Kiedy wpadają na siebie pośród sklepowych półek, czuć napięcie i niezręczność w ich typowo amerykańskim small talku. Zaraz potem dowiadujemy się, że Amanda (Sarah Paulson) i Jim (Mark Duplass), oboje koło czterdziestki, jako nastolatkowie byli parą i dziś spotykają się przypadkiem w rodzinnym miasteczku. Tak rozpoczyna się ich wspólna wędrówka po starych śmieciach, do zakurzonych wspomnień i dawnych sekretów. „Blue Jay”, czarno-biały film Alexa Lehmanna według scenariusza Duplassa, urzeka bezpretensjonalnym powrotem do przeszłości, a zarazem nostalgią bez kiczu i emocjonalnością bez cienia fałszu.
To coś dla fanów mumblecore – niezależnego „kina mamrotanego” z USA, w którym wyspecjalizowali się bracia Duplass. Ich postacie nie muszą przed nami długo udawać, albowiem bliska i bezpośrednia obserwacja oraz doskonale zniuansowane aktorstwo stopniowo odzierają ich z wszelkich masek. Tym razem okazuje się, że on nie jest już dawnym lekkoduchem i raz jeszcze próbuje zacząć wszystko od nowa, a ona wcale nie ma aż tak udanego życia w patchworkowej rodzinie.
- BLUE JAY – reż. Alex Lehmann. Prod. USA 2016. Netflix
Zanim jednak nastąpi godzina prawdy, podpatrujemy ich w tytułowej kafejce tudzież w rodzinnym domu Jima, porządkowanym właśnie po śmierci matki. Ten sentymentalny antykwariat i prywatny ciucholand staje się miejscem ryzykownej gry, dorosłej „zabawy w dom”, podkręcanej lekturą starych zeszytów i nagraniami z archaicznego kaseciaka. Dzięki nim, słuchając starych przebojów i swoich szczenięcych głosów, bohaterowie spotykają samych siebie z dawnych lat. Konfrontują się zarówno z niegdysiejszymi planami i wyborami, jak i z obecnymi wątpliwościami czy lękami. A chociaż finał mógłby być odrobinę mniej dosłowny, to nie w wypowiadanych słowach, lecz raczej między nimi – w przemilczeniach, spojrzeniach, gestach – kryje się moc tej historii.
Gada się dużo także u Christy Hall w jej filmie „Nocą w Nowym Jorku”. Tu scenariusz zdaje się bardziej przewidywalny, bo przecież intensywnie gadanych opowieści zamkniętych w taksówce widzieliśmy już sporo. Choćby u Jima Jarmuscha czy w kinie irańskim. Na dodatek bohater grany przez Seana Penna jest taksówkarzem wręcz modelowym, pełniącym funkcję domorosłego filozofa i doraźnego psychoterapeuty. Jego pasażerką zaś jest młoda kobieta (Dakota Johnson), której on zza kółka objaśnia świat. Chwilami te jego mądrości życiowe czy komentarze w stylu „kiedyś to było, teraz to nie ma” irytują swoim cynizmem, a w końcu i seksizmem. Nieoszczędzającym wszelako i własnej płci. Dlatego też dla pogubionej dziewczyny, która ewidentnie cierpi na „kompleks tatuśka” (tak w oryginale, „Daddio”, brzmi tytuł filmu) i funkcjonuje obecnie w toksycznym związku z dużo starszym mężczyzną, to przygodne spotkanie w żółtej taksówce nabiera coraz większego znaczenia. Czyli spotkanie z kimś zupełnie obcym, kto zrazu wydaje się podejrzanie wścibski i kogo prawdopodobnie już nigdy więcej nie spotka. I kto mimowolnie przejmuje ojcowską rolę.
- NOCĄ W NOWYM JORKU – reż. Christy Hall. Prod. USA 2023, Prime Video, Rakuten TV, TVP VOD, Cineman, PREMIERY Canal+, Player, Play Now
Oba filmy powstały w czasach, kiedy wszyscy mówią, ale mało kto słucha. Choć same przypominają słuchowiska, są to również historie o wzajemnym wysłuchiwaniu się. Z pewnością ta z „Blue Jay” jest zdecydowanie bardziej filmowa, subtelniej buduje klimat rozmowy i wokół niej. Tej prawdziwej, niezapośredniczonej, wyraźnie skontrastowanej w drugim tytule z wiadomościami tekstowymi, jakimi żonaty kochanek zasypuje dziewczynę w taksówce, manipulując bliskością. I mimo że opowieści łączy bardzo podobny intymny wątek, którego tutaj nie zdradzę, bo objawia się dopiero w finałach, ciekawie różnią się od siebie te dwie filmowe rozmowy. Oraz dwie relacje pomiędzy rozmawiającymi. A także dwa różne (wbrew wielu pozorom) rodzaje amerykańskiego kina operującego językiem zwierzeń.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















