Gdzieś w jakimś kościele, ileś tam lat temu, polała się odrobina wody po czole małego dziecka. To byłem ja - zostałem wówczas ochrzczony. Nadano mi imię, które od tamtego czasu stało się jakby częścią mojej osobowości. Ale stała się wówczas rzecz jeszcze ważniejsza. Zostałem włączony w wielki nurt chrześcijaństwa.
Kiedyś Chrystus powiedział do swoich uczniów: idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. I od tamtego czasu ten wielki nurt, nurt chrześcijaństwa, wziął swój początek.
Więcej niż 2000 lat historii chrześcijaństwa. Zmieniło ono postać świata. Cesarstwo Rzymskie, które wtedy trzęsło całym światem, rozpadło się w mrokach odległej przeszłości. Powstawały i upadały państwa i imperia. Z czasem chrześcijaństwo ogarnęło całą planetę. Stworzyło nową kulturę, nową moralność i nowe oblicze człowieka.
Były w historii okresy wzlotów i upadków. Upadków ducha, małości ludzkiej, często wręcz nikczemności, która kompromitowała, a niekiedy wręcz niszczyła dzieło Boże. Ale po okresach kryzysu, następowały okresy wzrostu. I historia nie może nic poradzić na to, że stała się chrześcijańska.
A dzisiaj wszystko zdaje się znów wskazywać na to, że żyjemy w okresie kryzysu. Podnoszą głowę najgorsze ludzkie instynkty, na przykład w postaci zorganizowanej przestępczości, terroryzmu, a kraje, które kiedyś były ostoją chrześcijaństwa, toną w konsumpcjonizmie. Zachłanność gospodarcza i chciwość, bo trzeba te rzeczy nazwać po imieniu, stają się wzorcami postępowania. Wszystko to zdaje się wskazywać na to, że jesteśmy istotnie w okresie kryzysu.
Ale chciałbym podkreślić te słowa „zdaje się wskazywać na to”. Bo chrześcijaństwo i cała historia nie dzieją się tylko na powierzchni, lecz we wnętrzu ludzkich sumień. A gdybyśmy mogli i chcieli zrobić bilans we wnętrzach ludzkich, a nie na podstawie gazet i telewizyjnych audycji. Gdybyśmy taki bilans z ludzkich wnętrz sporządzili, to nie wiadomo, czy na świecie byłoby jednak więcej zła, czy dobra. Bo dobro zawsze jest dyskretne i nie rzuca się w oczy.
Ale jakkolwiek by było, Ten sam, który nakazał iść na cały świat, nauczać i chrzcić, zapewnił, że pozostanie ze swoimi aż do skończenia świata. I to jest właśnie ten wielki nurt chrześcijaństwa. Nić dobra spajająca historię ludzkości, sprawiająca, że historia nie degeneruje się i nie rozpada na drobne kawałki.
Odrobina wody polana kiedyś po mojej głowie nieodwracalnie włączyła mnie w ten wielki nurt chrześcijaństwa. Od tamtej chwili uczestniczę w chrześcijaństwie i noszę w sobie odpowiedzialność za jego obecność we mnie i w historii.
Poczujmy dzisiaj ten związek, tę odpowiedzialność. Zacznijmy utożsamiać się z chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo to ja. Sprawa Chrystusa jest moją sprawą. Jego zwycięstwo w historii ludzkości jest moim zwycięstwem. Ale myśląc o zwycięstwie, nie myśli w ludzkich kategoriach, tylko w kategoriach bożych. Bo nie chodzi o to, żeby kogoś pokonać i pognębić, lecz o to, by wszystkich przyciągnąć do Dobra.
Bo to właśnie Dobro ma zwyciężyć we mnie i w każdym człowieku.
Od wielu lat w parafii rzymskokatolickiej pw. św. Maksymiliana w Tarnowie ks. prof. Michał Heller przewodniczy niedzielnym mszom św. o godz. 10:30 i wygłsza krótkie kazania, które gromadzą wielu stałych słuchaczy. Nagranie kazania wygłosoznego przez ks. prof. Hellera 13 stycznia 2013 r. udostępniamy dzięki uprzejmości parafii św. Maksymiliana.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















