Reklama

Wyklęty lud południa

Wyklęty lud południa

28.03.2016
Czyta się kilka minut
Artur Domosławski, reporter: Ludzie, którym odbiera się możliwość pokojowej wypowiedzi, przemawiają czasem językiem przemocy. Warto sobie wtedy zadać pytanie, gdzie jest jej praprzyczyna.
Fot. Maciej Zienkiewicz dla „TP”
A

AREK GRUSZCZYŃSKI: Pierwsza podróż do krajów Południa?
ARTUR DOMOSŁAWSKI: Na przełomie 1996 i ’97 r., do Brazylii. Wcześniej byłem reporterem politycznym, pisałem o sprawach krajowych. Bardzo chciałem wychylić głowę poza polskie podwórko.

Znudził się Panu Sejm?

Byłem zmęczony powtarzalnością sporów i konfliktów politycznych. Przypomniałem sobie, że Ameryka Łacińska pojawiała się już w moim życiu poprzez literaturę i muzykę. Chciałem zacząć podróżować jako reporter. Nie wiedziałem, czy mi się to spodoba.

Pierwsza podróż nie była raczej krajoznawcza, taki rekonesans z pytaniem w tyle głowy: a może to będzie TO? Pojechałem na zaproszenie Brazylijczyka, którego poznałem w Wielkiej Brytanii.

Ostatnia Pana reporterska książka nosi tytuł „Wykluczeni”. Kiedy można mówić, że ktoś jest wykluczony?...

18113

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...nawet w granicach "socjalnej"(dla kogo?) i "solidarnej"(z kim?)EU-wystarczy wycieczka na geograficzne południe: do Rumunii lub Bułgarii. A nawet nie trzeba tak daleko-i w naszym kraju "transformacyjnego sukcesu" poza grodzonymi i strzeżonymi gettami dobrobytu, rozciąga się "zdeklasowana strefa" śmieciówkowo-emerycko-socjalna.

Warto więc czytać takie rozmowy, byśmy grzejąc się w cieple apartamentu grodzonego getta dobrobytu nie zapomnieli o istnieniu faweli za płotem. Może będzie więcej tych, którzy zechcą oczy otworzyć szerzej i, jak Autor, zdobyć się na odwagę zrewidowania swoich skostniałych poglądów. Może będzie trochę więcej socjal-demokratów... Dziękuję za tę rozmowę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]