Wiara to nie stabilizacja, tylko podróż

Co to znaczy, że Bóg rozbił pośród nas swój namiot?
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek (…). Ile razy obłok wznosił się nad przybytkiem, Izraelici wyruszali w drogę, a jeśli obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę aż do dnia uniesienia się obłoku”. Liturgia ostatnio prowadzi nas drogą Wyjścia z Egiptu. Jednym ze szczególnych momentów tej drogi jest sporządzenie przez Mojżesza na wyraźne polecenie Boga Namiotu Spotkania (por. Wj 40). Bóg chce zamieszkać w samym środku narodu koczowników.

Dziś Bóg także chce mieszkać w namiocie! Ten namiot identyfikują dwa teksty. Najpierw werset z „Prologu” Ewangelii Janowej: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami’ (J 1, 14). W greckim oryginale występuje tu słowo eskenosen, które dosłownie znaczy tyle, co „[Słowo] rozbiło namiot”. Oto najdoskonalszy „namiot”, w którym Bóg chce zamieszkać: człowieczeństwo Jezusa z Nazaretu

Drugi tekst odnajdziemy w 2. Liście św. Piotra: „Uważam za słuszne pobudzić waszą pamięć, dopóki jestem w tym namiocie, bo wiem, że bliskie jest zwinięcie mojego namiotu, jak to nawet Pan nasz Jezus Chrystus dał mi poznać” (2 P 1, 13-14). Jak ciało Jezusa, tak i ciało Piotra (również i nasze!) jest miejscem, które Bóg ukochał i wybrał na swoje zamieszkanie.

Na Jubileuszu Młodzieży w Rzymie zostałem zapytany o to, jak zniwelować manichejski rozziew między sacrum a profanum – między miejscami „świętymi”, należącymi wyłącznie do Boga, a takimi, które rzekomo miałyby być pozbawione Jego obecności. Otóż właśnie, jeśli odkryjemy, że Pan zamieszkuje przede wszystkim w nas, to będziemy się cieszyć Jego obecnością tak w świątyni, jak i wszędzie poza nią.

To odkrycie pozwoli nam też zmienić widzenie zarówno swojej wiary, jak i możliwych relacji z innymi. Naszą wiarę zobaczymy wtedy nie jako przestrzeń stabilizacji, lecz jako drogę, w której ciągle Bóg sam się podnosi i mnie zaprasza do dalszej wędrówki; gdyż wszystko, co przeżywam i już wiem w swojej wierze, mogę przeżywać i wiedzieć więcej, głębiej i lepiej.

Relacje z innymi odkryjemy jako możliwe dla obu stron doświadczenie spotkania również z Panem – obecnym tak we mnie, jak i w drugiej osobie. To oczywiste, że takie przekonanie musi wpływać na jakość spotkania, choćby na poziom wzajemnego szacunku wyrażanego tak słowem, jak i gestem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Namiot Boga