W III etapie Konkursu Chopinowskiego nie usłyszymy dwóch wybitnych pianistów

Z Konkursu Chopinowskiego 2025 odpadli Gabriele Strata i Hao Rao, dwaj najciekawsi pianiści tej edycji. Ich brak w III etapie rodzi pytania o to, jak jurorzy rozumieją dziś „kanon” interpretacji Chopina.
Czyta się kilka minut
HAO Rao podczas II etapu Konkursu Chopinowskiego // Fot. Krzysztof Szlęzak // NIFC
HAO Rao podczas II etapu Konkursu Chopinowskiego // Fot. Krzysztof Szlęzak // NIFC

Zakończony właśnie II etap Konkursu Chopinowskiego był wyzwaniem nie tylko dla pianistów, ale też słuchaczy i jurorów. Każdy z uczestników miał ułożyć i wykonać nawet 50-minutowy recital, w którym musiał zawrzeć przynajmniej 6 Preludiów z op. 28 oraz któryś z wielkich polonezów. 

Preludia bez indywidualności

Siedzieliśmy w sali Filharmonii Narodowej 10 godzin dziennie, słuchając wielokrotnie np. całego cyklu 24 Preludiów – bo to też dopuszczał regulamin i wielu muzyków sięgnęło po najprostszy pomysł. Trzeba przyznać – choć może w transmisjach brzmiało to odmiennie dzięki kierunkowym mikrofonom wychwytującym szczegóły niesłyszalne na sali, zagłuszone pedalizacją – że w żadnym z tych cyklów nie wznieśliśmy się powyżej poprawności.

Tak, były Preludia dramatyczne, głośne i ciche – ale Preludia właśnie takie są. Nawet gdy pianiści grali tylko ich wybór, z reguły w dramatycznych panował ten sam rodzaj podejścia (zazwyczaj: hałaśliwy chaos, w lepszych wypadkach zorganizowany ruchem lewej ręki), zamiast indywidualnego podejścia do każdego z nich. To samo w wypadku preludiów lirycznych. 

Może najbardziej zróżnicowany (dzięki wyjątkowej na Konkursie czystości pedalizacji, co pozwalało pianistce operować artykulacją, gremialnie zaniedbywaną w sali Filharmonii Narodowej) zestaw Nathalii Milstein był też chyba najbardziej ułomny pod względem technicznym. I na dodatek nie wybijał się powyżej typowego ujęcia całego zbioru.

Polonez, którego nikt nie zatańczył

Nie mniejsze problemy postawił polonez. To taniec, a raczej poemat choreiczny – nie da się przetańczyć tych utworów Chopina, ale musi być w nich uchwycony charakterystyczny gest poloneza. Muszę przyznać, że pod tym względem nie spotkałem ani jednego, który by mnie zadowolił.

Mam wrażenie, że zdecydowana większość pianistów nie zetknęła się z jakimkolwiek wzorcowym polonezem Chopina – jak As-dur w wykonaniu np. Alfreda Cortot lub Artura Rubinsteina, fis-moll w ujęciu tegoż Rubinsteina lub Horowitza (albo „choćby” Polliniego), Es-dur z np. Hofmannem. Jako wzorce królują zapewne znalezione na YouTube kreacje współczesne, które sugerują granie głośno (w niektórych wypadkach jak się da najgłośniej) i szybko. 

Może Lang Lang – który i tak ma w sobie bez porównania więcej zrozumienia – a możliwe, że w ogóle brak wielu młodym pianistom jakichkolwiek wzorców, poza ich profesorem? Przecież niejeden z nich życie spędza głównie na ćwiczeniu, potem słuchaniu np. k-popu. Jak oczekiwać zanurzenia w kulturze, z której wynika i do której należy muzyka Chopina? 

Walc i mazurek: test na styl

Dlatego tak słabo było w I etapie z walcami (znalazły się tam też po to, by nakłonić pianistów do zajęcia się nimi – w najlepszym razie jako rezultat mieliśmy styl brillant, lecz daleko było do właściwej dla nich zwiewności, elegancji, zarazem śpiewności, ale też i melancholii, wraz z tanecznym gestem). 

Teraz zobaczymy, jak będzie z mazurkami, choć tu – paradoksalnie – jestem nieco lepszej myśli: mazurki słyną jako trudna, idiomatyczna chopinowska forma, pianiści przykładają się więc do nich szczególnie. I na szczęście odszedł też do lamusa lęk przed nimi, powodujący, że wszystkie wykonywane były tak samo – jako wyraz osławionego „żalu”.

Dlaczego odpadł Gabriele Strata

Mimo to nie patrzę na III etap optymistycznie. Trudno zrozumieć decyzję jurorów. Taka sytuacja jest tradycją Konkursu Chopinowskiego, ale tym razem mamy rzecz szczególną: w III etapie zabraknie włoskiego pianisty Gabriele Straty.

Jest głęboko poszukującym muzykiem, tworzącym logiczne konstrukcje dźwiękowe, owszem, oparte na tekście (dramatyczny, precyzyjnie rysowany Polonez fis-moll), ale jest odmienny: zwraca uwagę na to, co wystaje poza mainstream interpretacyjny, używa zmian tempa jako elementu konstrukcyjnego (a neoklasyczna doktryna nakazuje trzymać się ścisłej miary). 

Gabriele Strata, II etap Konkursu Chopinowskiego // Fot. Krzysztof Szlęzak / NIFC

Słowem: zdecydowanie nie mieści się w kanonie. Uważałem więc za łut szczęścia, że w ogóle znalazł się w II etapie.

Jak grał Hao Rao

Co innego jednak chiński pianista Hao Rao. Część z czytelników pamięta chłopca sprzed 4 lat, który grał błyskotliwie i świeżo, ale – przyznajmy – finał dla niego był jednak zaskoczeniem. W tej chwili wrócił do nas młody pianista prezentujący przemyślane, wykończone kreacje. 

Kreacje, na dodatek, bardzo chopinowskie: przypomnijmy sobie Barkarolę, z jej płynącymi niczym fale tematami, w której nawet drobny ruch szesnastek układał się w elementy melodyczne. To samo z Preludium Fis-dur i jego zbudowaną z użyciem repetowanych dźwięków cząstką Più lento. 

Czy to możliwe, by jedno faktycznie agresywnie brzmiące Scherzo cis-moll (ale akurat w tym utworze wyjątkowo to nie jest błąd – choć faktycznie straciło ono część swych walorów) spowodowało taki zjazd w punktacji? Albo – czy subtelne rubato, czyli delikatne i naturalnie płynące zmiany tempa potrzebne pianiście do kształtowania tej wyjątkowej melodyki, już zaalarmowało jakąś grupę rygorystycznych jurorów?

Dokąd zmierza Konkurs Chopinowski

W „etapie prawdy” – jak zwany jest etap III – nie usłyszymy zatem dwóch z najciekawszych pianistów Konkursu. A ponieważ nie ma ich tu wcale tak wielu, z tego obrazu wyłania się nam ponownie turniej, który da światu znaczącego zwycięzcę, a do tego grupę nieznaczących laureatów, którzy będą korzystali ze swych dyplomów do otrzymania pracy na uczelniach – gdyż mało kto zechce ich słuchać.

Następnie, jako nauczyciele, będą replikować swoje umiejętności i styl, dostarczając Konkursowi nowych kandydatów, a potem sami zostaną jurorami. Schemat znany od dekad.

Tymczasem Hao Rao zrobi światową karierę jako chopinista, choć Gabriele Strata możliwe, że faktycznie akurat nie w Chopinie będzie celował. Spodziewając się trzech znakomitych sonat w III etapie (Kevin Chen, Eric Guo i Hao Rao, którego jednak nie usłyszymy), nie byłem pewny, czy jego wykonanie dołączy do tego grona – ale byłem jej może najbardziej ciekawy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Konkurs Chopinowski: etap prawdy