Reklama

Wojna po Buczy. Co będzie dalej?

Wojna po Buczy. Co będzie dalej?

11.04.2022
Czyta się kilka minut
Ukraina odkrywa dowody kolejnych zbrodni rosyjskich i przygotowuje się do odparcia wielkiej ofensywy w Donbasie.
Poszukiwanie ofiar pod gruzami osiedla w mieście Borodzianka, w rejonie (powiecie) Bucza pod Kijowem. 7 kwietnia 2022 r.  / FOT. ENG SHOU YI / NURPHOTO / GETTY IMAGES
W

Wycofanie wojsk rosyjskich z terenów na północ od Kijowa sprawiło, że świat usłyszał nazwę Bucza. Wyzwalając to miasto, wojska ukraińskie znalazły ponad 400 zamordowanych cywilów – rozstrzelanych na ulicach oraz w zorganizowanych naprędce katowniach, chowanych w masowym grobie. Bucza stała się jednym z symboli zbrodni Rosji na Ukrainie.

Potem okazało się, że takich miejsc jest więcej: Irpień, Makarów, Borodzianka i wiele innych. Początkowe niedowierzanie zamieniło się w złość i pogłębiło ukraińską nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie. Wszystko wskazuje na to, że Bucza nie była bowiem efektem „ekscesów” tego czy innego oddziału, ale modelem rosyjskiego działania na terenach, które miały to nieszczęście, że znalazły się pod kontrolą Rosji. Represje wymierzone były głównie w miejscowe elity i rodziny osób służących w armii, co w Polsce znamy z okresu po 17 września 1939 r. Zbrodnie dotknęły też osoby przypadkowe, co dowodzi, że ich celem było zastraszenie ludności.


ATAK NA UKRAINĘ: CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Po Buczy zaczęły się dyskusje prawników, jak zakwalifikować zbrodnie: czy spełniają one kryteria zbrodni przeciw ludzkości lub nawet ludobójstwa. Rozważania te będą trwały, a dalsze działania Rosji na terenach okupowanych dostarczą kolejnego materiału dowodowego.


CZY ROSYJSKA WŁADZA PODŻEGA DO LUDOBÓJSTWA >>>


Ukraińcy nie bawią się jednak w podobne spory. Dla nich trwająca wojna ma charakter egzystencjalny, a rosyjskie działania – charakter ludobójczy. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, to codzienne działania Rosjan, w tym ostatni atak na dworzec kolejowy w Kramatorsku (57 zabitych cywilów, 109 rannych) i dehumanizująca Ukraińców propaganda lejąca się z rosyjskich mediów dostarczą na to wielu dowodów. Podobnie jak wypowiedzi przedstawicieli Kremla. Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i wierny „żołnierz” Putina, poświęcił kwestii ukraińskiej specjalny artykuł. Nie tylko zakwestionował w nim ukraińską tożsamość, ale zapowiedział konieczność przymusowej reedukacji Ukraińców i zabicie władz w Kijowie. Jeśli kiedyś powstanie (a powinien) międzynarodowy trybunał do spraw rosyjskich zbrodni na Ukrainie, to ten tekst – o charakterze otwarcie totalitarnym – powinien stać się jednym z materiałów dowodowych.


CZY UKRAIŃCY MOGĄ WYGRAĆ Z ROSJĄ? CZYTAJ WIĘCEJ >>>


Skala rosyjskich zbrodni sprawia, że jakiekolwiek negocjacje pokojowe Ukrainy z Rosją stały się o wiele trudniejsze. Wprawdzie Kijów ich nie odrzuca, uznając, że mimo wszystko nie należy ich zrywać. Od dawna jest jednak jasne, że na tym etapie wojny to nie rozmowy rozstrzygną o jej wyniku, ale starcie w polu boju.

Rosjanie opuścili północne obwody Ukrainy i koncentrują teraz swoje siły wokół Charkowa oraz w Donbasie; chcą zapewne zająć cały ten region (obecnie kontrolują ok. 2/3 dawnego obwodu donieckiego i ługańskiego). Ukraińcy informują, że zbliżające się wielkie starcie pancerne może zdecydować o wyniku tej wojny. Dlatego Kijów apeluje do Zachodu o możliwie szybkie dostawy ciężkiego uzbrojenia. Szef ukraińskiej dyplomacji mówi bez ogródek: „Potrzebujemy broni, broni i broni!”. Poza dostawami amerykańskimi na Ukrainę trafiły już czeskie i polskie czołgi T-72 oraz słowackie systemy obrony przeciwlotniczej S-300. To jednak wciąż za mało. Niestety na Zachodzie nadal nie wszyscy zdają sobie sprawę, co jest stawką tej wojny: Ukraińcy walczą nie tylko o przyszłość swojego państwa, ale również o kształt porządku międzynarodowego w Europie.


WOJNA WRACA DO DONBASU: KORESPONDENCJA PAWŁA PIENIĄŻKA >>>


Zapytany o zaczynające się starcie w Donbasie, prezydent Zełenski mówi: „Niektórzy mówią, że będzie ono decydujące. Nie chcę jednak brać na siebie odpowiedzialności co do prognoz. Będzie to trudna batalia, wierzymy w nasze zwycięstwo”. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. Specjalizuje się głównie w problematyce politycznej i gospodarczej państw Europy Wschodniej oraz ich politykach...
Ukazał się pierwotnie pod tytułem: „Wojna po Buczy”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]