostolskiego w Polsce. Wyniki kwerendy”. Liczy tylko 17 stron – po pominięciu okładki, spisu treści i 6 wzorów ankiet (po trzy dla diecezji i zakonów), jakie rozsyłano biskupom i przełożonym zakonnym, zostaje 7 stron danych wraz z krótkim wstępem na temat metodologii badań i równie krótkim podsumowaniem. Jego autorem jest Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (jedyna kościelna pracownia naukowa, założona w 1972 r., zajmująca się badaniami statystycznymi – znana choćby z corocznych badań frekwencji na mszach niedzielnych), choć kwerenda prowadzona była pod auspicjami Sekretariatu Episkopatu i we współpracy z o. Żakiem.


Czytaj także: Pytajcie biskupów - o. Adam Żak w rozmowie z "Tygodnikiem"


To właśnie krakowski jezuita zaczął, w 2014 r., gromadzić pierwsze dane na temat skali zjawiska w Polsce. Rozesłał do wszystkich diecezji i zakonów ankietę na temat przestępstw wykorzystania seksualnego nieletnich po 1990 r. Jak sam przyznał na konferencji prasowej, przyjął tę datę, kierując się przekonaniem, że informacje z czasu PRL będą niepełne – powszechną praktyką było wówczas ograniczanie liczby dokumentów archiwalnych na drażliwe tematy, w obawie choćby przed dostaniem się ich w ręce funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa.

Pozyskane przez o. Żaka informacje obejmowały okres ­1990–2013 i były niepełne, ponieważ nie wszystkie instytucje, do których wysłał ankiety, odpowiedziały na jego apel. W październiku 2018 r., miesiąc po tym, jak papież zapowiedział watykański szczyt na temat pedofilii, Sekretariat Episkopatu zlecił uzupełnienie i uaktualnienie danych. Ich zbieranie trwało niemal do ostatnich dni przed ogłoszeniem dokumentu. Tak czy inaczej, niektórzy biskupi i przełożeni zakonni potrzebowali na wypełnienie trzech formularzy aż pięciu lat.

„Przekazywane przez diecezje oraz jurysdykcje zakonne dane w kilku przypadkach były niepełne oraz niespójne – piszą autorzy raportu – co wymagało dodatkowego monitowania oraz weryfikacji danych. Odpowiedzi na pytania otwarte w formularzach kart wskazywały na pewną ignorancję w zakresie możliwego oraz wymaganego w przepisach kościelnych podejścia do zgłaszanych przypadków”. To mocne zdanie, które stwierdza wprost, że wciąż – po latach nagłaśniania problemu przez media, po zdecydowanych wypowiedziach i działaniach papieża, po pięciu latach od przyjęcia „Wytycznych” przez polski Episkopat – są na decyzyjnych stanowiskach w Kościele osoby (biskupi i przełożeni zakonów), którzy bagatelizują problem i nie stosują się do przepisów.


Czytaj także: Kolejna krzywda - prof. Maria Beisert o języku, jakim na kościelnej konferencji mówiono o pedofilii


Tymczasem nawet z danych zebranych w raporcie wynika, że przypadki seksualnego wykorzystania nieletnich przez osoby duchowne nie są odosobnione i nieliczne. Pisze się tu, że w latach 1990–2018 odnotowano w Polsce 382 przypadki przestępstw duchownych, których ofiarami było 625 nieletnich (w tym 345 dzieci poniżej 15. roku życia), co o. Żak nazwał „czubkiem góry lodowej”. W tak krytykowanym raporcie fundacji Nie Lękajcie Się pisano o 180 przypadkach nadużyć i 384 ofiarach. Ze wszystkich zgłaszanych władzom kościelnym spraw około jednej czwartej zostało umorzonych lub zakończonych uniewinnieniem, a mniej więcej tyle samo zakończyło się nałożeniem najcięższej kary kanonicznej – wydaleniem ze stanu kapłańskiego.

Z raportu dowiadujemy się też, że liczba zgłaszanych przestępstw z roku na rok rośnie (od pojedynczych przypadków w latach 90. do 36 zgłoszeń w roku 2017). Oraz że więcej jest ofiar wśród chłopców (58,4 proc.) niż dziewcząt (41,6 proc.).

Ten ostatni wynik skomentował o. Żak, zwracając uwagę, że wykorzystywania seksualnego małoletnich nie można łączyć z homoseksualizmem – to zjawisko, na które składa się wiele przyczyn, np. niedojrzałość emocjonalna sprawców, większa dostępność chłopców czy tzw. reminiscencja własnej traumy, jeśli sprawca sam był w dzieciństwie ofiarą nadużycia.

Niepokojące wnioski

Z wniosków, które mogą niepokoić, pierwszy dotyczy przypadków w ogóle nie procedowanych. Było ich aż 20 na 382, czyli 5,2 proc. Jeśli szukać spraw zatajanych, to właśnie w tej liczbie. Znaczyłoby to, że nawet z tak pobieżnej kwerendy wynika, iż co dwudziesta sprawa mogła być „zamieciona pod dywan”, albo co najmniej niezałatwiona we właściwy sposób.

O. Żak wspominał również o innej niepokojącej tendencji. Opracowanie zawiera wykres przedstawiający liczbę zarzucanych czynów w zależności od roku ich popełnienia. Okazuje się, że ich gwałtowny wzrost notuje się od końca lat 90. (od lat 50. do początków lat 80. odnotowywano co najwyżej jeden czyn na rok). Znaczyłoby to, że w ostatnich latach coraz więcej duchownych ma kłopoty z własną seksualnością.

Zastanawia również obecna w opracowaniu kategoria „innych skutków procesów kanonicznych”. Znalazły się wśród nich: „nałożenie pokuty” – skutek, który wydaje się niewspółmierny do kategorii przestępstwa; oraz „przeniesienie na inną parafię” – co rodzi pytanie, czy w ten sposób nie narażono kolejnych dzieci. A kategoria ta obejmuje aż 11,5 proc. zakończonych spraw. Można sądzić, że świadomość możliwości stawiania takich właśnie pytań stoi za odruchem utrudniania dostępu do danych.

Z zestawienia wynika też zaskakująca różnica w odsetku uniewinnień we wszystkich, zakończonych i nie, procesach kościelnych i państwowych: 7,7 proc. i 1,2 proc. Odpowiada to aż 28 procesom kościelnym zakończonym wyrokiem uniewinniającym i tylko dwóm procesom państwowym. Nasuwa się podejrzenie, że albo sądownictwo kościelne stosuje łagodniejsze kryteria w porównaniu ze świeckim wymiarem sprawiedliwości, albo nie dysponuje tak skutecznymi narzędziami śledczymi. Na szczęście od 2017 r. każdą zgłoszoną w Kościele sprawę należy przekazać także państwowym organom ścigania. Od tego czasu nie powinno być zatem procesów kanonicznych niepoprzedzonych procesami państwowymi.

Ściana

Valentina Alazraki to meksykańska dziennikarka, którą na watykańskim szczycie papież poprosił o wygłoszenie prelekcji o jawności i transparentności. „Często słyszymy, że przestępstwa seksualne nie są popełniane tylko w Kościele katolickim – mówiła Alazraki przewodniczącym episkopatów. – Musicie zrozumieć, że wobec was będziemy bardziej surowi niż wobec innych”. Przekonywała, że nagłaśnianie przestępstw księży nie jest spiskiem mediów i atakiem na Kościół, ale dziennikarskim obowiązkiem.

„Chciałabym, żebyście wyszli z tej sali z przekonaniem, że to nie my, dziennikarze, wykorzystujemy dzieci i nie my ukrywamy przestępców” – mówiła. I tłumaczyła, jak mogła najprościej: kradzież, choć jest zawsze czynem nagannym, nie zawsze budzi zainteresowanie mediów; jednak gdy dopuści się jej policjant, sprawa na pewno zostanie nagłośniona. Przestępstwa księży przeczą ich misji, powołaniu i zasadom, jakie głoszą i wedle których każą innym żyć. Owszem, zdarzają się pedofile wśród nauczycieli, lekarzy czy kierowców autobusów. Nie zdarza się jednak, aby związek nauczycieli, dyrekcja szpitala lub jakikolwiek szef firmy bronił ich, ukrywał, przenosił na inne stanowisko, żeby uniknęli sprawiedliwości.

Słabością kościelnej struktury jest brak mechanizmów kontrolnych oraz niefunkcjonalność mechanizmów naprawczych. Zaangażowanie osób pełnych dobrej woli rozbić się tu może o ścianę, którą jest świadomość, rozsądek i wola poszczególnych biskupów.

Jak dowiedzieliśmy się z dwóch niezależnych źródeł, Rada Stała Episkopatu (do której z urzędu należą Prezydium KEP – przewodniczący, jego zastępca i sekretarz – arcybiskup warszawski jako kardynał, prymas Polski oraz ośmiu wybranych biskupów) pod wpływem głosów katolików świeckich próbowała wywrzeć nacisk na metropolitę gdańskiego, by powołał komisję do zbadania zarzutów wobec ks. Henryka Jankowskiego. Abp Sławoj Leszek Głódź zignorował te głosy. ©℗

Zobacz także specjalny serwis „TP”: powszech.net/pedofiliawkosciele

Galeria zdjęć


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„wszyscy jesteśmy ofiarami tych osób, które dopuściły się przestępstw względem dzieci i młodzieży” Wszyscy, znaczy się nikt. Za komuny też wszyscy kradliśmy, znaczy braliśmy swoje, wszak wszystko było państwowe, wspólne, nasze znaczy. W Wielki Piątek będziemy się modlić o oczyszczenie, potem sobie przekażemy znak pokoju i szafa gra. Będzie po staremu, tak jak tradycja nakazuje, kowal zawinił, a Cygana powiesili. Jednak z drugiej strony, to niby jak mieli zareagować hierarchowie, wszak mądrość kierownictwa jest wielka, nie nam o niej dyskutować. Raz po raz obchodzimy w Kościele pamięć wielkich duchownych, patriotów, mędrców, ascetów. Można nawet odnieść wrażenie, że w historii naszej ojczyzny Kościół zawsze stał po tej szlachetnej stronie. Nikt nawet nie wspomina, że biskupi swe diecezje traktowali jak prywatne folwarki pełne baranów i mieli swój odział nie tylko w gloriach ale i upadkach naszej ojczyzny. Kupczyli, zdradzali, knuli i spiskowali, do dziś nie mieści im się w głowie, by mogli odpowiedzieć za swe sprawki przed sądem państwowym. Ukrywanie przestępcy, to bądź co bądź też przestępstwo, na które jest paragraf. Ale oni to do ubecji nie donosili, ani pod dywan niczego nie zamiatali. Nawet mocno by mnie zdziwiło gdyby zaczęli się kajać. Od sypania na głowy popiołu to jesteśmy my owieczki, baranki i barany, jakiś porządek musi być. Zgadzam się z nimi, że swoje dzieci trzeba pilnować, nie pchać w ręce zboczeńców, tym zaś, jeśli zwierzchności to nie przeszkadza, samemu odmierzyć wedle zasługi, a nie beczeć po kątach i biadolić. To stowarzyszenie, które podało ilu biskupów mataczyło, czy powiadomiło prokuratury, czy Papież po otrzymaniu dokumentu wszczął przeciw nim dochodzenia? Głupie pytania, wiem cała ta dyskusja jest głupia, bo po prawdzie chodzi o to, by nic nie robić, by zostało po staremu, jednak jakby co, to i owszem cały czas działamy i czuwamy - będzie dobrze, nawet lepiej jak dobrze.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]