Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Człowiek? Nie człowiek? Oto jest pytanie

Człowiek? Nie człowiek? Oto jest pytanie

30.03.2018
Czyta się kilka minut
Spór „czy liberalizacja ustawy, czy jej zaostrzenie?” jest w istocie sporem o to, czy rzeczywiście człowiek jest od poczęcia człowiekiem.
B

Było mi przykro, gdy czytałem o „czarnych manifestacjach” pod rezydencjami biskupimi, gdy słyszałem wznoszone tam brutalne okrzyki, gdy myślałem o biskupie, który by dotrzeć do czekających go gdzieś w terenie wiernych, wymknął się z domu bocznymi drzwiami, bo przy bramie pikietowali manifestanci. Tego nie było nawet po liście polskich biskupów do biskupów niemieckich! A tym razem szło, jak wiadomo, o ewentualność zniesienia prawnej dopuszczalności aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Ale czemu pod drzwiami biskupów? Punktem zapalnym było to, że biskupi na swojej konferencji (13-14 marca) wyrazili potrzebę „niezwłocznego podjęcia prac legislacyjnych nad projektem obywatelskim »Zatrzymaj aborcję«”.

Nie wiem, jak wielki jest realny wpływ Episkopatu na decyzje...

4348

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...gdy przez ostatnie trzydzieści lat obserwowałem postępującą degradację polskiego kościoła katolickiego, demoralizację i wzrastanie w pysze jego hierarchów i plebanów. Było, już nie jest, a niech się wieszają. Demonstracje pod bramami biskupich pałaców to prosta konsekwencja upadku autorytetu kościoła. Jednak dziwię się nieco księdzu AB kiedy pisze "Nie wiem, jak wielki jest realny wpływ Episkopatu na decyzje legislacyjne". Nikt nie zna szczegółów rozmów i negocjacji pomiędzy politykami i biskupami [dopóki jakieś służby ich nie nagrają i nie opublikują...], to jasne. Nikt też jednak przy zdrowych zmysłach w tym kraju nie powie, że owe negocjacje, handle, naciski i idące już w miliardy wziątki nie istnieją. I to jest podstawa tematu biskupi a aborcja. Bowiem w swej pysze, a nie waham się napisać także i głupocie, dali się oni wmanewrować w stricte polityczną rozgrywkę Kaczyńskiego wokół aborcji -najwyraźniej uznając, że dziś te ich naciski są na tyle mocniejsze, że mogą więcej "obronić". Psińco mogą. ✚✚✚ Trudno jednak pominąć meritum sprawy. Otóż jeśli biskupi polscy en mass i z uporem twierdzą, że zapłodnione jajo=święte życie człowieka, twardo upierają się przy zmuszaniu zapłodnionych kobiet do rodzenia, to jedynie Bóg raczy wiedzieć, dlaczego ci sami kontestują mniej lub bardziej otwarcie inne watykańskie czy wręcz ewangeliczne wskazania i nauki. Bóg - albo psycholog od zaburzeń w sferze seksualności.

"spór w istocie jest o to, czy rzeczywiście człowiek jest od poczęcia człowiekiem" - nie tylko, także o to, ✚1. co to jest życie, ✚2. co to znaczy świętość, ✚3. czy życie może być święte i ✚4. jakie z tego mogą a jakie nie powinny wypływać wnioski

...można sięgnąć po złe środki-np. autorytarnej władzy, że np. dla zaprowadzenia "bożego porządku" w społeczeństwie, można chrześcijańską Ewangelię zastąpić ideologicznym Mein Kampf, a Chrystusa Fuhrerem; tego, szczególnie w kontekście historycznych doświadczeń Europy, można się mocno obawiać. Ewangelizujący Kościół nieraz dał się wykorzystać w partykularno-politycznych gierkach, osłabiając autorytet nie tylko kościelnej instytucji, ale nawet wiary Chrystusowej, która zbawia człowieka z opresji grzechu-natury pozbawionej łaski, tkwiącej w bezsensownej egzystencji. Kościół winien być użytecznym narzędziem zbawienia-także dla tych nienarodzonych, ale użytecznym "środkami ubogimi", czyli posługą wobec "świata", a nie jego zarządcą wg "słusznych praw"(jakich praw,skoro Najsłuszniejsze Prawo wraz z Chrystusem zostało przybite do Krzyża dla pokazania wymiaru łaski Boga?) Kościół pozbawiony orędzia i znaku łaski jest jak sól, co straciła moc i nadaje się tylko do podeptania-w demonstracyjnej "wrogości do Kościoła", jest nie tylko bezbożność samoodniesionej natury podług wyboru głupca, co "rzekł w swoim sercu: nie ma Boga"; ale także "gorliwość Izraelity o dom Pana", którego oburza połowiczny, formalny kult Boga. Hierarchia kościelna, to nie tylko biskupi Stanisławowie, zdolni się przeciwstawić najwyższej władzy świeckiej w imię zasad wiary chrześcijańskiej-to także i "inkwizytorzy" na wzór Torquemady-usłużni i ulegli świeckiej władzy, firmujący powagą Kościoła totalitarną i brutalną władzę państwową. To m.in. hiszpańska inkwizycja królewska,w której uczestniczyli katoliccy duchowni, przyczyniła się do brutalnego, lewicowego odwetu w czasie hiszpańskiej wojny domowej-pamięć narodu jest długotrwała...My także mamy problem licznego grona nad-papieży, którzy w imię nauki Kościoła, kreują się na "autorytet" i "słuszną władzę"- nawet wbrew samemu Kościołowi. Są i ojcowie-duchowni, co jawnie i tubalnie głoszą nadrzędność plemiennego "świata" nad powszechnym Kościołem: "Polska jest najważniejsza" głosi tzw. katolicki głos, który i w polskim episkopacie ma spore grono zwolenników. Bezbożna głupota razem z (nad)gorliwością Izraelity, mogły wspólnie demonstrować pod biskupimi rezydencjami-mam tylko nadzieję, że w tym czasie, nie wylano żadnego dziecka z kąpielą...

... także wtedy, kiedy czytam Ks. A. Bonieckiego. Skomplikowane to sprawy: trudno przeczyć, że bogaci, np ci z Torunia się bogacą, co dla chrześcijan moralne nie jest, i że sporo biskupów naszych popiera politykę PiS, co jeszcze gorsze. Trudne jest zadanie doskonałego Księdza Adama ...

To trochę - uważam - nie o to chodzi. Rzecz w tym, że kapłani religii pokrewnych katolicyzmowi zakładają rodziny. Duchowni katoliccy nie. Wobec czego nie zbierają odnośnych doświadczeń. A jeśli zbierają je "nieformalnie" to tym gorzej. Wobec czego wypowiadają się na tematy o których pojęcia mieć po prostu nie mogą. Albo odwracając kwestie: duchowni katoliccy mogą wypowiadać się na temat głodu w Afryce czy konfliktu na Bliskim Wschodzie, bo są na miejscu, albo na misjach albo w parafiach. Żyją tam, działają, znają lokalne problemy i motywacje. A tu chcą nauczać na tematy w których sami nie biorą udziału. To się nie może po prostu udać.

Niestety ostatnie zdanie nie jest prawdziwe: "Kościół uznał, że w najbardziej dramatycznych sprawach może działać wyłącznie na forum sumienia, a nie przez wpływ na stanowienie ustaw. ©℗" Kościół może i powinien działać wyłącznie na forum sumienia. Niestety przez publiczny apel do stanowiących prawo o jego stanowienie zgodnie ze swym stanowiskiem próbuje wpływać na stanowienie prawa. Odbywa się to przy powszechnym odczuciu, iż kościół oczekuje od rządzących okazania wdzięczności za udzielane w kampanii wyborczej wsparcie.

W pelni zgadzam sie z ta opinia.

"Kościół uznał, że w najbardziej dramatycznych sprawach może działać wyłącznie na forum sumienia, a nie przez wpływ na stanowienie ustaw." To oczywiste kłamstwo, zastanawiam się tylko po co Ksiądz okłamuje siebie i nas.

Są sytuacje, w których człowiek musi podjąć decyzję sam, przed Bogiem.

W bardzo wielu debatach brakuje moim zdaniem wypowiedzi fachowców, czyli ginekologów, lekarzy. To oni są specjalistami od chorób ciała. Ani Episkopat polski, ani księża, o ile wiem, nie są kompetentni w temacie seksualności, płodności, rozrodczości. Są za to znawcami duszy (powinni być) i to jest ich pole działania. Autorytarne i patriarchalne narzucanie swojego zdania, które skutkuje i wpływa realnie na życie każdej kobiety w Polsce, potrzebującej pomocy medycznej w tej kwestii, jest ogromnym nadużyciem władzy. Jest oczywistym, że KK nigdy nie opowie się za usuwaniem ciąży, nie będzie tego pochwalał, ale niech da żyć (i przeżyć) tym kobietom, które powzięły osobistą decyzję w tym temacie. A temat ten jest wznawiany być może wtedy, kiedy chce się odwrócić uwagę od czegoś innego.

Smutno ksiedzu, bo biskupi boja sie udreczonych kobiet? A nie jest smutno ksiedzu, ze kobiety stale musza dopominac sie o uszanowanie ich prawa do samostanowienia? Walka postronnych o zycie plodow mialaby sens gdyby byly to byty samodzielne. Prawda jest taka, ze biskupi, ksieza i politycy nieustannie wykorzystuja kobiety ciezarne do wlasnych rozgrywek. Dlaczego nie smuci ksiedza zycie tysiecy udreczonych rodzin majacych pod opieka dzieci male i duze, ktore to rodziny sa zdane wylacznie na siebie, bez jakiegokolwiek realnego wsparcia. Czy ci “biedni” biskupi bojacy sie kobiet, o ktorych ciele tak lekko decyduja, udzielili im kiedykolwiek jakiejkolwiek pomocy.? Np. Przy rehabilitacji osob jej potrzebujacych. Biskupi to ludzie, maja raczki, tez moga nimi pracowac, moga posiedziec przy takiej osobie niepelnosprawnej i postarac sie zrozumiec czego ona potrzebuje i jak jej ulzyc w zyciu. Ulzyc sie nie da jak sadze, ale pomoc jest potrzebna bardzo. Niestety ni biskupi ni inni ksieza nie skalali sie taka posluga. Tylko slowa, slowa, slowa i to takie, ktore bola ofiary. Biskupi sa pelnosprawni, a maja sluzbe i palace, nie pracuja i otaczaja sie przepychem i dworzanami. To jest ohydne. Nie maja sumien, a chca ksztaltoowac sumienia innych ludzi. Jakze milo jest mile Wladza i Pieniadze, to jest bog, ktoremu sluza, niestety. Smutno mi, ze jest taka kasta wynoszaca sie nad normalnym czlowiekiem. Parole, parole, parole. Szkoda dla was slow i tak niczego nie pojmiecie, bo wyizolowaliscie sie i odgrodzili od normalnego swiata. Smutno mi.

A mnie jest dodatkowo przykro ze ksiadz Adam wspolczuje biednemu biskupowi co to nie wyszyszedl glownym wejscie i nie wsiadl do czekajacej limuzyny tylko musial uzyc wyjscia bocznego przeznaczonego dla (?) zwyklych smiertelnikow. Przykro mi.

Smutno ksiedzu, bo biskupi boja sie udreczonych kobiet? A nie jest smutno ksiedzu, ze kobiety stale musza dopominac sie o uszanowanie ich prawa do samostanowienia? Walka postronnych o zycie plodow mialaby sens gdyby byly to byty samodzielne. Prawda jest taka, ze biskupi, ksieza i politycy nieustannie wykorzystuja kobiety ciezarne do wlasnych rozgrywek. Dlaczego nie smuci ksiedza zycie tysiecy udreczonych rodzin majacych pod opieka dzieci male i duze, ktore to rodziny sa zdane wylacznie na siebie, bez jakiegokolwiek realnego wsparcia. Czy ci “biedni” biskupi bojacy sie kobiet, o ktorych ciele tak lekko decyduja, udzielili im kiedykolwiek jakiejkolwiek pomocy.? Np. Przy rehabilitacji osob jej potrzebujacych. Biskupi to ludzie, maja raczki, tez moga nimi pracowac, moga posiedziec przy takiej osobie niepelnosprawnej i postarac sie zrozumiec czego ona potrzebuje i jak jej ulzyc w zyciu. Ulzyc sie nie da jak sadze, ale pomoc jest potrzebna bardzo. Niestety ni biskupi ni inni ksieza nie skalali sie taka posluga. Tylko slowa, slowa, slowa i to takie, ktore bola ofiary. Biskupi sa pelnosprawni, a maja sluzbe i palace, nie pracuja i otaczaja sie przepychem i dworzanami. To jest ohydne. Nie maja sumien, a chca ksztaltoowac sumienia innych ludzi. Jakze milo jest mile Wladza i Pieniadze, to jest bog, ktoremu sluza, niestety. Smutno mi, ze jest taka kasta wynoszaca sie nad normalnym czlowiekiem. Parole, parole, parole. Szkoda dla was slow i tak niczego nie pojmiecie, bo wyizolowaliscie sie i odgrodzili od normalnego swiata. Smutno mi.

Prawda. Głosu Kobiety mi brakowało w tym męskim jojczeniu na tematy dotyczące Kobiet.

Prawda. Głosu Kobiety mi brakowało w tym męskim jojczeniu na tematy dotyczące Kobiet.

Brak własnego zdania i konkretnego poparcia lub nie na poruszane zagadnienie. Lepiej posłuchać Papieża Franciszka , który udziela konkretnej odpowiedzi, że życie zaczyna się od momentu poczęcia...

dziekuje za kolejny ciekawy artykul, za postawienie dla nas problem a nie jego samemu rozwiazanie .Jest to bowiem o wiele wazniejsze niz nasza polska polityka kiedy P.Jaroslaw zauwazywszy spadek dlas jego pol- katolicko-lefebrystycznej partii 5-6% z powodu nadania sobie samym niebotycznych nagrod za bardzo ciezka prace /NP przegladanie atlasu KOTOW/- od mninimum 65000 zl wzwyz.Dzis wg Dz Gosc N. zajal sie na nowo reparacjami wojennymi opd Niemiec /i o dziwo rowniez od Rosji PO RAZ PIERWSZY/ Tam bowiem sa ogromne miliardy , po co wiec sie roztrzasac nad mikro 65000 pl zl? Kwestie rozstrzygniecia problemu zostawimy jak zwykle naszemu najmadrzejszemu Papiezowi Franciszkowi,bo On mowi DUCHEM SWIETYM.

z grubsza każda komórka żywego człowiek jest żywa - żyje po prostu; żywe są komórki kury, małpy, świnki; żywe są tak samo komórki fasoli i bobu; żywe są bakterie i glony - to jest od gigantów aż po mikrokosmos wirusów spektrum życia

stanowiska są różne od wieków, począwszy od radykalno-fanatycznych z kategorii "jajko = kura", czyli zapłodniona komórka jajowa to człowiek, poprzez wspomniane przez ks. AB brednie św. Tomasz i jemu podobnych, aż po współczesne rozważania naukowców, filozofów, etyków itepe o fenomenie [nie tylko ludzkiej] świadomości, etapach rozwoju układu nerwowego, percepcji i reagowania na bodźce itede

Obawiam się, że jesteśmy w punkcie, w którym, w odbiorze większości osób, biskupi <<utracili Twarz Chrystusa>>. Dla większości osób nie są ani miłosierni, ani współczujący, ani bliscy... Zapracowali sobie ciężko na taką opinię. Wiadomo, że zbawia Miłość a nie Prawo. Nie warto więc, Księże Adamie mnożyć analiz prawnych - dopóki nie wróci się do Źródła i Miłości nic w polskim Kościele nie zmieni się na dobre...

lecz także czy może być nieświęte, albo bardziej lub mniej święte od innych jego form? samo to pytanie jest już kompletnie z czapy, tak jak z czapy jest pojęcie świętości; inaczej mówiąc, jest to termin całkowicie wydumany i dowolnie interpretowany, niemający prócz jego powszechnego użycia nic wspólnego z rzeczywistością; jeśli jednak ktokolwiek upiera się przy tym stwierdzeniu, to winien uważam najpierw zastanowić się nad zwłaszcza pierwszym pytaniem - czym w ogóle jest życie? - a potem podjąć decyzję co do konsekwentnego stosowania lub nie pojęcia dogmatycznej świętości życia we własnym życiu, podkreślam własnym; kto zaś próbuje innym tę dogmatyczną demagogię siłą narzucać, jest zwykłym barbarzyńcą, despotą, kandydatem na krwawego tyrana [nawiasem mówiąc, proszę mi wybaczyć szczerość, jeśli w dodatku nie jest cynikiem - osobiście uważam go także za głupca]

polecam na koniec art P.Marka Rabija /sposrod wielu/pt : NAJBIEDNIEJSZY CZLOWIEK SWIATA; moze cokolwiek skruszy ich zatwardziale serca 7I az dziw bierze z jednej z nich synem jest polski katolicki ksiadz? TEN BIEDAK Z Bangladeszu /UCHODZCA / za te 65000 wyzywil by cala ta wioske . Boze WIDZISZ A NIE GRZMISZ.

gdyby tylko kościół mógł i potrafił kilkaset lat temu zamknąć skutecznie usta naukowcom, po dziś dzień Słońce krążyłoby dookoła Ziemi, nasze pola sochami oraliby czarni niewolnicy, a na lekcjach matematyki w przykościelnych szkołach uczylibyśmy się co najwyżej różnych metod obliczania godziny o której Ewa zerwała jabłko w rajskim ogrodzie; ✚✚✚ ciasnota umysłowa kościelnych hierarchów potrafi przerażać - tak, to a propos tych idiotyzmów o świętych zapłodnionych jajeczkach, i tylko rozwinięcia teorii jeszcze brakuje, jak to Duch Święty nad kopulującą parą w postaci eterycznej gołębicy się unosi i czeka na zapłodnienie, skądś musi wiedzieć kiedy bo przecież chyba nie fruwa W ŚRODKU?!... i wtedy BACH!... JEST!... uświęca jajeczko, aureolka itede... i jeszcze wielka robota przed teologami, bo te zapłodnione in vitro to święte czy nieświęte? a jeśli święte, to skąd te bruzdy do licha? a jak nieświęte, to czort z nimi przecież? trudno darmo, musimy czekać, aż kolejny papież na ten temat dozna kolejnego objawienia i nam o tym opowie ✚✚✚ no wybaczcie, Panie i Panowie, ale to kościół sprowadził temat do poziomu absurdalnej, czarnej groteski - a ta, jak uczy historia ofiar kościelnego terroru dogmatycznego, nieraz zmieniała się w zbrodnię

czy to /wiekszosc/ STAROZYTNI-wedlug ST; czy moze juz choc troche nowozytni wg NT -zastanawiamy sie w obliczu Zycia nat tym czym w ogole jest zycie i dzielimy je na sekundy czy nawet atomy aby nagle okrzyknac oto jest bo juz wlasnie poczela w 8-m miesiacu ,troche za male , za slabe ale moze dajmy mu szanse to to jest moze przezyje. Co juz puka pod seruszkiem to ZYCIE I dlatego ja nawet nie rozjade jutro po deszczu dzdzownicy pelzajacej z jednej drogi na druga - bo to tez jest ZYCIE.

Ojojoj a to się porobiło ... postaram się pogodzić strony, tym bardziej że uważam że nie ma rzeczy niemożliwych :). Przynajmniej w tym przypadku ,). Sam stałem swojego czasu przed wyzwaniem zostania ojcem. Bo tak to wówczas odczuwałem. Jako wyzwanie - moja dziewczyna chciała już mieć dziecko, ja jeszcze nie. Jest to forum publiczne, więc nie będę pisał o szczegółach swojej sytuacji wtedy, ale przy odrobinie fantazji nietrudno sobie takie sytuacje wyobrazić: praca, możliwość zamieszkania, wszystko to co trzeba sobie zorganizować, wchodząc w dorosłość. Co więcej moja sytuacja była cokolwiek szczególna, więc odczuwałem nawet coś w rodzaju przerażenia na myśl o zostaniu ojcem. Niemniej aborcja jako rozwiązanie nawet nie przeszła mi przez myśl, bo czułem że jestem odpowiedzialny za to co robię. Za siebie, za swoją dziewczynę i w końcu za potencjał który mam czy mamy umożliwienia przyjścia na świat samodzielnemu bytowi. Niemniej w takich sytuacjach potrzeba się kogoś poradzić. I ostatnia rzecz o którą tu będzie chodzić to "seks". A rady może tu udzielić jedynie ktoś, kto może dać przykład swoim życiem. I na pewno nie będzie to ksiądz, który programowo z nikim się nie umówił, nie zamieszkał, też "nie spał". Także uważam, że ten nieszczęsny celbiat jest głównym problemem. Bo ostatnia osoba, do której mógłbym się w takiej sytuacji udać, to skoszarowany mężczyzna, któremu wikt i opierunek /pod postacią usłużnych zakonnic/ zapewnia organizacja której jest członkiem. I wreszcie: czy istnieje na tym świecie mężczyzna który nie jest związany z kobietą ? Jezus z Nazaretu miał swoją Marię Magdalenę, Jan Paweł II swoją przyjaciółkę z lat młodości, a którą ewidentnie wymieniał czułości, co widać na ich wspólnych zdjęciach. Zakładam więc, że się z nimi jednak rozmówili, skoro ich coś łączyło /niekoniecznie jedynie "pożądanie"/ i wytłumaczyli dlaczego nie będą razem. Ale i coś takiego jest pewnie słuszne w przypadku ludzi, którzy mają jakieś zadanie do wykonania, ale na pewno nie w masie duchownych, którzy żyją blisko wiernych ich codziennym życiem. Dlatego też właśnie wpadłem - choć na moment - na "czarny marsz". Dlatego, że uważam celibat po prostu za zło. I wcześniej czy później zostanie on podważony, także w łonie samego kościoła. Albo stanie się wolnym wyborem. Lepiej wcześniej niż później - zaoszczędzi to stronom masę cierpień.

Ks Boniecki zadając pytanie w tytule artykułu nie zna odpowiedzi ???

Drogi Ojcze Adamie, Żywię ogromny szacunek dla Ojca i duże zaufanie dla jego mądrości i przemyśleń. Tym razem jednak jestem przekonany, że przeoczył Ojciec jedną bardzo istotną kwestię zmieniającą optykę tej sprawy. Problem zupełnie nie polega na tym czy aborcja jest moralna z punktu widzenia nauki Kościoła. Problem polega na tym, że biskupom nie wolno się mieszać do stanowienia prawa. Prawo nie ma być moralne, tylko zabezpieczać porządek życia społecznego. Niech biskupi pouczają wiernych o aborcji, niech ich od niej odwodzą. Ich zadaniem jest strzec moralności. Żadne prawo nie nakazuje aborcji, więc wierni mają wybór. Najlepiej niech biskupi pomogą tym, którzy potrzebują po aborcję sięgnąć. I niech przy tym biskupi sami nie zapominają o przestrzeganiu prawa - konkordatu. Niech nie czynią z Polski państwa fundamentalistycznego. Z poważaniem, Tomasz Kułakowski

A może chodzi właśnie o to, że do tej pory, przez 2000 lat, chrześcijaństwo wspierało raczej ustalony porządek społeczny oparty na wyzysku, zniewolenie narodów, motywowało do okrucieństwa i wojny. W tym czasie odbył się gigantyczny postęp moralny, WBREW chrześcijaństwu które raczej konserwowało to co było i sprzeciwiało się osiągnięciom takim jak zniesienie niewolnictwa (w USA czy w Polsce), równouprawnienie itd. Do dziś tak jest: dziś nadal to kościół jest główną siłą sprzeciwiającą się równouprawnieniu homoseksualistów. No i ktoś w kościele zauważył, że przez te wieki postęp moralny odbywał się siłami ludzi świeckich czy wręcz ateistów, lewaków, wbrew religii. I postanowił wymyślić "postęp" moralny godny do zaimplementowania przez konserwatywny kościół. I wymyślił...

jedno mnie w tym wszystkim zastanawia ze w tym BARBARZYNSKIM okresleniu ABORCJA pomoglismy glupiemu Herodowi znizyc sie do jego strachu o wladze.Abynam EGOISTOM bylo lepiej nie pogardzimy cierpieniem niewiniatek,bo potem czeka nas luksus wygodnictwa.Dziwi mnie przede wszystkim to ze to TYLKO U NAS KATOLIKOW istnieje taki problem ,a przeciez nasz Mistrz stale:leczyl uzdrawial,wskrzeszal, nic wiec dziwnego jezeli inne religie nas zaleja ,to widac juz po czesci we Francji czy w Niemczech.

Takie pytanie może stawiać jedynie "katolicki" TP i jego czytelnicy. Nauka Kościoła jest jednoznaczna.

Szanowny Pan raczy zauważyć, że po pierwsze katolicki tygodnik to jednak nie Kościół, felieton - to nie katechizm, zaś sama istota wiary zakłada z definicji także zwątpienie, poszukiwanie i stawianie pytań

W istocie nie ma tu żadnej wątpliwości: człowiek jako samodzielny, różny genetycznie od rodzica byt, zaczyna się w trakcie podziału mejotycznego. Prawdziwe pytanie jest takie, od którego momentu należy mu się ochrona prawna, szacunek i uczucia rodzicielskie.

Moja żona rodziła dwa razy i za każdym razem była jedyną kobietą na porodówce, która nie miała wcześniej aborcji. Tak więc, masowość aborcji w Polsce jest faktem. Zakazami aborcji nie da się wyeliminować. Duszpasterze przekonali się, że straszenie piekłem też niczego dobrego nie przyniosło. Parlamentarzyści (nie wszyscy), którzy będą procedować nowelizację ustawy o aborcji sami z niej wcześniej skorzystali. Albo osobiście, albo ich żony, albo ich kochanki, albo ich narzeczone, albo ich dziewczyny. Jeżeli zmuszeni będą do oddania głosu wbrew swoim czynom lub poglądom, to pokażą jakimi są hipokrytami. Nie takimi sposobami trzeba walczyć z aborcją. Już Tadeusz Boy-Żeleński sugerował, że pracować należy nad uświadomieniem seksualnym dzieci, młodzieży, a nawet dorosłych. W ramach tej edukacji należy wiele uwagi poświęcić środkom antykoncepcyjnym. Jeżeli natomiast chodzi o karalność, to nie rozumiem dlaczego tylko kobiety mają iść do więzienia. A co z tatusiami?

Jeszcze jednej kwestii nie podniesiono w komentarzach: Co, jeśli ciężka i nieodwracalna wada płodu okaże się letalna? Obrońcy projektu zaostrzenia ustawy opowiadają o tym, ile radości daje wychowanie dziecka z zespołem Downa i straszą eugenicznym usuwaniem płodów. Lecz są niestety wady, które nieuchronnie prowadzą do śmierci. Medycyna pozwala zidentyfikować te przypadki. Czy można nakazać donoszenie takiej ciąży? Czy można nakazać kobiecie poród martwego dziecka? Na poziomie prawnym można, oczywiście - taki los był udziałem irlandzkich matek, które współcześnie korzystają z turystyki aborcyjnej w Wielkiej Brytanii. Jednak - czy jest to moralne? W gruncie rzeczy pytanie o aborcję jest nie tylko pytaniem o życie i człowieka, ale także o śmierć, cierpienie i godność. Są takie przypadki, w których zakaz aborcji to nie ratowanie życia, lecz uporczywa terapia. Nie życzę nikomu, by się z tym zetknął, ale jest to fakt, z którym ustawodawca powinien się liczyć.

ale tylko z I Prezesem Partii, a ten co najwyżej ze spadającymi na łeb na szyję sondażami popularności PZPRawicy

„Spór „czy liberalizacja ustawy, czy jej zaostrzenie?” jest w istocie sporem o to, czy rzeczywiście człowiek jest od poczęcia człowiekiem„ Absolutnie z tak postawioną tezą się nie zgadzam, równie dobrze można postawić tezę, że człowiek poczęty, a nienarodzony, jest bytem ważniejszym od tych już żyjących samodzielnie. Nie jestem zwolennikiem aborcji, ale potrafię obserwować świat wokół mnie, i nie ignoruję praw jakimi rządzi się przyroda. Prawa te wszak nadał jej Bóg, mało tego, nie zaopatrzył świata zwierząt w wolną wolę. Przynajmniej tak uczy mnie mój Kościół. Jeśli te prawa dobre są w naturze, to człowiek kierując się własną wolą, nie jest w stanie ich poprawić, czy ulepszyć poprzez narzucanie własnych poglądów innym. Biskupi się brzydko bawią, robią to od dłuższego czasu, szczególnie nasi krajowi biskupi. Nie stać ich na radykalne rozwiązania w sprawie pedofilii i innych nadużyć w kościele, nie potrafią się rozliczyć z komunistyczną przeszłością, ani rozwiązać problemu kwitnącej sekty toruńskiej. Potrafili rozpętać i nakręcić fobie antyimigracyjną, obudzić drzemiące demony faszyzmu. Zawsze jednak, gdy sprawy wymykają się z pod kontroli, umywają ręce, to nie my powiadają, my tylko bronimy wartości chrześcijańskich. Proszę mi pokazać choć jednego kapłana, który przygarnął na plebani, dał wikt i opierunek rodzinie uchodźców, albo przygarnął dzieci narodzone z powikłaniami uniemożliwiającymi im samodzielne funkcjonowanie. Być może jest gdzieś taki rodzynek ale sądzę, aby media by go nie namierzyły. Nie wiem na jakiej podstawie Ksiądz twierdzi, że kościół zawsze opowiada się po stronie życia. To że jesteśmy tacy jacy jesteśmy tu i teraz, zawdzięczamy naszym przodkom, historii inaczej mówiąc. Nie wynika z niej jakoś, aby Kościół Katolicki poważał w sposób szczególny ludzkie życie. Bo jak pogodzić takie stwierdzenie z wyprawami krzyżowymi, inkwizycją, wojnami husyckimi, niewolnictwem, nawracaniem przy pomocy miecza, urządzaniem pogromów innowiercom… Tak to dawne dzieje, ale to co działo się w Belfaście, to chyba nieco współczesna historia. Nie mam bynajmniej pretensji o to, że jest jak jest, a my jesteśmy jacy jesteśmy, ale przykład Irlandii powinien nieco skłaniać do myślenia. Młodych i tak już braknie w kościelnych ławach, fundowanie im kolejnej porcji przymusowego heroizmu, jest jakimś dziwnym posunięciem. Ta pani tak mocno zaangażowana w obronę życia, jest tylko marionetką, hojnie sponsorowaną. Gdyby pracowała w Biedronce na kasie i do tego ogarniała opiekę nad upośledzonym potomstwem, brakowało by jej czasu na sen, ona tymczasem wyciera posadzki w sejmowych korytarzach. Mam jakieś tam pojęcie czym jest opieka nad upośledzonym dzieckiem, człowiekiem chorym i starym, nie ma w tym nic szlachetnego, wzniosłego ani uduchowionego, jest straszliwie dołująca psychikę, ciężka fizyczna orka bez ograniczeń. Nie jesteśmy aniołami, dowodzą tego fakty nadużyć w ośrodkach pomocy upośledzonym, prowadzonym nawet przez instytucje kościelne. Owe nadużycie szczególnie tam sa skrzętnie maskowane poprzez wyłączenie ich spod świeckiej kontroli. Może sobie zadać lepiej pytanie, w którym momencie przestajemy być „człowiekiem”

Tu kościołowi w ogóle nie chodzi o to kiedy zaczyna się człowiek. Gdyby tak było, to kościół byłby otwarty na podobną dyskusję, jaka odbyła się przy okazji wprowadzenia pojęcia "śmierć mózgowa". Skoro koniec człowieka określamy na podstawie nieodwracalnego ustania pewnych funkcji mózgu, to dlaczego początku nie uzależnić od pojęcia tych funkcji? A jeśli już kościół by podjął taką dyskusję i w jej wyniku ustalił sobie jakiś arbitralny moment początku, to powinno chodzić o to, żeby zmniejszyć liczbę aborcji. Czyli: wspierać używanie antykoncepcji, edukację seksualną, świadome podchodzenie do tych spraw... Ale właśnie: tu nie o to chodzi. Chodzi o władzę nad seksualnością ludzi. Chodzi o narzędzie do próby wymuszania "moralnego prowadzenia się". Nie chodzi nawet o to, żeby więcej ludzi tak się prowadziło, ale o to, żeby móc pokazywać "widzicie? Prowadzili się niemoralnie i teraz mają za swoje".

dodam, że ten obłędny upór w wymuszaniu zapładniania kobiet to moim zdaniem także patologiczna pochodna celibatu i wywoływanych przezeń dysfunkcji kognitywnych o podłożu seksualnym - mężczyźni, którzy swą aktywność seksualną mogą realizować jedynie w permanentnym ukryciu i w poczuciu grzechu, winy oraz oszustwa, a spłodzenie przez nich dzieci jest odbierane jako obrzydliwa niegodziwość - nic dziwnego, że w końcu fiksują na tym tle i bredzą w temacie trzy po trzy, jak nie przymierzając Antek Zamachowiec o bombach

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]