Reklama

Wszystkie pasje Ewy Unger

Wszystkie pasje Ewy Unger

23.03.2020
Czyta się kilka minut
We wspomnieniach, które teraz się ukazują, podkreśla się jej pracę w Fundacji „Krzyżowa” dla Pojednania Europejskiego: że w 1990 r. była wśród jej twórców, i że bez niej trudno wyobrazić sobie rozwój tego miejsca.
FUNDACJA KRZYŻOWEJ
M

Może ta pasja, którą stała się dla niej Krzyżowa, sprawiła, że w cień odsunęły się wcześniejsze etapy jej życia. Jak lata 60., gdy była (obok Kazimierza Czaplińskiego) głównym „adresem” we Wrocławiu – w Klubie Inteligencji Katolickiej – dla młodych Niemców z Akcji Znaków Pokuty z NRD, którzy chcieli zadośćuczynić za ojców. Albo lata 70., gdy otworzyła się możliwość niezależnej od władz PRL współpracy ze środowiskami z RFN i ona za to odpowiadała. Albo stan wojenny: na jej adres przychodziły stosy paczek z Niemiec, z pomocą dla uwięzionych.

Niestety, ku żalowi historyków, Ewa Unger nie dokumentowała tych kontaktów i dyskusji: tej, jak wiemy dziś, działalności przedpolitycznej, która – prowadzona przez garstkę pasjonatów – miała procentować po 1989 r. w postaci nowej polityki polsko-niemieckiej. „Sybir nauczył mnie, by nic nie trzymać na papierze” – mówiła mi w 2012 r., w rozmowie wspomnieniowej.

Za Ural trafiła z rodzicami i bratem w 1940 r. Sowieci deportowali ich ze Lwowa, dokąd trafili we wrześniu 1939 r., uciekając przed Niemcami z Górnego Śląska. Ojciec był tam inżynierem w fabryce i tam się urodziła: w 1926 r., w Królewskiej Hucie (dziś Chorzów). „Ojciec dostał zawału, jak Sowieci przyszli po nas” – wspominała dzień 29 czerwca 1940 r. Przeżył, ale wkrótce miał drugi zawał; zmarł jesienią 1940 r. W łagrze – były to „baraki w lesie i 200 Polaków, same rodziny” – pracowali przy wyrębie. Także ona, czternastolatka. Potem spóźnili się do armii Andersa („O kilka dni”), utknęli w Kazachstanie, brat poszedł do armii Berlinga („Skłamał, że ma 18 lat”) i zginął. Do pojałtańskiej Polski wróciły z mamą w 1946 r. Do Wrocławia.

„Jestem urodzoną Żydówką – mówiła mi. – Nie byliśmy rodziną religijną, byliśmy zasymilowani. Chrzest przyjęłam po powrocie z Rosji. Początkowo z inicjatywy mamy, bardzo jej zależało. Mama ochrzciła się jesienią 1946 r., ja w kwietniu 1947 r. Trafiłam do Sodalicji Mariańskiej i dopiero tu nauczyłam się czegoś o katolicyzmie. Im więcej wiedziałam, tym bardziej mi się to podobało. Władze rozwiązały Sodalicję, ale ja już bakcyla połknęłam”. W KIK-u we Wrocławiu działała od początku, od 1958 r. Na liście członków miała numer 2, a jej mama numer 3 („Mój profesor był założycielem Klubu, byłam u niego asystentką, przyszedł i mówi: pani Ewo, może by się pani zapisała?”).

„Wielu mi mówiło: spisz wspomnienia! Ale nie chciałam... A teraz już za późno, pamięć słaba” – mówiła. Ewa Unger zmarła 15 marca, w wieku 93 lat. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]