Reklama

Zewsząd dźwięki

Zewsząd dźwięki

07.10.2019
Czyta się kilka minut
Festiwale, koncerty i premiery płytowe – 0to subiektywny przewodnik po niedającej wytchnienia muzycznej jesieni.
Zespół The Necks zagra na festiwalu Unsound w Krakowie wraz z orkiestrą Sinfonietta Cracovia
J

Jesienią w Polsce wzrasta nie tylko stężenie tlenku siarki w powietrzu. Niebezpiecznie podnosi się też liczba jazzowych koncertów i festiwali. Niesie to zagrożenie głównie dla portfela, choć ułożenie koncertowego harmonogramu może kosztować również trochę zdrowia. Będzie to tym trudniejsze, że w tym samym czasie rozgrywają się dwa interesujące festiwale: gdański Jazz Jantar i bielska Jazzowa Jesień. A dzielą je, bagatela, 484 kilometry.

Wszędzie ten jazz

Rozłożony na ponad dwa tygodnie Jazz Jantar (25 października – 17 listopada) poświęca szczególnie dużo uwagi młodym, choć już znaczącym twórcom, których wyraźnie uwiera krótkie słowo na „j”. Gdański festiwal daje więc świetną okazję, by przyjrzeć się nowym twarzom polskiej sceny improwizowanej. Zagrają tu RASP Lovers, których ciągnie w stronę punk rocka; LLovage, których ciągnie w stronę elektroniki spod znaku Jana Jelinka, oraz Alfons Slik, których ciągnie w każdym możliwym kierunku, a także dobrze znane fanom jazzu trio Kuby Więcka. Wśród zagranicznych gości wyróżniłbym brytyjski zespół Sons of Kemet. Kwartet dowodzony przez rozchwytywanego saksofonistę Shabakę Hutchingsa zachwycił krytykę ubiegłorocznym albumem „Your Queen Is A Reptile” poświęconym czarnym kobietom, które wywarły wpływ na losy świata. I zachwyt ten był w pełni uzasadniony.

Bielska Jazzowa Jesień (12–17 listopada) odbędzie się w tym roku po raz pierwszy jako festiwal im. Tomasza Stańki. Impreza ukazuje bardziej klasyczne ujęcie jazzu. W listopadzie do Bielska-Białej zawitają zanurzeni w tradycji pianiści: Brad Mehldau, Jason Moran i Marcin Wasilewski ze swoim trio. Obok nich wystąpią artyści, którzy swoją markę zbudowali na podążaniu własną, czasem trudną do przewidzenia drogą. Django Bates – niespokojny duch brytyjskiego jazzu – przyjedzie do Polski z projektem wygładzonym na audiofilską modłę przez Manfreda Eichera. Nieskrępowanej kreatywności spodziewałbym się przede wszystkim po występie Ambrose’a Akinmusire’a – wschodzącej gwiazdy amerykańskiej trąbki.

Warszawiacy będą mieli okazję zobaczyć gwiazdy światowego formatu na festiwalu Jazz Jamboree (24–27 października), gdzie wystąpią m.in. John McLaughlin z zespołem The 4th Dimension oraz Jean Luc-Ponty ze swoim kwintetem. Młodsze pokolenie improwizatorów oraz twórców muzyki elektronicznej z Polski i Skandynawii zaprezentuje się w stołecznym SPATiF-ie podczas pierwszej odsłony Idealistic Festival (18–19 października). Wrocławianom zaś radziłbym nie opuszczać miasta 16 listopada. Kosmiczne, bardzo przebojowe trio The Comet Is Coming, dowodzone przez wspominanego już Shabakę Hutchingsa, wystąpi tego dnia w Narodowym Forum Muzyki.

Jedną nogą w awangardzie

Choć przewodnik ten ukazuje się już po Warszawskiej Jesieni, okazji do spotkań z awangardowym repertuarem w 2019 roku nie zabraknie. Interesująco zapowiada się festiwal Ad Libitum (10–12 października), którego tematem przewodnim będzie improwizacja w świecie mediów elektronicznych. W warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej wystąpi m.in. słynne elektroakustyczne trio Musica Elettronica Viva w składzie: Frederic Rzewski, Alvin Curran i Richard Teitelbaum. To światowej sławy kompozytorzy i improwizatorzy, którzy niedawno świętowali pięćdziesięciolecie istnienia swojej grupy. Dzień po ich występie w CSW zagra słynny brytyjski saksofonista i kompozytor Evan Parker ze swoim Electro-Acoustic Ensemble.

Spawn, czyli solista będący sztuczną inteligencją, wchodzi w skład chóru towarzyszącego kompozytorce, wokalistce i badaczce Holly Herndon, która wystąpi podczas festiwalu Unsound (6–13 października). Wśród niepowtarzalnych wydarzeń serwowanych przez krakowską imprezę należałoby jednak wymienić przede wszystkim zaskakujące kooperacje powołane specjalnie z myślą o festiwalu. W tym roku usłyszymy m.in. minimalistyczne jazzowe trio The Necks występujące z Sinfoniettą Cracovią prowadzoną przez Ilana Volkova, a także klarnecistę Wacława Zimpla w niespodziewanym duecie z producentem dubstepu i eksperymentalnej muzyki elektronicznej, Shackletonem. Radziłbym nie opuścić występu Lingua Ignota – zafascynowanej Purcellem i ekstremalnym metalem Kristin Hayter, która za sprawą wstrząsających „hymnów ocalałych” radzi sobie z osobistą traumą. Koncertem islandzkiej kompozytorki Hildur Guðnadóttir powinni się zaś zainteresować nie tylko fani brytyjskiego serialu „Czarnobyl”.

W tra(n)sie

Podczas listopadowego festiwalu Ars Cameralis wystąpią panie. W Katowicach zaprezentują się reprezentantki amerykańskiego folku: Jessica Pratt, Laura Gibson oraz ukrywająca się pod pseudonimem Weyes Blood – Natalie Laura Mering, której bogato orkiestrowana tegoroczna płyta „Titanic Rising” zbiera świetne recenzje. Na Śląsk przylecą również twórczynie elektronicznego popu: Dillon oraz ulubienica krytyki, Norweżka Jenny Hval.

Fani nastrojowej, romansującej z elektroniką neoklasyki wiedzą już pewnie o zbliżających się koncertach Nilsa Frahma we wrocławskim NFM-ie (13 października) i Ólafura Arnaldsa w katowickim NOSPR-ze (18 listopada). Warto je tu jednak odnotować tak, jak kolejne wizyty Skepty. Bo choć najnowszy album jednego z najważniejszych głosów grime’u nie dorównuje poziomem poprzednikowi, to z pewnością nie zaszkodzi zanotować sobie dat krakowskiego i warszawskiego występu Brytyjczyka (23 i 24 października). Gdybym jednak miał ograniczyć swoją obecność na rapowanych koncertach do jednego, postawiłbym na rodaczkę Skepty – Little Simz. Autorka doskonałej płyty „GREY Area”, na której wątki osobiste mieszają się z zaangażowaną publicystyką, wystąpi w warszawskich Hybrydach (9 października).

Wreszcie tym wszystkim, którzy pragną koniec roku uczcić rockiem, mogę polecić warszawski koncert psychodelicznej grupy Deerhunter (19 listopada). Na dwa koncerty do Polski przyjedzie również grupa Baroness, która zaczynała od elegancko skrojonego sludge’u, a obecnie sporo uwagi poświęca hard rockowi, a nawet grunge’owi. Amerykanie zagrają w krakowskim Kwadracie i stołecznym Torwarze (28 i 29 października). W tych samych dniach w Polsce wystąpi Michael Gira, czyli lider reaktywowanego właśnie zespołu Swans, któremu na scenie będzie towarzyszyć gitarzysta Norman Westberg. Niedyskretne pytanie o szybki powrót dopiero co rozwiązanej grupy będzie można zadać w warszawskim Pardon, To Tu.

Tłoczne tłocznie

Ostatnie miesiące roku to również tradycyjny okres fonograficznego nadmiaru. Każda wytwórnia pragnie bowiem wydać możliwie najwięcej albumów w okresie przedświątecznym. Tłocznie rozkładają ręce, drukarnie rozkładają ręce, recenzenci rozkładają ręce, ale na nic ich błaganie – produkcja trwa. W radykalnym geście postanowiłem więc wyłowić z tej fonograficznej masy ledwie kilkanaście tytułów.

Zacznę tam, gdzie skończyłem – od grupy Swans. Znanej z monumentalnych kompozycji, które w misterny, hipnotyzujący sposób nieuchronnie zmierzają do potężnych gitarowych erupcji. Paradoksalnie, dopiero w czasach rozproszonej uwagi i szybkiej gratyfikacji kapela Michaela Giry zdobyła kultowy status. Po tym niezwykłym sukcesie artysta postanowił jednak rozwiązać zespół na dwa lata. Teraz wraca z nowym składem i albumem „Leaving Meaning”, który ukaże się 25 października.

Kilka miesięcy po znakomitym „U.F.O.F.” folk-rockowy zespół Big Thief zapowiada kolejne wydawnictwo. Miałem wątpliwości, czy grupa jest w stanie znów tak udanie nawiązać do tradycji Joni Mitchell, Stevie Nicks czy Cat Power. Niesłusznie, bo zapowiadający płytę „Two Hands” (11 października) singiel sugeruje, że będzie ona trochę ostrzejsza niż „U.F.O.F.” i jeszcze lepsza.

Spośród raperów warto zwrócić uwagę na nowy album Danny’ego Browna. Artysty, który za sprawą unikatowej barwy głosu, pokręconego poczucia humoru i słabości do muzycznych eksperymentów wciąż wymyka się klasyfikacjom. Nad albumem „U Know What I’m Sayin?” (4 października) współpracował z Q-tipem – ikoną amerykańskiego hip-hopu, raperem i producentem związanym z kultową grupą A Tribe Called Quest. W czasach dominacji trapu Danny Brown robi ukłon w stronę przeszłości i nie mogę się doczekać efektów tego ruchu.

Awangardowa kompozytorka i saksofonistka Matana Roberts od 2011 r. rozwija projekt „Coin Coin”. Nagrywane w jego ramach albumy podejmują tematykę historii, pamięci i dziedzictwa. Dotychczas ukazały się trzy części tej sagi – każda inna. Roberts czasem nagrywa solowo, innym razem zaprasza duży zespół. Raz misternie składa nagrania terenowe, innym razem nagrywa materiał na żywo. Niezależnie od tego, jaką metodę obierze na „Coin Coin. Chapter Four: Memphis” (18 października) – warto śledzić jej twórczość.

Songwriterowi Richardowi Dawsonowi rozgłos przyniósł album „Peasant”, na którym śpiewał o ciężkiej doli zwykłych mieszkańców Wielkiej Brytanii w VI wieku n.e. Pomimo dystansu czasowego udało mu się stworzyć zestaw dogłębnie poruszających piosenek. Na „2020” (11 października) Dawson pragnie śpiewać o swoich sąsiadach, mieszkańcach brytyjskiej prowincji, w czasie trwającej na Wyspach politycznej zawieruchy i wynikającego z niej poczucia zagubienia.

Fani podszytego nowoczesną elektroniką r&b nie powinni przegapić „Magdalene” (25 października), czyli nowej płyty FKA Twigs. Tego samego dnia ukaże się też „Colorado” – pierwszy od siedmiu lat album Neila Younga z grupą Crazy Horse. Choć to już 38. album w dyskografii Kanadyjczyka, to nie wyobrażam sobie nie dać mu szansy. Jeśli zawiedzie, fani country i folk rocka mogą sięgnąć po nowy album Wilco „Ode to Joy” (4 października), który ukazuje się rok po wspaniałym albumie solowym lidera grupy – Jeffa Tweedy’ego. Kim Gordon – ikona niezależnego rocka, związana przez dekady z nowojorską grupą Sonic Youth, wydaje zaś swój pierwszy album solowy (11 października).

Chwilową ucieczkę od dominującej angielszczyzny zapewni „The Sisypheans” (8 listopada), czyli płyta greckiego pieśniarza i wirtuoza lutni Giorgosa Xylourisa z perkusistą Jimem White’em. Piękne połączenie tradycyjnych kreteńskich melodii z wpływami bluesa i jazzu.

Swoją nową płytę wydał właśnie Pezet, być może najzdolniejszy polski raper w historii. Jego „Muzyka współczesna” ma w większym stopniu nawiązywać do starej hip-hopowej szkoły, choć wśród zaproszonych przez niego gości nie brakuje popularnych dziś grup i ksywek (m.in. Syny, Taco Hemingway, Zdechły Osa).

Z pewnością głośno będzie również o drugim albumie Jazz Bandu Młynarski-Masecki zatytułowanym „Płyta z zadrą w sercu”. Tym razem skomponowanym w warunkach orkiestrowych, bo w aż 17-osobowym składzie. Nie zmienia się natomiast repertuar – artyści wciąż odkurzają warszawskie przeboje końca lat 30. Uwspółcześniając je, zmuszają do refleksji nad stratami, jakie polskiej muzyce rozrywkowej wyrządziła II wojna światowa.

Poszukujących wrażeń w zakresie post rocka, psychodelii i jazzu, powinna ucieszyć informacja o dwóch premierach szykowanych przez zasłużoną wytwórnię Instant Classic. W drugiej połowie listopada ukaże się „II” sosnowieckiej grupy ARRM, specjalizującej się w hipnotyzującym rocku psychodelicznym i post rocku, które potrafią niekiedy osiągnąć ciężar metalu. W podobnym terminie ukaże się też nowa płyta trójmiejskiego zespołu Lonker See. Kwartet łączący brzmienie saksofonu z cięższymi gitarowymi riffami będzie próbował przeskoczyć poprzeczkę zawieszoną wysoko przez ich album „One Eye Sees Red”, wydany w 2018 r. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk muzyczny, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]