Reklama

Wina Tuska

Wina Tuska

17.12.2019
Czyta się kilka minut
Sto siedemdziesiąt dziewięć. Tyle nazwisk liczy lista osób występujących w świeżo opublikowanym dzienniku Donalda Tuska z lat spędzonych w Brukseli pod jakże intrygującym tytułem „Szczerze”.
PNGIMG.COM
Z

Zdumiewająca skądinąd – nie z racji nazwisk, bo jest zrozumiałe, że ktoś taki jak szef Radu Europejskiej musiał spotykać, z większą lub mniejszą przyjemnością, postaci takie jak Xi Jinping lub Donald Trump. Cieszy też, że brzemię prowadzenia kontynentu przez rafy ostatniej pięciolatki nie odebrały mu możliwości spotkań z Olgą Tokarczuk czy biesiad z Bronisławem Majem – „o polityce i poezji”. Wróćmy jednak do nazwisk. Sęk w tym, że to tylko, jak mawiają Anglosasi, name-dropping, czyli popis w trakcie przyjęcia, rzucone od niechcenia „myślałem, że zdążę przed powrotem zajrzeć na herbatę do Elżbiety, ale była zbyt zmęczona otwieraniem wystawy kwiatów”. Ułożono z nich bowiem gołą listę, a nie indeks, wydawca uznał, że szkoda farby na numery stron. Ktoś zainteresowany tym, w jakich okolicznościach Tusk zetknął się z prezydentem Turcji, musi się natrudzić kartkowaniem, żeby trafić...

5466

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dopiero teraz odblokowałem ten świąteczny felieton, ale do MB Gromnicznej jeszcze daleko, więc wolno pojechać tradycyjną kolędą: "Tam pijałeś ceć jakie, ceć jakie słodkie małmazyje, Tu się Twoja gębusia, gębusia łez gorzkich napije". A niektórzy mieli nadzieję ujrzeć tu jeszcze miłośnika małmazyj, biesiad poetyckich, Kokoschki i Mahlera. A propos tego ostatniego nazwiska, to uwag DT o muzyce nie należy zbywać ironią. Oto dowód z tejże książki (cytuję za blogiem Ebenezera Rojta): "Dong-Hyek Lim jest młodym, niezwykle utalentowanym laureatem wielu konkursów pianistycznych. Jego recital to mój ukłon w stronę jednego z krajów Azji. Zależało mi na obecności polskiego wątku, więc osobiście wybrałem repertuar. Fryderyk Chopin, najpierw nokturn op. 9 nr 2, potem preludia i na koniec oczywiście etiuda op. 10 nr 12, Rewolucyjna. Drugą atrakcją wieczoru był występ kwartetu smyczkowego Europejskiej Orkiestry Młodzieżowej. Tworzą go Belg oraz Hiszpanka, Portugalka i Polka. Im też musiałem się wtrącić do repertuaru" (Szczerze, zapis z 20 października 2018). Do kolejnych wydań proponuję prawie muzyczny podtytuł "Zemsta ghostwritera". A Chorwaci i Włosi może dojdą do konsensusu przy Zinfandelu.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]