Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wzruszające szaleństwo

Wzruszające szaleństwo

23.05.2015
Czyta się kilka minut
Obrastają ciałem anegdoty i znaczenia: pistolet Witkacego, łydki z Hali Gąsienicowej...
G

Gdy nikt mnie nie pyta, wiem, czym jest taka proza. Kiedy jednak chcę to pytającemu wyjaśnić, to już nie mam pewności, czym jest esej. Pięć nominowanych do Gdyni książek tylko utwierdza tę niepewność. Nie są fikcją ani poezją, ani nauką, ani faktografią. Wszystkie stanowią – jak to powiedział Sebald – pewną „formę prozy fikcjonalnej. (...) Ale jak to dokładnie nazwać – nie wiem”.

Nie jest ich już wielu, których podejrzewamy, że czytają wszystko. Może Fiałkowski, może Dobosz, prawie na pewno Jan Gondowicz. „Duch opowieści” (jak to duch) przeraża monstrualnym rozmiarem przeczytanych tekstów, które wyzierają spoza błyskotliwych opowieści Gondowicza. Przy czym nie są to popisy erudycji, ale akty łaski autora wobec dawniej ważnych, a dziś podatnych na zapomnienie fragmentów życia ludzi, ich dzieł oraz nieistotnych imponderabiliów, które pospołu wylądowały na humanistycznym śmietniku. Wobec podobnej literodegradacji przepełnia mnie bezradna czułość.

Gondowicz domyśla się i czyta, aby zbawić w próbie pisarskiej rekolekcji osierocone kawałki biografii i literatury. Obrastają więc ciałem anegdoty i znaczenia: pistolet Witkacego, łydki z Hali Gąsienicowej, królik Pasztet i inne niezliczone kadłubki przeszłości. Duch opowieści daje im nowe życie, aby znów mogły budzić czytelnicze dreszcze. Emblematem tego wzruszającego szaleństwa są, dokładnie w środku książki umieszczone, „Powidoki” – na pozór absurdalne wyliczenie zawartości zniszczonego przez bombę mieszkania Jadwigi Witkiewiczowej.

Potężny, 700-stronicowy esej Andrzeja Mencwela o Stanisławie Brzozowskim mógłby z powodzeniem udawać „monografię życia i twórczości”, ale woli być zbiorem prób opisu i zrozumienia powikłanej osobowości autora „Płomieni”. Eseistyczna narracja szczególnie się do tego nadaje, pozwala na przejścia ponad sprzecznościami i na brawurowe powinowactwa niespójnych wątków. Napisana dla współczesnych czytelników Brzozowskiego, czyni z jego myśli i życia fantazję, jak żyć i myśleć poważnie w nowoczesnej Polsce. W bardziej konkretnym wymiarze jest Brzozowski Mencwela prorokiem współczesnych prekariuszy – grupy społecznej „na ogół wykształconej i mającej wysokie aspiracje, lecz pozbawionej stałej pracy oraz pewnego miejsca na ziemi”.

Paweł Piszczatowski tłumaczy Paula Celana splatając przekład z komentarzem w sposób często nierozróżnialny. Zwykła praktyka literaturoznawcza polega na przełożeniu kawałka literatury na prozę objaśniającą przy użyciu kawałka teorii. Tu jest inaczej. Komentarz nie chce panować nad tekstem poetyckim, ale jakby się z niego wysnuwał, niemożliwy do oddzielenia. Ten pomysł na Celana wydaje mi się niezwykle przekonujący. Krytyk nie pyszni się swoją erudycją, wiedzą o kontekstach, sprawnością metodologiczną. Odrabia sumiennie filologiczne obowiązki, aby co rusz dać się pochłonąć językowi i obrazom tej poezji. Tylko ona może przymusić język do jasności, co nie oznacza komunikatywności, ale światło nowego sensu. Jedynie poezja – zdaniem Celana/Piszczatowskiego – może go obiecać.

„Nieme zwierzę patrząc spokojnie na wskroś nas przeziera” – pisał Rilke. Zwłaszcza jeśli ma ośmioro oczu, jak wiele spośród pająków pana Roberta. Skromna książeczka Roberta Pucka to cykl 10 esejów arachnologicznych. Z autorem w środku, który za sprawą trzeciej osoby, czyli pana Roberta, sam staje się dziwnym okazem ciekawiącym czytelnika równie jak topiki i kwadratniki. Skupione, kameralne, niby prościutkie, a przecież poważnie filozofujące są te opowiastki. I mają jeszcze jednego bohatera – jakżeby inaczej – książki. Traktaty i studia entomologiczne: Arystotelesa, Swammerdama, Leibniza, Fabre’a... Bohater czyta je i cytuje, czując się dalekim, lecz równoprawnym krewnym w rodzinie zhumanizowanych przyrodoznawców, którzy wierzą, że możliwa jest relacja człowieka z naturą bez antropomorficznej arogancji. Przyczółkiem zgody człowieka z pająkiem jest zachwyt nad kunsztem przyrody, podziw dla niefunkcjonalnego ewolucyjnie naddatku piękna naturalnego, którego obserwacja sprawia bohaterowi przyjemność.

Ujmuje franciszkański pietyzm tych opowieści, pozbawiony czułostkowości i sentymentalizmu ekologicznego.

Na 80 stronach o całym Bachu?! – pomyślałem nieostrożnie, bo zanim przekroczyłem ósmą, już tkwiłem w sieci Wierzbickiego. Jak to w eseju, wszystko się splata. Przywołany przez Pucka Nabokov, analizując „Przemianę” Kafki, zwraca uwagę, że słuchanie muzyki było ostatnim z ludzkich nawyków, jakie zostały przemienionemu Gregorowi Samsie.

Wierzbicki wychodzi zwycięsko z impasu pisania o muzyce, który skazuje eseistę muzycznego na zawodowy żargon lub emocjonalny impresjonizm. A jeszcze złe duchy alienacji podszeptują, że dzięki muzyce nie trzeba mówić, bo przenika bezpośrednio do umysłu i ciała. Wierzbicki potakuje, że istotnie to są głosy nie z tej ziemi, ale zarazem twierdzi, że w końcu i one muszą po ludzku przemówić, jeśli chcą mieć dla człowieka znaczenie. Dla niego muzyka to nade wszystko akcja: dźwięków, głosów, melodii, która w kompozycjach Bacha osiąga apogeum harmonijnego skomplikowania. Bach – boski twórca lepszej części świata. Czemu więc nie słyszę go w polskim kościele? – pyta Wierzbicki, a my z nim skwapliwie. ©

RYSZARD KOZIOŁEK jest literaturoznawcą, pisarzem, profesorem Uniwersytetu Śląskiego, przewodniczącym jury Nagrody Literackiej Nike.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Literaturoznawca, pisarz, profesor, w 2010 r. otrzymał Nagrodę Literacką GDYNIA w kategorii eseistyka za książkę pt. „Ciała Sienkiewicza. Studia o symbolice płci i przemocy”. Zajmuje się...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]