Zakładnicy online

Atak na synagogę w Teksasie po raz kolejny przypomniał o problemie bezpieczeństwa w amerykańskich świątyniach. W tej sprawie alarmuje również Kościół katolicki.

24.01.2022

Czyta się kilka minut

Synagoga Tree of Life po zamachu terrorystycznym, w którym zginęło 11 osób. Pittsburgh, 27 października 2017 r. / SOPA IMAGES
Synagoga Tree of Life po zamachu terrorystycznym, w którym zginęło 11 osób. Pittsburgh, 27 października 2017 r. / SOPA IMAGES

Piętnastego stycznia, sobotnie przedpołudnie. Anna Salton Eisen, jedna z założycielek kongregacji Beth Israel w teksańskim Colleyville, dostaje esemesy od kilkorga znajomych. Piszą, by natychmiast włączyła transmisję na żywo z nabożeństwa szabatowego. Anna wchodzi na facebookowy profil kongregacji i widzi, że rejestrująca nabożeństwo kamera pokazuje pustą bimę (czyli kazalnicę). W tle słychać histeryczny głos mężczyzny, który krytykuje Amerykę i odgraża się, że ma przy sobie materiały wybuchowe. Podobnie jak tysiące internautów, kobieta śledzi transmisję do czasu, gdy zostaje ona nagle przerwana. Nikt jeszcze nie wie, że oprócz rabina w synagodze przebywa jedynie trójka wiernych, którzy zlekceważyli pandemiczne zalecenia i postanowili pojawić się na nabożeństwie osobiście. O losach zakładników Ameryka dowiaduje się dopiero jedenaście godzin później: FBI udało się odbić całą czwórkę, a sam napastnik – 44-letni Brytyjczyk Malik ­Faisal Akram – został zastrzelony.

Chcę porozmawiać z „siostrą”

Jak wynika ze wstępnych ustaleń Federalnego Biura Śledczego (FBI), atak na teksańską synagogę nie był incydentem o podłożu antysemickim. Brytyjski napastnik, który dwa tygodnie wcześniej przyleciał do USA na wizie turystycznej, chciał wyrazić swój sprzeciw wobec skazania Pakistanki Aafii Siddiqui. To podejrzana o powiązania z Al-Kaidą neurobiolożka, która w teksańskim więzieniu w Fort Worth odsiaduje wyrok za próbę zabójstwa Amerykanów w Afganistanie. Mężczyzna domagał się jej uwolnienia, a w trakcie negocjacji z agentami FBI proponował wypuszczenie jednego z zakładników w zamian za rozmowę telefoniczną ze swoją „siostrą”. Zgodnie z powszechną wśród muzułmańskich bojowników narracją krzyczał, że Siddiqui została niesłusznie oskarżona i padła ofiarą amerykańskiego systemu. Jej sprawa zyskała już wcześniej międzynarodowy rozgłos: o uwolnienie kobiety apelowały m.in. pakistańskie władze, talibowie oraz bojownicy ISIS, którzy oferowali za jej wolność wymianę zakładników, m.in. pojmanych w Syrii dziennikarzy Stevena Sotloffa i Jamesa Foleya.

Wybór miejsca styczniowego ataku był nieprzypadkowy. Podczas akcji pojmania zakładników Malik Faisal Akram wykrzykiwał, że obrał za cel synagogę, bo „Amerykę obchodzą wyłącznie Żydzi”. Zdaniem cytowanego przez „The Times of Israel” Jeffa Cohena, jednego z zakładników, „napastnik uwierzył w niebezpieczną, antysemicką teorię, jakoby Żydzi pociągali za wszystkie sznurki i mogli wymusić na prezydencie Bidenie uwolnienie Siddiqui”.

Herbatka przed atakiem

Napastnik nie dostał się na teren synagogi siłą. Przygotowujący się do nabożeństwa rabin Charlie Cytron-Walker wpuścił go do środka, bo ten wyglądał na zziębniętego i wydawało się, że potrzebuje pomocy. Zanim doszło do pojmania zakładników, mężczyzna dostał od rabina kubek gorącej herbaty i zamienił z nim kilka słów. Jak wspominał potem duchowny w wywiadzie dla „CBS Mornings”, mężczyzna stał się wyjątkowo agresywny dopiero w ostatniej godzinie negocjacji z amerykańskimi służbami. Gdy rozdrażniony kazał uklęknąć wszystkim zakładnikom, rabin rzucił w jego stronę krzesłem i krzyknął, by cała grupa jak najszybciej pobiegła do wyjścia (jak mówił dziennikarzom, w tamtych chwilach pomogły mu wskazówki z odbytych wcześniej szkoleń anty­terrorystycznych).

Tuż po uwolnieniu zakładników prezydent Joe Biden nazwał teksańskie wydarzenia „aktem terroru”. „W najbliższych dniach dowiemy się więcej na temat motywów porywacza. Ale pozwólcie mi jasno powiedzieć każdemu, kto zamierza szerzyć nienawiść: będziemy przeciwstawiać się antysemityzmowi i wzrostowi ekstremizmu w tym kraju” – zapewnił prezydent.

W odpowiedzi na wydarzenia w Teksasie do pilnowania synagog w dużych miastach, takich jak Nowy Jork, ­Houston, Dallas czy Los Angeles, wysłano dodatkowe patrole policji. W wielu świątyniach podjęto również rozmowy na temat zaostrzenia procedur bezpieczeństwa. Jak donosi „New York Times”, w nowojorskiej synagodze Park East zapowiedziano już zwiększenie liczby ochroniarzy oraz ściślejszy monitoring odwiedzających. „Skoro coś takiego może wydarzyć się w małej teksańskiej społeczności z garstką wiernych, to znaczy, że do takiego incydentu może dojść wszędzie” – twierdzi pracujący w tej synagodze kantor Benny Rogosnitzky.

Zamknięte drzwi

Styczniowe wydarzenia skłoniły również do dyskusji na temat zachowania równowagi między bezpieczeństwem wiernych a gościnnością. „Jeśli mamy wybór między obowiązkiem moralnym (gościnnością) a bezpieczeństwem, to wybieramy to drugie. Nasze wytyczne są jedno­znaczne: nie wpuszczamy nikogo nieznajomego, bo to oznacza utratę kontroli nad sytuacją” – mówi cytowany przez serwis Religion News Mitchell Silber, odpowiedzialny za wdrażanie procedur bezpieczeństwa w synagogach na przedmieściach Nowego Jorku.

Rabin Andrew Marc Paley z Temple Shalom w Dallas, gdzie ze względów bezpieczeństwa od dawna prowadzi się zapisy na organizowane dla lokalnej społeczności wydarzenia, powiedział w wywiadzie dla amerykańskiego radia NPR: „Chcemy być gościnni i chcemy być dla innych azylem, ale jednocześnie musimy być świadomi realnych zagrożeń. Zachowanie złotego środka w tej sytuacji jest niezwykle trudne: czasem może się okazać, że będziemy zbyt ostrożni, ale tylko pójście taką drogą daje potencjalnie szansę na uratowanie czyjegoś życia”. Frustrację związaną z rosnącym poczuciem zagrożenia wyraził w rozmowie z telewizją CNN rabin Joshua Stanton z nowojorskiej synagogi East End: „Nagle wszyscy musimy stać się ekspertami w dziedzinie bezpieczeństwa. A ja nie po to zostałem rabinem: chciałem po prostu uczyć, wspierać i dzielić się z wiernymi miłością, a nie strachem”.

„Wszyscy Żydzi muszą zginąć”

Wydarzenia w Teksasie postawiły w stan gotowości amerykańskich Żydów, którzy wciąż mają w pamięci strzelaninę w synagodze Tree of Life w Pittsburghu. W październiku 2018 r. uzbrojony mężczyzna wtargnął do świątyni z okrzykiem: „Wszyscy Żydzi muszą zginąć!”. W ciągu kilkunastu minut zabił 11 osób, co do tej pory jest najtragiczniejszym w skutkach atakiem na społeczność żydowską w historii USA. W reakcji na strzelaninę wiele amerykańskich synagog zaostrzyło procedury bezpieczeństwa: zatrudniono ochroniarzy, zainstalowano przy wejściu bramki do wykrywania metali i zainwestowano w szkolenia antyterrorystyczne na wypadek kolejnych ataków. Doszło do nich zresztą już w 2019 r.: w wyniku strzelanin w synagodze w kalifornijskim Poway i florydzkim Miami zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne.

Jak alarmuje żydowska organizacja Anti-Defamation League, w Stanach Zjednoczonych wzrasta liczba incydentów o podłożu antysemickim. W 2021 r. odnotowano 2,1 tys. tego rodzaju przypadków, co stanowi 12-procentowy wzrost w porównaniu z 2020 r. Szczególnie burzliwie było podczas eskalacji konfliktu między Izraelem a rządzącym Strefą Gazy Hamasem: zdarzało się, że wspierający Palestyńczyków aktywiści atakowali Żydów na ulicach, rzucali cegłami w koszerne restauracje i malowali swastyki na murach synagog (taki incydent odnotowano m.in. w Salt Lake City i Tucson). W ciągu zaledwie dwóch tygodni w maju 2021 r. Anti-Defamation League otrzymała 222 zgłoszenia nadużyć.

„Tutaj mieszka szatan”

W reakcji na atak na synagogę w Teksasie organizacje żydowskie ponowiły apel o podwojenie funduszy federalnych na wdrażanie procedur bezpieczeństwa w świątyniach i szkołach wyznaniowych. Z tym samym postulatem od miesięcy występują również przedstawiciele innych religii, m.in. muzułmanie, sikhowie, buddyści i katolicy, którzy coraz częściej zgłaszają przypadki wandalizmu.

Według szacunków amerykańskiego episkopatu, od maja 2020 r. odnotowano ponad sto ataków na kościoły i katolickie symbole wiary: m.in. niszczono nagrobki, kościelne rzeźby i krzyże, malowano na murach obraźliwe hasła, dochodziło nawet do prób podpalenia świątyń. Szczególnie szerokim echem odbił się incydent w Denver, gdzie na drzwiach bazyliki katedralnej Niepokalanego Poczęcia NMP pojawił się ogromny napis: „Tutaj mieszka szatan”. Na murach kościołów przybywa również swastyk oraz haseł odnoszących się m.in. do burzliwej debaty na temat przestępstw seksualnych księży czy dostępu do aborcji.

W odpowiedzi na akty wandalizmu amerykański episkopat wezwał polityków do ich publicznego potępienia. „Akty wandalizmu są różne, całkowicie obsceniczne, jak i wyrażające złość i gniew, czytelne w przekazie, jak i całkiem niezrozumiałe. Chociaż o tym zjawisku nie wiemy jeszcze dużo, jedno jest pewne – nasze społeczeństwo potrzebuje łaski Bożej” – napisali amerykańscy biskupi.

W reakcji na atak na synagogę biskup diecezji Fort Worth Michael F. Olson zaapelował na Twitterze do wiernych, by pomodlili się o uwolnienie zakładników. A ks. Michael Higgins, proboszcz położonej niedaleko synagogi parafii Dobrego Pasterza, przyjął u siebie rodziny zakładników oraz grupę rabinów, imamów i pastorów pomagającą w negocjacjach. Tak właśnie w trudnych chwilach powinna wyglądać międzywyznaniowa solidarność. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka specjalizująca się w tematyce amerykańskiej, stała współpracowniczka „Tygodnika Powszechnego”. W latach 2018-2020 była korespondentką w USA, skąd m.in. relacjonowała wybory prezydenckie. Publikowała w magazynie „Press”, Weekend Gazeta.pl, „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2022