Reklama

Kilar na płytach

Kilar na płytach

19.07.2007
Czyta się kilka minut
W Ameryce mówią o nim "geniusz. John Neal Axelrod przyznał kiedyś, że "Orawy słucha tak często, że ma niemal zdartą płytę. Jego muzykę mają w repertuarze orkiestry największej światowej klasy. A jednak dyskografia Wojciecha Kilara wciąż jest niepełna. Więcej dodruków, reedycji niż nowych produkcji. Wiele małych arcydzieł wciąż podziwiać można jedynie na papierze. Na mapie fonograficznej - zaznaczmy: nie filmowa! - muzyka Kilara zajmuje obszar równy mały, co Wyspy Wielkanocne na Pacyfiku...
D

Dziś z sentymentem wspominać można lata 60., kiedy na Festiwalu Warszawska Jesień rejestrowano prawie każdy nowy utwór kompozytora. Sięgnijmy zatem w pierwszej kolejności po winyle, bo choć są one dostępne jedynie dla wytrwałych kolekcjonerów, to właśnie na tych wydawanych przez Muzę czarnych krążkach znaleźć można prawdziwe rarytasy.

Na początek więc "Riff 62" - jazzujący sonorystyczny fajerwerk na płycie Muzy pod batutą Karola Stryi (także na CD w kapitalnym wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej z Andrzejem Markowskim - Sound-Pol 1994). W latach 60. "Riff" dał Kilarowi przepustkę do kompozytorskiego establishmentu. Rok później kompozytor przedstawił festiwalowej publiczności "Générique" - do dziś nagranie z koncertu festiwalowego nie straciło nic ze swej świeżości i przebojowości. Sporo tu ostrych, jazgotliwych brzmień (kompozycja miała odwzorowywać ruch uliczny Paryża), "chwiejne" smyczki, blacha górująca nad wszystkim w punktach kulminacyjnych. Pełne nieskrępowanej ekspresji i energii wykonanie po prostu oszołamia.

I kolejna edycja festiwalowych produkcji - tym razem z 1964 (Muza). Tam, pośród kompozycji Pendereckiego, Wiszniewskiego i Łuciuka, Kilarowe "Diphtongos" - gwar jak na jarmarku, huk perkusji, chór, a wszystko to spowite dziwną oniryczną "mgłą", jakby z innego świata, przez którą raz na czas przebija się metalowe nieprzyjemne brzmienie. Szepty, krzyki, cisza... Naprawdę szkoda, że te awangardowe "zjawiska" są dziś tak rzadko przypominane.

Na rok 1974 - wraz z ukończeniem "Krzesanego" - datuje się zwrot w twórczości kompozytora. Odchodząc od awangardy, Kilar znacznie upraszcza język muzyczny, przy zachowaniu jego możliwości wyrazowych. Komponuje "poliptyk tatrzański": "Krzesany", "Orawa", "Siwa Mgła" i "Kościelec 1909".

Najbardziej popularne (i najczęściej prezentowane) ogniwo tego cyklu to bez wątpienia "Orawa". Wybór wykonań całkiem spory: Sinfonietta Cracovia z Robertem Kabarą (PWM 1997), Orkiestra Amadeus pod batutą Agnieszki Duczmal (Conifer Classics 1994), Capella Bydgostiensis pod dyr. pierwszego skrzypka Berlińczyków - Daniela Stabrawy (ACD 1998), Polska Orkiestra Radiowa z Wojciechem Rajskim (Koch Classics 1998), Sinfonia Varsovia pod wodzą Jerzego Maksymiuka (BeArTon 2001). Polecam stronę www.npr.org, gdzie "Orawę" usłyszeć można pod batutą Kennetha Sillito z Academy of St. Martin in the Fields... Konkurencja niemała, mimo to bez wahania palmę pierwszeństwa oddaję Antoniemu Witowi. Jego wykonanie (Jade Records), tak pod względem budowania formy (ekstatyczny finał), jak i sugestywnie przedstawionych planów, nie ma sobie równych. Prywatnie przyjaciel kompozytora, Wit świetnie czuje jego muzykę. Tam gdzie inni widzą tylko "organiczny"

drive, on okiem wytrawnego pejzażysty dostrzega też inne wymiary, a interpretacja przypomina barwny kalejdoskop. Dla porównania warto zestawić to nagranie z wersją Jerzego Maksymiuka, który zaczyna w szaleńczym tempie i w takim samym stylu "dopada" mety. "Akcelerator" prędko się wypala i choć zdaje się, że będzie trwać wiecznie, kończy się dziwnie szybko. Zbyt szybko.

Zostańmy jednak przy płycie Maksymiuka - nominowana w 2002 roku do nagrody Fryderyka ma także i mocne strony. Warto mieć ją na półce choćby dla przyjemności słuchania niebiańskiego piano w wykonaniu Janusza Olejniczka, po którym następuje nieomal 7-minutowy sprawdzian wytrzymałości technicznej pianisty, czyli pełna demonicznego piękna, niemal wagnerowska w wyrazie "Toccata" z "Koncertu fortepianowego". Koncert napisany na zamówienie Petera Jabłońskiego (Koch Classics 1998) dostępny jest również w nagraniu Waldemara Malickiego na CD wydanym przez Naxos. Wytwórnia ta ma zresztą niemałe zasługi w propagowaniu muzyki polskiego kompozytora. Myszkując w inwentarzu, prędzej czy później natkniemy się też na takie "osobliwości" jak "Krzesany" w wykonaniu Singapurczyków.

Uspokajam - ryzyko nie jest konieczne. Dysponujemy co najmniej dwoma wzorcowymi nagraniami tego utworu. "Krzesany" - niegdyś nazywany "wyrafinowanym prymitywem" (L. Erhardt) albo "niezłym dowcipem spłatanym środowisku festiwalowemu" (T. Kaczyński) - jednakowo zachwyca pod batutą Wita (Jade Records, Naxos lub Sound-Pol 1998) i Witolda Rowickiego (w jego interpretacji znakomity jest również "Kościelec 1909" - Olympia 1988). Jak przystało na popularyzatora muzyki Podhala (za namową Grzegorza Fitelberga "wskrzesił" m.in. "Harnasi" Szymanowskiego), Rowicki stawia na brzmienia w "pionie". Rozpoczynające "Krzesanego" akordy brzmią masywnie, potężnie i jasno, ale w porównaniu do nagrania WOSPR-u z Witem - cienko i jednobarwnie. Wit "rozsadza" brzmienie, wprowadzając między dźwięki nieco przestrzeni, co daje efekt złożonej, wielopłaszczyznowej konstrukcji. No i ta niespotykana siła rażenia. Warto posłuchać choćby dla niemożliwego do opisania zgiełku, powodowanego przez niekonwencjonalny zestaw instrumentów perkusyjnych w finale.

Na tej samej płycie pod batutą Wita jeszcze jeden "cud" - "Angelus" z Hasmik Papian, sopranistką o czystym, porywającym głosie. Armeńska śpiewaczka metaforycznie i w sensie dosłownym wznosi się na wyżyny, osiągając nie tylko Mount Everest żarliwej duchowości, ale też kilka razy z rzędu wysokie C!

Skoro jesteśmy przy nurcie "narodowo-religijnym", sięgnijmy po "Bogurodzicę", "Exodus" (Sound-Pol 1994) oraz "Agnus Dei" i "Missa pro pace", zarejestrowaną jak dotąd trzykrotnie. W to tradycyjnie skonstruowane misterium najprostszą drogą powiedzie nas nagranie pod batutą Kazimierza Korda z solistami Izabelą Kłosińską, Jadwigą Rappe, Charlesem Danielsem i Romualdem Tesarowiczem (CD Accord 2001, płyta-laureatka Fryderyka zawiera również jedyne nagranie "Agnus Dei"). Miłośnicy Lwowa z pewnością zechcą zaopatrzyć się w "Mszę..." zarejestrowaną na DVD w pięknym wnętrzu tamtejszego Kościoła Katedralnego, a wykonaną w podobnym składzie (mezzosopran - Anna Lubańska, tenor - Piotr Kusiewicz, Polskie Radio 2001).

Warto wreszcie przypomnieć, że w 2004 roku wytwórnia fonograficzna Dux wydała "Tryptyk: »Bogurodzica«, »Angelus«, »Exodus«". Rejestracje koncertu, który odbył się we wrocławskiej Katedrze św. Marii Magdaleny (z Witem i Kłosińską) można zarekomendować z czystym sumieniem. Podobnie płytę "Warsaw Wind Quintet Polish Music" (Dux 1998) z neoklasycystycznym w stylu "Kwintetem" Kilara.

W ostatnich latach wyzwaniem dla kompozytora są wielkie formy symfoniczne. Skomponowana w 2002 r. "September Symphony" nie czekała długo na rejestrację i od czterech lat dostępna jest pod szyldem CD Accordu (z bonusem - przepięknym "Lamentem na chór a cappella"). Miejmy nadzieję, że równie krótko przyjdzie czekać na zapis "Sinfonii de motu", napisanej w 2005 roku dla uczczenia światowego roku fizyki. "Chwała temu, kto wszystko w ruch wprawia..." - brzmią słowa zaczerpnięte z "Boskiej Komedii" Dantego, zamieszczone w tej kompozycji. Chciałoby się sparafrazować: "Chwała temu, kto w ruch wprawi tryby muzycznej machiny produkcyjnej, pozwalające by nagrania dzieł mistrza ukazywały się częściej"...

Tymczasem - czekając na dzień, w którym to nastąpi - proponuję uprzyjemnić sobie czas, nastawiając jedną z wielu płyt z muzyką filmową tego kompozytora. Szczególnie godne polecenia są: "Bram Stoker's Dracula and Other Film Music by Wojciech Kilar" (Naxos 1997) - ze ścieżkami do "Draculi" Coppoli oraz "Śmierci i dziewczyny" Polańskiego, a także "Perły w koronie" Kutza i z tzw. "małą mszą" z filmu "Król ostatnich dni" Thomasa Toelle; soundtrack z filmu Jane Campion "Portrait of a Lady" (Polygram 1996); muzyka z "Pana Tadeusza" Andrzeja Wajdy (EMI 1999) i składanka "Wojciech Kilar The Best" (Universal 2000), na której prócz wykonań "Orawy" i "Krzesanego" znajdziemy większość popularnych tematów kompozytora z małego i dużego ekranu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]