Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wielki, bo nam z oczu zszedł

Wielki, bo nam z oczu zszedł

22.12.2017
Czyta się kilka minut
Po obejrzeniu wystawy „Wyspiański” mam wrażenie, że Wyspiańskiego na niej nie ma. Jest tylko sporo jego śladów, zamierzeń i rzeczy niespełnionych.
„Polonia”, karton do witraża dla katedry we Lwowie, Muzeum Narodowe w Krakowie MIROSŁAW ŻAK / MNK
W

Wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie była oczekiwana od dawna i zapowiadana jako sztandarowe wydarzenie wieloletniego programu „Kraków miastem Wyspiańskiego”. I rzeczywiście nim jest, bo (nomen omen) wystawia poważny problem, jaki mamy dzisiaj z autorem „Wyzwolenia” – 110 lat po jego śmierci.

Ręka Boga i przepróchy

Zaczyna się naprawdę znakomicie, bo wejściem w intymny świat, który jest nieobecny w poważnym myśleniu o Wyspiańskim i tym, co ma nam do powiedzenia. Autora „Wesela”, twórcę „teatru ogromnego” i wielkich symbolicznych kompozycji, oddziela się od Wyspiańskiego malującego śpiącego syna czy córkę z otwartą buzią.

A już zupełnie w tej monumentalnej postaci zanika jego żona: Teodora Teofila Wyspiańska z domu Pytko. Muzeum Narodowe zorganizowało nawet niedawno spotkanie pod hasłem „Czy Wyspiański mógł ją kochać?”. Upraszałbym uprzejmie muzealnych...

11036

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Żona Wyspiańskiego nie pochodziła z Węgrzec tylko z Konar k. Żabna pod Tarnowem. W Węgrzcach mieszkali w okresie 1906-1907. Proszę mnie poprawić jeśli źle zrozumiałam to zdanie: „Ale nie da się pozbyć tej chłopki z Węgrzec (...)”, lub o wprowadzić poprawkę do artykułu.

Wyspianski to kolejny wielki zapomniany Polak.Ciekawe czy istnieje jeszcze dzis w zbiorze lektur szkol srednich ? bowiem spotykam mlode osoby ktore Wyspianskiego traktuja raz jako malarza lub tworcy witrazy a jeszcze inni ze to pisarz a to Wielka szkoda ze ten slawny Polak jest tak samo malo znanym zarowno w Polsce jak i na swiecie.Dlatego zgadzam sie w calosci z autorem ze ...nasza kultura tak skarlala..." ze NIE DOSTRZEGAMY PIEKNA a ono w ostatecznosci prowadzi nas do Boga lub rodzi nowe talenty:Dzis pseudoartysci potrafia jedynie na bazie juz istniejacych dziel innych autorow "plagiatowac" tworzac potworne teatrum typu KLATWA: A TY BOZE WIDZISZ i dlatego Wyspianskiego na pocieche zostawiles nam w Krakowie,bo przeciwnym razie wyjechalby za chlebem za granice i do dzisiejszego dnia pracowal w SACRADA FAMILIA.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]