Wolfgang Amadeus Mozart, „Fantasias & Rondos"

Czyta się kilka minut

Niezwykłe, niekonwencjonalne, odważne - w przypadku Richarda Egarra takimi przymiotnikami można szafować bez końca. Ten wszechstronny muzyk jako jedyny w roku Mozartowskim poświęca uwagę mniej ważkim, za to doskonale znanym nieopierzonemu nawet pianiście kompozycjom. Fantazje, Ronda, szlachetne Adagio h-moll, ale też Menuet, Gigue, Fuga C-dur... Pozornie chaotyczna układanka, ale jakie pole do popisu dla kogoś, kto z upodobaniem i wyobraźnią wyposaża niemal wszystkie swoje kreacje w element obrazoburstwa i karykatury. Pisał Nietzsche: "Mocą muzyki namiętności lubują się w samych sobie". Podobne credo zdaje się przyświecać artyście.

Jednak kluczem do tego albumu jest kolor - wielopiętrowe, dynamiczne i agogiczne różnicowanie. Już pierwsze rozłożone akordy w "Fantazji d-moll" wprowadzają w jego trójwymiarowy mikrokosmos. Przypływy i odpływy, nakładanie nowych warstw, obsesyjne narastanie niekiedy kostycznego, suchego akompaniamentu, coraz większe i większe rubato. Narracja mieni się tu feerią barw rozmaitych odcieni, maści, gatunków. Podobne podejście do muzyki Mozarta miał Vladimir Horowitz upatrujący w Sonatach tego kompozytora niemal sześćdziesięciu różnych kolorów. Ale na tym podobieństwa się kończą. Impresjonistyczny Mozart Horowitza przebiega w ciszy, skupieniu, jest afirmatywnym pogodzeniem się z losem. Pod palcami Egarra ta muzyka jest hedonistyczna, władcza, stanowcza. Brak tu miejsca na bierność, demonstracyjny, ale zarazem głęboko przejmujący smutek z uporem drażni uszy, wymusza rezonans.

Mocne wejścia akordów równoważone delikatnym, radosnym, pastelowym piano są przeczuciem uderzenia beethovenowskiego (choć przecież podobnych chwytów imał się kompozytor w swoich operowych uwerturach), nawarstwienia emocji rozgrywającego się na przestrzeni paru tylko taktów. Czy więc to ciągle Mozart? Rzecz w tym, że na instrumencie z epoki (tutaj pianoforte Johanna Zahlera z 1805 r.) można pozwolić sobie na znacznie więcej - w przypadku użycia lewego pedału alikwoty nie zakłócają tonalnego przebiegu, jaskrawo brzmiąca "góra" sama narzuca bogate zróżnicowanie.

A że Egarr potrafi, świadczy choćby ostatnie Adagio C-dur - transkrypcja kompozycji na harmonikę szklaną. Eteryczne, matowe brzmienia z zaświatów stanowią idealne dopełnienie tego arcyludzkiego, "doczesnego" albumu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2006