Zamiast zaostrzać

Forsowanie restrykcyjnego prawa, które niszczy wypracowany w trudzie kompromis, nie jest roztropne.
Czyta się kilka minut
„Czarny piątek”, Poznań, 23.03.2018 r. / Fot. Sean Gallup / Getty Images
„Czarny piątek”, Poznań, 23.03.2018 r. / Fot. Sean Gallup / Getty Images

Wyrzykiwane przed warszawską kurią hasło „Hipokryci, fanatycy, poczujecie gniew ulicy”, druciane wieszaki – symbol protestów przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego – zostawiane na klamkach biskupich siedzib w całej Polsce czy kościoły znaczone biało-czerwonymi taśmami jak „miejsca zbrodni” – to najnowsza odsłona polskiego sporu o aborcję.

W Sejmie przy wsparciu Episkopatu procedowany jest obywatelski projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję”, likwidujący możliwość legalnego przerwania ciąży w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Podczas marcowych obrad biskupi zaapelowali „o niezwłoczne podjęcie prac legislacyjnych nad projektem”. Reakcją na ten apel była akcja Ogólnopolskiego Strajku Kobiet #WieszakDlaBiskupa. W niedzielę 18 marca pod kuriami pojawili się protestujący z antyklerykalnymi hasłami: „Chcemy zdrowia nie zdrowasiek”, „Wara wam, katolicy, od ateistycznej macicy”, „Potrzebujemy lekarzy, nie misjonarzy”. W Warszawie, gdzie protestujący chcieli wejść do budynku, i w Gdańsku-Oliwie, gdzie organizacje pro-life zorganizowały kontrpikietę, doszło do przepychanek z policją. W poniedziałek projekt „Zatrzymaj aborcję” pozytywnie zaopiniowała sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka, ale już we środę bez podania powodu odwołano posiedzenie komisji polityki społecznej i rodziny, od której zależą jego dalsze losy (rzecznik KEP wyraził zaniepokojenie tym faktem). W piątek 23 marca w wielu miastach odbyły się kolejne protesty; przed warszawską kurią wygłoszono m.in. „Litanię antydziękczynną do biskupów”.

Czy forsowanie restrykcyjnego prawa, które niszczy wypracowany w trudzie przed laty kompromis, jest roztropne? Zwolennicy zmiany ustawy argumentują, że w majestacie prawa zabija się nienarodzone dzieci tylko z tego powodu, że istnieją podejrzenia, iż są chore. W Polsce obecnie rodzi się już tylko co drugie dziecko z zespołem Downa. W 2016 r. urodziło się 321 dzieci z tą wadą genetyczną, zaś z powodu jej podejrzenia dokonano 388 aborcji. Przeciwnicy naruszania kompromisu wskazują jednak, że nielegalność aborcji nie powstrzyma zdesperowanych kobiet – pogorszy tylko ich dramatyczną sytuację.

Jako wierzący katolik jestem przekonany, że brniemy w ślepą uliczkę, próbując budować „od dachu”. Do aborcji popycha sytuacja, która wydaje się nie do udźwignięcia. To na niej powinna być skupiona nasza uwaga. Kościół obecną odsłonę sporu o aborcję powinien wykorzystać jako okazję do uświadomienia społeczeństwu trudności, z jakimi borykają się rodzice chorych od urodzenia dzieci, po to, by zmobilizować dla nich jak największe społeczne wsparcie. Niedawno opublikowane badania przeprowadzone przez UPJPII na blisko 400 rodzinach z dziećmi z zespołem Downa pokazują, że takie rodziny borykają się nie tylko z niewystarczającą pomocą państwa, ale także z niedostatecznym duchowym wsparciem ze strony Kościoła.

Łatwo zmienić prawo – to nas, katolików, nic nie kosztuje. Nie obronimy się jednak przed zarzutem, że naszym głównym motywem jest faryzejskie zadowolenie z „bycia obrońcą życia”, które tak naprawdę usypia nasze sumienia. Niech ta decyzja nas coś kosztuje.  


CZYTAJ TAKŻE:

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2018