Inne mają gorzej – pocieszamy się czasem, oglądając tego rodzaju filmy. Ale „Bogu dzięki, chłopiec” wskazuje także na drogę wyjścia z kryzysu. Co prawda tylko indywidualną, zatem nieratującą sytuacji wielu innych „sióstr” żyjących w krzywdzącej dla nich kulturze. Chce się jednak wierzyć, iż kino na różne sposoby wyprzedza rzeczywistość i poniekąd ją kształtuje. Zwłaszcza kiedy jest dobre, w swej wymowie zaś stara się być i lokalne, i uniwersalne. Żeby jeszcze było oglądane tam, gdzie było kręcone, a nie tylko na zagranicznych festiwalach.
Film Amjada Al-Rasheeda ma pewne cechy robionej na eksport wizytówki jordańskiego kina – reprezentował je zresztą w przedbiegach do Oscara, miał pokazy w Cannes, porównywano go do irańskiej twórczości Asghara Farhadiego. I nawet jeśli nie ma aż takiej psychologicznej czy politycznej gęstości, to historia Nawal (w tej roli fenomenalnie powściągliwa Mouna Hawa) przemawia swoją prostotą, pod którą kłębi się wiele napięć. Bo kiedy młoda kobieta z biedniejszych warstw współczesnego Ammanu nagle traci męża i zostaje sama z kilkuletnią córeczką, uruchamiają się mechanizmy różnorakiej przemocy. W „Bogu dzięki…” ma ona wymiar ponadklasowy i ponadreligijny.
Po śmierci małżonka bohaterka odkrywa parę jego tajemnic i szczególnie rujnująca jest ta, która dotyczy jego długu zaciągniętego na zakup samochodu. Dołóżmy do tego niesprzyjające wdowie prawo spadkowe (brak męskiego potomka), wcześniejsze niedopełnienie formalności oraz narastający konflikt ze szwagrem, który chciałby teraz sprawować całkowitą kontrolę nad jej życiem. Kobiecie grozi nawet pozbawienie dotychczasowego lokum – chyba że sprzeda pikapa, na co wyraźnie nalega brat zmarłego. Lecz ona, mimo że sama nie posiada prawa jazdy, z jakichś powodów upiera się, by zatrzymać auto, i próbuje zdobyć pieniądze na jego spłatę. Również u swojej zamożnej pracodawczyni, której chorą na alzheimera siostrą troskliwie się zajmuje. Przed bezdomnością i utratą córki może uratować ją już tylko bycie w ciąży, o co jeszcze niedawno starali się z mężem. Pod warunkiem, że urodzi się chłopiec.
Jest to więc historia o barbarzyńskim prawie, sprzężonym z zasadami szariatu, a pokrzywdzoną okazuje się nie tylko kobieta ledwo wiążąca koniec z końcem i należąca do islamskiej większości. Ofiarą surowych antykobiecych przepisów pada też córka jej chrześcijańskich chlebodawców (gra ją gwiazda libańskiego kina Yumna Marwan). Między dwiema młodymi kobietami zawiązuje się sekretne porozumienie, choć łatwo się domyślić, która tak naprawdę podejmuje większe ryzyko. „Żyjemy tu jak w średniowieczu” – rzuca jedna z nich. Ta, której nawet wykształcenie i pozycja społeczna nie gwarantują wolności w podejmowaniu kobiecych decyzji.
Skromnymi, ale bardzo przemyślanymi środkami opowiada o tym Al-Rasheed, nakreślając społeczną panoramę swego kraju. Prócz pokazanej z dokumentalnym zacięciem jordańskiej ulicy, rzuca trochę światła na pracę tamtejszych instytucji, lecz przede wszystkim na tamtejszą mentalność, naznaczoną niewidzialną przemocą i wszechobecną hipokryzją.
Sporo tu także o niewidzialnej pracy kobiet – choć główna bohaterka dostaje skromne wynagrodzenie za pielęgnowanie obłożnie chorej, robi to na czarno i nie przysługują jej żadne prawa. A nawet gdyby je miała, żyła dotąd w nieświadomości, bowiem małżeństwo nie dawało jej zbyt wielu okazji do myślenia o sobie w kategoriach podmiotowych. Dopiero z czasem Nawal zaczyna dostrzegać, jak wiele opieka rodziny, zwłaszcza tej ze strony męża, ma wspólnego z władzą. I nic dziwnego, że niechętnie myśli o nowym związku.
W jakimś sensie „Bogu dzięki, chłopiec”, film inspirowany autentyczną historią z rodziny reżysera, to rzecz o podziemiu kobiet. Mimo że niektóre z nich noszą hidżaby, ironia tytułowego inszallah nie brzmi jakoś bardzo egzotycznie. Na szczęście twórca zadbał także i o to, by nie brzmiała zbyt fatalistycznie.
„BOGU DZIĘKI, CHŁOPIEC” – reż. Amjad Al-Rasheed. Prod. Jordania/Francja/Arabia Saudyjska/Katar 2023. Max, Play Now, tv smart.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















