Zamachy wszystkich zaskoczyły - a nie powinny. Zaskoczenie dowodzi, że w Ulsterze przemoc w wydaniu codziennym naprawdę odeszła w przeszłość. Ale świadczy też, że władze, obserwatorzy i wielu zwykłych ludzi zgrzeszyło naiwnością. Bo cóż z tego, że powrotu terroru nie chce ani społeczność katolicka, ani protestanci? Co z tego, że główne organizacje paramilitarne oddały broń i złożyły pokojowe wyznanie wiary? Ekstremiści z organizacji takich jak IRA-Kontynuacja czy Prawdziwa IRA, które przyznały się do tych dwóch zamachów, wcale nie czują się tym związani. Rzecz nie sprowadza się bowiem do sfery możliwości (czyli posiadania jakichś zapasów broni i zebrania ludzi gotowych na wszystko), lecz do celu. A cel nie został osiągnięty, skoro jednej Irlandii jak nie było, tak nie ma. Nie ma także mowy o zgodzie i pojednaniu, bo obu społeczności Ulsteru nie łączy wspólna wizja przyszłości. Póki to się nie zmieni, słowo "pokój" będzie raczej zaklinaniem rzeczywistości niż opisem stanu faktycznego.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















