Wczoraj krótko przed północą liczbę 84 pianistów biorących udział w Konkursie Chopinowskim okrojono do 40. Lista jest zaskakująca, bo wśród wyłonionych do kolejnego etapu pianistów i pianistek zabrakło postaci, które nie tylko przypadły do gustu słuchaczom – zarówno w sali, jak i przed głośnikami – ale na podstawie swych dokonań były wręcz typowane do finału.
Mam tu na myśli przede wszystkim dwukrotnego zwycięzcę Ogólnopolskiego Konkursu Chopinowskiego, Mateusza Dubiela. Wydaje się niepojęte, że można było przeoczyć jeden z najpiękniejszych na Konkursie Nokturnów Es-dur op. 55 nr 2, podobnie Balladę As-dur.
Konkurs Chopinowski: gra na akord
Zapewne jednak ci jurorzy, którzy dali mu mniej punktów, odpowiedzą, że „to prawda, ale etiuda nie była dość przekonująca”. Fakt: niezwykle muzykalny Dubiel jest raczej poetą niż sportowym wyczynowcem i rzeczywiście jego etiuda nie miała nic wspólnego z typową, gładką i równie szybką, co zazwyczaj bezmyślną produkcją większości (nie tylko Azjaci starali się grać w ten sposób). Od paru edycji Konkursu Chopina gra się wyczynowo.
W tym kontekście zaskakuje jednak nieobecność pianisty, który świetnie mieścił się w tych kryteriach i był ogólnie pianistą „kompletnym”, zarówno pod względem technicznym, jak i interpretacyjnym (choć można się było tymi interpretacjami nie wzruszać): Chińczyka Yu-Anga Fana. Przeszli bez porównania bardziej przypadkowi wykonawcy.
Przypadek – to powinno być słowo klucz do rozumienia Konkursu Chopinowskiego. Pierwszy etap to w gruncie rzeczy rodzaj ogromnego egzaminu na poziomie wyższej uczelni, w którym bynajmniej – zwłaszcza w tym roku – nie wszyscy powinni dostać piątki, a szóstki można policzyć na palcach jednej ręki emerytowanego drwala.
Na studenckich egzaminach przypadkowości oczywiście zawsze jest co niemiara: trzeba szczęścia, by przypaść do gustu akurat tym oceniającym i to akurat w tym momencie, do czego dochodzi też fakt, że studenci rzadko pokazują się od najlepszej strony (przypadek Zuzanny Sejbuk, która przeszła drogę od piekła Etiudy do nieba Ballady – ale sędziowie wyciągnęli z tego średnią i wynik oczywiście nie był wystarczający). Na dodatek te „najlepsze strony” bynajmniej nie zawsze są faktycznie dobre.

Na Konkursie na domiar złego dochodzi też konieczność spodobania się nie kilkorgu sędziom, lecz ich arytmetycznej średniej. O losie artysty nie decyduje konkretny juror – decyduje arytmetyczna średnia ich punktowych ocen. Zasiadające w jury osoby mają zaś bardzo różne gusty. Skutek: często jurorzy są zaskoczeni wynikami tak samo, jak publiczność. Pianiści przedkładający głowę nad palce z reguły są na straconej pozycji.
Jak grać Chopina: mądrze czy szybko?
Na szczęście wciąż będziemy mogli posłuchać gry kilkorga mądrych muzyków. Odpadła wprawdzie myśląca i bardzo wrażliwa Eva Strajcová (Czechów sporadycznie tylko widzimy w repertuarze chopinowskim – a było czego posłuchać!), ale zachowano największego myśliciela i architekta tego Konkursu, grającego bezpośrednio przed nią Gabrielego Stratę. To – mimo niewątpliwych ograniczeń technicznych – niezwykły pianista, konstruujący muzykę niczym wielopiętrowe gmachy, ukazujący elementy, których nikt wcześniej nie dostrzegł – i z tego powodu oczywiście wywołujący niechęć niektórych słuchaczy.
Warto jednak otworzyć nie tylko uszy, ale i umysł, bo propozycje Włocha są logicznie zbudowane, wielowarstwowe, prowadzące myśl, jak choćby temat utworu, nie tylko po wierzchu kompozycji, ale i w jej środku, a nawet u jej podstaw. Nie jest to więc rodzaj kanciastego prowokatora, jakimi byli szukający efektów na oślep w ubiegłych latach Osokins (odpadł) czy niechlujny Gadjiev (II nagroda!). Tu każdy gest ma konstrukcyjne i dramatyczne uzasadnienie, imponująca jest intelektualna konsekwencja pianisty.
A czy Chopin nie ma potencjału intelektualnego? Owszem, ma! Nie musi polegać tylko na biegających szybko i gładko palcach, pod którymi niknie temat – muzyczny sens – Etiudy a-moll z op. 25 (to było dla Straty pole zadziwiającego odmieniania tematu na najróżniejsze sposoby) albo które wśród grzmiących oktaw Etiudy h-moll nie dostrzegą wyraźnych motywów w lewej ręce (bodaj jedna czy dwie osoby w pełni to zauważyły – a powinni być tego uczeni wszyscy, gdy tylko sięgają po tę etiudę – tu chyba najbardziej popularną).

Na szczęście przeszli też pianiści, którzy chyba nie budzą żadnych wątpliwości: Kevin Chen i Eric Guo (co ciekawe, obaj z Kanady). Na tle wszystkich pozostałych brzmieli jak profesjonaliści wobec uczniów. To jest zupełnie inna liga, zarówno techniczna (brak przypadkowości), jak i interpretacyjna (każdy dźwięk ma znaczenie – można się z nim nie zgadzać, ale to dyskusja na zupełnie innym poziomie).
Aczkolwiek... nigdy nie wiadomo, jaki numer wypadnie na loterii, którą ostatecznie jest podsumowanie punktów jury. Jeszcze trzy głosowania przed nami!
Wyniki I etapu XIX Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina
- Piotr Alexewicz, Polska
- Jonas Aumiller, Niemcy
- Yanyan Bao, Chiny
- Kai-Min Chang, Tajwan
- Kevin Chen, Kanada
- Xuehong Chen, Chiny
- Zixi Chen, Chiny
- Yubo Deng, Chiny
- Yang (Jack) Gao, Chiny
- Eric Guo, Kanada
- Xiaoyu Hu, Chiny
- Zihan Jin, Chiny
- Adam Kałduński, Polska
- David Khrikuli, Gruzja
- Shiori Kuwahara, Japonia
- Hyo Lee, Korea Południowa
- Hyuk Lee, Korea Południowa
- Kwanwook Lee, Korea Południowa
- Xiaoxuan Li, Chiny
- Zhexiang Li, Chiny
- Tianyou Li, Chiny
- Eric Lu, USA
- Philipp Lynov, pod neutralną flagą
- Tianyao Lyu, Chiny
- Ruben Micieli, Włochy
- Nathalia Milstein, Francja
- Yumeka Nakagawa, Japonia
- Vincent Ong, Malezja
- Piotr Pawlak, Polska
- Yehuda Prokopowicz, Polska
- Hao Rao, Chiny
- Anthony Ratinov, USA
- Miyu Shindo, Japonia
- Gabriele Strata, Włochy
- Tomoharu Ushida, Japonia
- Zitong Wang, Chiny
- Yifan Wu, Chiny
- Miki Yamagata, Japonia
- William Yang, USA
- Jacky Zhang, Wielka Brytania
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















