Wyginam śmiało ciało: jak pewne rybki radzą sobie ze zmianami klimatu

Z punktu widzenia ewolucji rozmiar ciała to energetycznie kosztowna inwestycja w przyszłość i szanse na przeżycie osobnika. Kiedy otoczenie się zmienia, zmienia się też rachunek zysków i strat. Błazenki potrafią się do tego dostosować w zaskakujący sposób.
Czyta się kilka minut
Błazenek, rybka zwana Nemo // uwimages / Adobe Stock
Błazenek, rybka zwana Nemo // uwimages / Adobe Stock

Z ewolucyjnego punktu widzenia każda cecha organizmu – budowa ciała, sposób życia, skłonności do określonego zachowania – jest inwestycją, która wymaga określonych zasobów (np. energii czy czasu). Aby ta cecha mogła się rozprzestrzeniać w populacji w kolejnych pokoleniach, korzyści odnoszone przez osobniki wynikające z tych inwestycji muszą przeważać nad kosztami. Każdy z nas – każdy organizm – jest sumą tych ewolucyjnych inwestycji, które przez długi czas były rentowne.

Jednak zmiana warunków, w których żyjemy, może sprawić, że rachunek zysków i strat także się zmieni – a populacja będzie ewoluować. Dlatego ocieplający się klimat wywołuje kaskady zmian w populacjach i ekosystemach – przegrzewające się osobniki mogą np. migrować na chłodniejsze tereny, modyfikować swój rozkład dnia, ograniczać liczebność potomstwa – a nawet zmieniać rozmiary ciała.

Błazenki: korzyści z cielesnej plastyczności

Dla błazenków (Amphiprion percula) cielesne modyfikacje są sposobem na życie: ich populacje składają się z samicy o dużych rozmiarach oraz grupki małych samców, z których najwyższy rangą urośnie i przeobrazi się w kolejną samicę, gdy umrze poprzednia. Okazuje się, że ta cielesna plastyczność ma jeszcze jeden wymiar.

Badacze z Uniwersytetu w Newcastle przez pięć miesięcy mierzyli temperaturę środowiska i długość ciała 67 rozmnażających się par błazenków (samic oraz samców o najwyższej randze w stadzie). Większość osobników odpowiadała na fale ciepła kurczeniem się (o kilka procent), by w chłodniejszych okresach ponownie rosnąć. Ta cielesna plastyczność jest korzystna dla osobników – rybki, które silniej modyfikowały rozmiary ciała w odpowiedzi na temperaturę, miały większe szanse na przeżycie i płodzenie potomstwa. Znaczenie dla sukcesu reprodukcyjnego miała też synchronizacja zmian rozmiarów ciała z partnerem.

Badacze sugerują, że podwyższona temperatura wody może utrudniać rybkom dostęp do pożywienia lub tlenu – ograniczanie rozmiarów ciała jest zatem rozsądnym ograniczaniem czasowo nierentownej inwestycji. Inne, mniej plastyczne cieleśnie gatunki, będą musiały sobie radzić z tymi samymi problemami w bardziej radykalny sposób – np. permanentnie redukując rozmiar ciała, co zresztą już obserwujemy u wielu ryb.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: W ciepłej wodzie rybki się kurczą