Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Widzenia nad zatoką San Francisco

Widzenia nad zatoką San Francisco

05.10.2011
Czyta się kilka minut
Gdy pod koniec 1960 r. Czesław Miłosz wylatywał z Francji do Stanów Zjednoczonych, by podjąć pracę na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, nie spodziewał się, że amerykański rozdział jego życia potrwa ponad trzy dekady.
M

Miłoszowie nie sprzedali nawet domu w podparyskim Montgeron, planując, że za rok lub dwa wrócą do Europy. Uniwersytecki etat, pewność stałych dochodów, a przede wszystkim przyjemność czerpana z pracy wykładowcy - przeważyły sprawę. Dom na górującym nad Berkeley Grizzly Peak, z panoramą na Zatokę i rozciągające się w tle San Francisco, stał się dla Miłoszów przystanią, z czasem zaś celem pielgrzymek kolejnych pokoleń podróżnych z Polski.

Jeżeli owi podróżni wyobrażali sobie życie autora "Ocalenia" jako spełniony sen, mylili się głęboko. Aż do Nagrody Nobla w 1980 r. Miłosz pozostawał w Ameryce poetą mało znanym. Zakazany w Polsce, mający niewielu odbiorców na emigracji - zmagał się z poczuciem niespełnienia. To wtedy formułował gorzkie zdania o tym, że swe wiersze, miast publikować w "Kulturze", równie dobrze mógłby chować w ptasich dziuplach. Kalifornijska przyroda, w oczach wielu: rajski ogród, dziecku Doliny Niewiaży odsłaniała się - gdy odwiedzał Dolinę Śmierci lub wsłuchiwał się w szczekanie fok na wybrzeżu Pacyfiku - groźna, przypominająca o ludzkiej przygodności. Polityczny zamęt lat 60. i 70. - czasu wojny w Wietnamie i hipisowskiej rewolty - budził niepokój, nie inaczej oceniał Miłosz amerykańską kulturę masową oraz reformy dokonujące się w Kościele, jego zdaniem zapominającym o grzechu i diable. A w latach tych intelektualne pasje poety coraz mocniej wiążą się z tematem wiary, czego dowodem "Ziemia Ulro".

Kalifornia nie była dla Miłosza Ziemią Obiecaną, choć tu powstało wiele z jego najwspanialszych wierszy. I to Ameryka pomogła mu zdobyć Nobla, a później przyjęła w grono swej intelektualnej i artystycznej elity. Z czasem Samotnik z Niedźwiedziego Szczytu pogodził się z tym krajem, my zaś próbujemy dziś opisać jego doświadczenia...

Andrzej Franaszek jest redaktorem "TP" i autorem książki "Miłosz. Biografia" (2011).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1971 r. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”, krytyk literacki, pracownik Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, sekretarz Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]